Minister Nowak powiedział, że podczas ostatniej podróży do Wrocławia on i premier kupili bilety na pociąg PKP Intercity, chociaż ministrowie mają prawo do darmowych przejazdów. Dziś SE informuje o 25 tysiącach premii dla Donalda Tuska. Nawet gierkowski pijar im się sypie. Koko loko obciach spoko?
Wczorajsza rozmowa ministra Nowaka z Tomaszem Lisem była wzorcową dla czasów późnego Gierka propagandą. Nawet naczelny „Newsweeka”, który oczywiście zaznaczał mimochodem, że nigdy się nie budowało tyle dróg, ile za rządów PO, „tykał” pijarowców PO za fatalną narrację. Trzeba przyznać, że jak już Lis publicznie zwraca uwagę politykom PO, to znaczy, że naprawdę mamy do czynienia z wielkimi problemami rządzącej ekipy. Wszystko to było widoczne w wystąpieniu ministra Nowaka, który naśladując Donalda Tuska marszczył brwi, uśmiechał się chłopięco, kajał się przed narodem, że „nie wszystko będzie na czas” i zapewniał jednocześnie jakim Kazimierzem Wielkim jest Jego Wysokość Kaszub, który zastał rozgardiasz po rządach PiS-u ( tak, tak, oni jako pierwsi rządzą dwie kadencję i mimo to zwalają winy na poprzedników!) Pretorianin premiera i jedna z błyszczących ozdóbek wizualnych rządu ( po drugiej stronie jest równie znakomita „ministra” Mucha) jak w soczewce skupił w sobie czym stała się ekipa Tuska, która nie widzi nic obciachowego w publicznym meldowaniu „gotowości” i putinowskim wizytowaniu przygotowań do Euro.
Sławomir Nowak oprócz prezentowania wachlarzu aktorskich zdolności rodem z prowincjonalnego teatru, zapewnił zatroskanego Lisa, że podczas ostatniej podróży do Wrocławia on i premier kupili bilety na pociąg PKP Intercity.
„Intercity wpadło parę złotych, mimo że to była delegacja służbowa”
- uśmiechnął się dumnie minister, co wprawiło w zdumienie nawet „arystokratę dziennikarstwa”. Oprócz tego, że Nowak bez żenady przyznał, iż zrobiono to by tabloidy nie pisały o darmowym jeżdżeniu Tuska, to na dodatek wypalił:
„ Gdybyśmy w Polsce nauczyli się płacić za kupione usługi, podwykonawcy na autostradach nie byliby w tej trudnej sytuacji. Ale pomożemy im - przygotowaliśmy specjalną specustawę, którą przyjmiemy jeszcze przed Euro”
Przeczytajcie sobie Państwo jeszcze raz te zdanie i zwolnijcie mnie z komentowania, czegoś co samo znakomicie się tłumaczy. Słodziutkie jak stroje Dody, która kiedyś śpiewała w telewizji premierowi, wypowiedzi Nowaka mają znakomity epilog. Dzisiejszy "Super Express" napisał o 25 tysiącach premii dla Donalda Tuska. Zdaniem urzędników to nie premia, tylko nagroda jubileuszowa. Wspaniale to brzmi w zestawieniu z płaceniem za bilet na pociąg by „dawać przykład”. Ja się oczywiście nie czepiam do samej kwestii nagrody dla premiera. W Polsce politycy nie są jakoś szczególnie dobrze wynagradzani ( przez co kradną na potęgę) a czepianie się do „przywilejów władzy” kończy się tym, że latamy ruskimi gruchotami. Jednak nie można nie zauważyć, że dopuszczenie do sytuacji, że tak łatwo wytknąć niekonsekwencje rządowi jest dowodem na sypiącą się propagandę PO. To już nie są szkolne błędy przemęczonych propagandystów premiera. To istna katastrofa wizerunkowa. Może dlatego Tusk ratuje się chwaleniem wizyt gospodarczych Gierka? W sumie co mu więcej zostaje…
Igor Ostachowicz chyba za bardzo zaczął się wczuwać w Stephena Kinga i najlepsze pomysły przelewa na karty swoich powieści. Tymczasem przywiązany pijarowskim sznurem do łóżka przeciętny polski Paul Sheldon zaczyna zauważać jakie plany wobec niego ma Annie Wilkes i powoli podnosi przetrącony kark. Wiemy wszyscy jak skończyło się „Misery”. A pijarowcy Tuska są tego świadomi?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132929-premier-kupuje-z-wlasnych-pieniedzy-bilet-na-pociag-i-dostaje-premie-ostachowicz-chyba-naprawde-za-bardzo-wczuwa-sie-w-stephena-kinga
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.