Kaczyński to Hutu, Milosewicz i bogeyman. Ten absurd się nie skończy

PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP/Bartłomiej Zborowski

Niesamowite. Ci ludzie naprawdę się boją PiS-u. Ich strach przypomina zachowanie niegrzecznego dziecka, które wypatruje bogeymana w szafie. Już nie tylko Stefan Bratkowski mówi o faszystach z pochodniami na Krakowskim Przedmieściu. Już nie tylko reżyser od nienawiści jak kromka chleba ze Śląska boi się Mao Kaczedonga. Już nie tylko Stefan „nienawiść zalała mu mózg” Niesiołowski widzi chorobę psychiczną i „załganego i zakłamanego do szpiku kości” Kaczyńskiego. Już nie tylko…a zresztą nie chcę mi się wyliczać. Zajęłoby to zbyt wiele miejsca. Miejsce to warto natomiast poświęcić na tezy postawione w "świątyni opatrzności postępu i europejskości" czyli Radiu Tok Fm. Okazało się, że według kapłanów „nowego, wspaniałego i wolnego od prawicy świata” konserwatywni publicyści i PiS chcą doprowadzić do prawdziwej wojny domowej. Nihil novi- powiedzą państwo. Adamski przestań znów o tym samym- zauważą inni. Może będą mieli rację. Przyznaję, że to już się staje monotonne. Jednak jest pewna zmiana w „narracji”. Otóż nasze światłe autorytety wskazały już dokładnie w kogo się Kaczor ze swoimi  prawakami zamieni.

 

W dzień, w którym prawomocnie skazano na dożywocie byłego członka PO Ryszarda Cybę, na antenie atakowano PiS, podając przykłady krwawych, bratobójczych konfliktów w byłej Jugosławii oraz Rwandzie. Nieoceniony i szalenie obiektywny POlitolog prof. Radosław Markowski, który postawił niedawno tezę, że "Gazeta Polska" dewastuje umysły Polaków, powiedział, że: „W wojnie jugosłowiańskiej nie było wielkiego politycznego zamysłu. Tam, w tym wielkim, multikulturowym przysłowiowym Sarajewie, ktoś zaczął strzelać i to poszło jak lawina”. Polska jest oczywiście tak bardzo multikulturowa, że nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Kaszubi od Tuska zaczną uciekać przed Warmiakami, którzy gościli w Elblągu kiedyś samego Slobodana Kaczoszewicza. Jeszcze dalej poszedł gwiazdor z „Polityki”. Adam Szostkiewicz, który powiedział: „Mówimy o przykładzie konfliktu bałkańskiego, był też konflikt w Rwandzie. Oczywiście można powiedzieć, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji kulturowej, etnicznej itd. Jesteśmy i nie jesteśmy. W Europie bardzo aktywizuje się myślenie wspólnotowe, które skupia się tylko na małych tożsamościach. Wchodzimy w erę neoplemienną. I te grupy są gotowe rzucić się sobie do gardeł. To jest realny problem”. O, widzicie Państwo? Tutaj Warmiacy od ganiania Kaszubów i górale od naparzania Ślązaków pomalują twarze na czarno i wezmą do rąk włócznie z logiem PiS. Będzie niemal tak wesoło jak w „Hotelu Rwanda”. A właścicielem hotelu będzie oczywiście jakiś były udek na rumaku. Natomiast Andrzej Godlewski z TVP zwrócił uwagę, że: „Eskalacja nastrojów - to scenariusz, którego jedni się obawiają, ale inni na niego liczą [...] Nie jestem pewien, czy Jarosław Kaczyński jest panem emocji, które wokół niego narastają. To, że tak bardzo honorował "Gazetę Polską", to nie tylko kurtuazja, ale próba utrzymania ludzi związanych z klubami "Gazety Polskiej" wokół PiS”. Hmmm, a więc teraz z maczugą ganiać Kaszubów będzie nachlany Piotr Lisiewicz z Tomaszem Sakiewiczem. Z drugiej strony z kawałkiem tutki biegać będzie Grzesiek Wierzchołowski i Leszek Misiak, którzy resztkami wraku, który kupili na pchlim targu w Smoleńsku będą rzucać w wóz transmisyjny TVN-u.

Absurd? A czy oni tego nie w zakamuflowany sposób nie mówią? Czyż nie dlatego nagłaśniają kolejną bombastyczną i nie do końca potrzebną wypowiedź Antoniego Macierewicza, którą ten dał na (zamkniętym chyba?) spotkaniu w Krośnie. Czyż osoby, które bałyby się eskalacji konfliktu nie przemilczałyby takich wypowiedzi w normalnych okolicznościach? Nie, bowiem chodzi o straszenie PiS-em, które jest im na rękę. Trudno nie zgodzić się z Piotrem Semką, który napisał, że w „Rzeczpospolitej”, że Prezes PiS dokładnie w momencie, kiedy jego dociekliwość przynosi owoce, znów wchodzi w rolę radykała”, co szkodzi dziś jego partii. Bez wątpienia wiele stwierdzeń padających po stronie PiS nie zjedna tej partii sympatii nieprzekonanych Polaków. Jednak szukanie w nich przejawów zbrodniczego radykalizmu i początku wojny domowej jest nie tylko tępą egzaltacją. Jest to zwykłe draństwo. I mamy z nim do czynienia od 25 lat, gdy zaczęto mówić o demonach patriotyzmu, ekstremie i odbudowywaniu faszyzmu. Podejrzewam jednak, że dziś nie skończy się na groźbach Donalda Tuska, że „żarty się skończyły”. Ta specyficzna „narracja” pójdzie o wiele dalej.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych