W studio telewizyjnym w Warszawie nagrywałem wczoraj program dla TVP Historia o ludobójstwie dokonanym przez na Polakach i Żydach przez UPA. Wraz ze mną wystąpiła Ewa Siemaszko, autorka wielu publikacji na ten temat. Realizatorzy uparli się, że do studio trzeba zaprosić osobę, jak to określili, kogoś z "drugiej strony".
Grzegorz Motyka, znany ze swych sympatii do UPA, jak i trzy inne osoby odmówiły. Widocznie bały się publicznej konfrontacji. W końcu zgodził się Piotr Tyma, przewodniczący Związku Ukraińców Polsce, które od pewnego czasu śle skargę za skargą do Telewizji Polskiej.
W czasie rozmowy na wyraźne moje pytanie, czy wydarzenia w czasie II wojny światowej na Wołyniu były ludobójstwem, czy nie. Odpowiedział, że nie. W ten sposób zaprzeczył nie tylko prawdzie historycznej, ale i ustaleniom prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej. To tak, jakby ktoś nie twierdził, że nie było komór gazowych w KL Auschwitz. To ostatnie zaprzeczenie zwane w prawie "kłamstwem oświęcimskim" jest w niektórych krajach karane.
Warto to zapamiętać, bo Związek Ukraińców jest organizacją, która na swoją działalność z pieniędzy polskiego podatnika, w tym i potomków bestialsko pomordowanych Kresowian, czerpie ogromne kwoty.
O postępowaniu Piotra Tymy piszę m.in. w najnowszej książce pt. "Nie zapomnij o Kresach".
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/120627-szef-zwiazku-ukraincow-zaprzeczyl-ludobojstwu-na-wolyniu-to-tak-jakby-ktos-nie-twierdzil-ze-nie-bylo-komor-gazowych
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.