Polemika. Warto rozmawiać - np. o Milcarku. "Otworzył mi się w mojej kieszeni skauta scyzoryk".

fot. wPolityce.pl, kam
fot. wPolityce.pl, kam

Paweł Milcarek broni programu „Warto rozmawiać" i jego twórców Jana Pospieszalskiego i Pawła Nowackiego. Słusznie. Przy okazji, wypowiada się o mediach publicznych. Tu już nabrałem wątpliwości.

A jak przeczytałem pełną oburzenia uwagę  o ostatnich kilku smutnych – z winy PiS i PO -  latach w mediach publicznych i o tym, że „prezes pisowski" w TVP  źle potraktował kolegę Nowackiego,  to otworzył mi się w mojej kieszeni skauta scyzoryk.

Paweł Milcarek stokroć lepiej by zrobił, gdyby nie wypowiadał się na temat upolitycznienia mediów publicznych i w swej gawrze cicho siedział. Kto chce bowiem pamięta – ja pamiętam – jak został w 2009 r.  z woli środowiska Marka Jurka oraz przedstawicieli LPR-u i PiS-u w Radzie Nadzorczej Polskiego Radia dyrektorem programu 2 Polskiego Radia. Jego nominacja,  już nawet nie partyjna a wybitnie środowiskowo-sitwowa (forsujący go członek Rady Nadzorczej PR, Bogusław Kiernicki był wydawcą pisma, którego redaktorem naczelnym, czyli pracownikiem,  był Milcarek!), uniemożliwiła objęcie funkcji dyrektora programu 2 PR prof. Krzysztofowi Rutkowskiemu wybitnemu intelektualiście ( i radiowcowi! Wiele lat pracy w radiu francuskim RFI), który został na tę funkcję powołany przez zarząd radia w ostatnich dniach mojego prezesowania.

Milcarek – człowiek bez żadnych doświadczeń w mediach z prawdziwego zdarzenia, tzw.dużych i popularnych - był wówczas uprzejmy powiedzieć publicznie (w wywiadzie dla przychylnej mu „Rzeczypospolitej"),  że za czasów mojej prezesury w PR program 2 był bardzo zachowawczy, a on jako dyrektor to zmieni, na przykład wprowadzi na antenę „książki wyklęte", pomijane ze względów politycznych.

Ucieszyło mnie to, bo cieszy każda zapowiedź, że będzie lepiej, ale i  zaskoczyło, bo program 2 prezentował właśnie słuchaczom prozę Józefa Mackiewicza, więc chyba z „książkami wyklętymi" nie było w PR najgorzej? Nie minęło jednak dużo czasu i Milcarek  wprowadził na antenę  – „Klub Pickwicka". Zacną i prześmieszną książkę, to prawda, ale żeby była ona „wyklęta"...? No, chyba, że w środowisku, które wsadziło Milcarka na dyrektorski stołek!

PS.

Wszelkim polemistom pod rozwagę nim po laptopa sięgną: w mediach publicznych rady nadzorcze i zarządy pochodzą z nominacji politycznych. Jest tylko problem czy schodzi to na poziom niższy, to znaczy czy kierownictwa anten i  programów w TVP i w radiu są obsadzane według klucza profesjonalizmu (z dodatkiem polityki) czy według klucza politycznego (bez albo wręcz wbrew profesjonalizmowi)? Proszę ocenić samemu, w Polskim Radiu za mojej prezesury dyrektorami programów byli: Marcin Wolski, Krzysztof Skowroński, Krzysztof Zaleski, Jacek Sobala... Za rządów na wstępie wymienionych  Kiernickiego i Milcarka, Skowrońskiego wyrzucono dyscyplinarnie, a Sobalę w trybie zwykłym. Ale za to, to prawda, na osłodę co rano w Programie 2 czytano Dickensa.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych