Anarchiści i ACTA; oraz dwa postscripta. "Czym jest ACTA jak nie atakiem własności prywatnej na wolność"
opublikowano: 28 stycznia, 13:52
Fot. wPolityce.pl
Portal zwany myląco „Centrum Informacji Anarchistycznej” był uprzejmy zrobić ze mną podobno wywiad. „Myląco” - bo w rzeczywistości jest to strona syndykalistów.
Prawdziwy charakter tej strony zdradzają teksty upominające się o „prawa pracownicze” (anarchiści – i prawa pracownicze!!!!) oraz Czerwona Gwiazda (w dolnej połowie zaczerniona).
„Podobno” - bo to chyba był ktoś, kto do mnie podszedł w ogłuszającym hałasie na wiecu we Warszawie – i o coś spytał. Nie pamiętam. Efekt jest Dość zabawny (http://cia.media.pl/korwin_mikke_socjalista), bo PT Autor wywiadu zarzuca mi, że jestem socjalistą. Na takiej podstawie:
Własność prywatna – kontynuowałem – bo czym jest własność prywatna jak nie koncepcją, wedle której ktoś musi stracić żeby zyskał ktoś. I czym jest ACTA jak nie atakiem własności prywatnej na wolność, ponieważ nie da się wolności połączyć z koncepcją własności prywatnej.
Pytający oczywiście się myli. Węgiel na powierzchni wart jest więcej, niż pod powierzchnią. Jeśli zapłacę górnikowi 4000 za wydobycie go, to on raczej nie traci – bo gdyby tracił, to by się do tej roboty nie najął. Ja, który ten węgiel pod ziemią zakupiłem, też nie tracę sprzedając go, a człowiek, który go kupił za np. 10.000 też nie traci – bo gdyby tracił, to by nie kupił. Spalenie banknotów – nawet jeśli jest to tysiąc dziesięcio-złotówek - daje mniej ciepła, niż węgiel.
Kto stracił? Niech pytek odpowie.
Druga teza ("nie da się koncepcji własności prywatnej połączyć z wolnością”) jest mniej oczywiście fałszywa. Jeśli tylko znaków drogowych nie jest zbyt wiele, o wiele szybciej docieram do pożądanego punktu, gdy jednak przepisy ruchu drogowego są przestrzegane. Pełna anarchia w wielu przypadkach prowadzi do praktycznego poważnego ograniczenia wolności.
Ale mówmy o konkretach – bo chodzi o prywatną własność wytworu myśli ludzkiej. Trochę dziwne, że syndykaliści negują prawa autorskie jednocześnie dbając o prawa pracownicze – czyżby za wydobycie węgla trzeba było płacić, a za wyrzeźbioną w węglu figurkę św.Barbary już nie? Dlaczego przyrost wartości węgla w wyniku przerobienia z „węgla pod ziemią” na „węgiel nad ziemią” jest OK, a przyrost wartości w wyniku przerobienia w figurkę już nie?
Przechodząc do praw autorskich i patentów (nie wiem, dlaczego te dwie dziedziny się oddziela): prawo zaczęło honorować status twórców dopiero w II połowie XVIII wieku! Homer, Owidiusz, św.Tomasz, Kochanowski, Monteskiusz, i nawet Adam Smith pisali – i brali za swoje dzieło gotówkę od wydawcy (albo i nie...) - i na tym koniec.
Dopiero Konstytucja USA zapewniała
autorom i wynalazcom na określony czas wyłączne prawo do ich pism i wynalazków.
Na ziemiach polskich wprowadzono to w roku 1830 (Królestwo Polskie), w 1837 (Wielkie Ks.Poznańskie) i 1895 (Królestwo Galicji i Lodomerii). I przyniosło to rozkwit przemysłu i kultury.
Pomijając anarchistów i anarcho-libertarian, problem jest jeden: co to jest „określony czas”. Niestety – jak to zawsze w d***kracji, a zwłaszcza socjal-d***kracji: pracownicy, jako grupa uzbrojona w kilofy, łomy i pióra, wywalczali sobie stale coraz większe uprawnienia.
Początkowo „określony czas” to było siedem lat – a potem przez cztery lata można jeszcze było dokupywać dodatkowa ochronę (ale trzeba było płacić za to coraz wyższa tenutę). Po 12 latach utwór stawał się własnością publiczną.
Artyści – to ludzie lubiani, i w d***kracji wpływowi. Wszyscy prawie politycy ubiegają się o poparcie przez artystów. I zapłacono im wydłużając ten okres do 70 lat od śmierci artysty!!!! Co więcej „prawa autorskie” rozciągnięto na np. tłumaczy (!!) - co jest zupełnym już absurdem. tłumacz wykonuje pracę rzemieślniczą – i tak samo jak ja, kupiwszy krzesło od rzemieślnika mam prawo je przerobić, pomalować, porąbać - (nie pytając artysty o zgodę) tak samo powinienem mieć prawo postąpić z tłumaczeniem – bo jedną frazę przełożył świetnie – ale drugą nie.
Wynalazcy są mniej wpływowi: okres ochrony patentowej wydłużono na 20 lat – i to od chwili opatentowania – przy czym wydłuża się go w niektórych przypadkach do 25 (głównie chodzi o leki – bo patent-patentem, ale niektóre Departamenty Polityki Lekowej zamiast wziąć, jak inni, łapówkę i dopuścić lek na rynek, badają go i przez pięć lat – no, i nie można w tym czasie realizować zysku z odkrycia).
Tek jest obecnie. Jednak ja po raz kolejny podkreślam: nie widzę powodu, by p.Robert Ludlum cieszył się lepszą ochroną swoich praw niż śp.Jerzy Washington czy śp.Aleksander Fleming!
Odpowiadając temu syndykaliście: dlaczego własność ulotna – jaką jest prawo autorskie - powinna być chroniona krócej, niż własność sztaby złota: z tych samych powodów, dla których krótsza musi być ochrona wodoru (który, jak wiadomo, ucieka z każdego praktycznie naczynia). Po prostu dzieło sztuki się „rozmywa”, ludzie publikują podobne, potem podobne do tych podobnych... i po jakimś czasie właściwie nie wiadomo co się chroni (dziś skończył się proces o to, czy napój VIAGUARA ma nazwę zbyt podobną do VIAGRA) . Może nawet dojść do sytuacji, że dzieła podobne (ale nie będące chroniona repliką) wyprą oryginalne, bo jako niechronione będą tańsze! W przypadku programów komputerowych może i trzy lata ochrony byłyby właściwsze – bo to towar wyjątkowo ulotny.
W każdym razie: ze sporu „ACTA czy brak ochrony” przejdźmy w spór ilościowy: o długość i zakres ochrony.
Bo o tym warto naprawdę rozmawiać.
=====
PS. USA nie tylko zrezygnowały z pracy nad SOPA i PIPA - ale podobno nie ratyfikują w ogóle ACTA!! To MY mamy płacić amerykańskim artystom:
http://www.internetblackout.org/usa-nie-bedzie-ratyfikowac-acta,0.html
I jescze to - WAŻNE:
P.Piotr Waglowski {VaGla}, członek Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, a także Rady Informatyzacji - podaje na swojej stronie:
http://prawo.vagla.pl/ :
podał informację:
Przewodniczący Rady Informatyzacji zrezygnował z funkcji
Prof. dr hab. inż. Mieczysław Muraszkiewicz wysłał dziś do członków RI następującą informację: "Szanowni Członkowie Rady Informatyzacji IV Kadencji, niniejszym uprzejmie Państwa informuję, że w dn. 26 stycznia 2012 r. złożyłem na ręce Pana Ministra Michała Boniego rezygnację z funkcji Przewodniczącego Rady Informatyzacji IV Kadencji oraz członkostwa w tej Radzie. Rezygnacja jest reakcją na podpisanie przez Pana Premiera Rządu RP upoważnienia dla polskiej ambasador w Japonii do przyjęcia umowy ACTA oraz podpisanie tej umowy przez Panią Ambasador w dn. 26 stycznia 2012 r. w Japonii.
Łączę najlepsze pozdrowienia."
Z komentarzem: To jest gest, który również kilka dni temu rozważałem w przypadku, gdyby doszło do podpisania ACTA. Uznałem jednak, że zrobię inaczej.
Mam nadzieję, że nie planuje efektownego sepukku na posiedzeniu Rady!
tagi: ACTA Korwin-Mikke
Komentarzy: 19
Dokładnie o tym traktuje książka Wolna Kultura L.Lessiga. O książce m.in. tutaj: http://wiktorinoc.blogspot.com/2012/01/wolna-kultura-ad-acta.html Sama książka dostępna jest za darmo w sieci tutaj: http://www.futrega.org/wk/
Panie Korwin - Mysle ze pan nie spisz po nacach i obmyslasz plany jak tu sie podpiac pod protestujace dzieci.Az sie wierzyc nie chce.Sam nic nie zorganizuje ale zawsze weszy jak tu przechytrzyc innych.Pokaz pan jaja i cos choc raz sam zorganizuj a nie przyczepiasz sie do innych.Narod juz sie poznal na waszych polikoto Korwinowych gierkach
Nie interesuja mnie pana komentarze...skutecznosc tego osobnika to zero..
Nie interesują mnie twoje komentarze... twoja skuteczność to zero.
Pana widziałem na konferencji prasowej umieszczonej w Nowym Ekranie gdzie ogłosil Pan bojkot towarów amerykańskich.Tak czegos śmiesznie kabaretowego to ja nie widziałem i pozostawian dalej bez komentarza.Rozumiem ,że mieszkając w państwie przypominając kabaret to się udzieliło Panu.W USA gdzie mieszkam od 28 lat państwo nie musi podpisywać ACTA gdyż własność prywatna i obywatelska nie jest zagrozona.USA zmuszały sojusznika Koreę Południową do podpisania ACTA i w końcu nastapił sukces.Polska znalazła sie z własnej woli w klubie państw UE których czynniki przywódcze uznaly ,że mozna miec korzysc z tego.Tuskoland miał pecha gdyz przewodzil UE chwaląc sie tym i dlatego oczywiste było,że musi to podpisać .Wracajac do samej tresci co Pan porusza to młodzi w Polsce obojetnie czy z dużych miejscowosci czy małych znależli swój swiat gdzie mogą liznac trochę wolności którą sami zagospodarowali kultury umieszczonej w internecie czyli praktycznie moga polizać gdyż innej możliwosci wskutek indolencji państwa i drożyzny nie mają.W moim kraju ma dostęp biedny KOWALSKI do muzów i bibliotek gdzie olbrzymie zasoby już dawno są na nośnikach cyfrowych.Autor z płytą jest tyle warty z płyta czy książką ile zadecyduje rynek a za tydzień idzie to na przemiał albo sprzedaje się na centy.Nie ma takiego ZAIKSU I HOŁDYSOWANIA.Mój telewizor Sony który ma bezpośredni odbiór z internetu łączy mnie z moją biblioteką w mojej wiosce Palatine do której mam personalny kod jako podatnik nieruchomosci i mogę ,czytac ,oglądać,przegrywać nagrywac co mi dusza artystyczna zapragnie.Powoduje to ogólny rozwój pracy i byznesu właśnie abym w ten sposób łamał to prawa autorskie gdyż właśnie na tym to polega. Autor sprzedał to bibliotece czy muzeum a ja jako odbiorca masowy tej instytucji mogę z tego korzystać jak to mi się podoba.Może wybiorę się na koncert,spotkanie autorskie lub kupie leposzą płytę tablet.Czym jest zagrożony młody Kowalsky-nastąpi hołdysowanie czyli wyczyszczenie wszelkich nieautoryzowanych plików krążących po internecie a przy okazji zamknie sie wiele nieposłusznych stron. Panie Mike Korwin skończ Pan z tą megolamanią gdyż dzięki chłopcom z Silicon Valley uzyskał Pan wolność gdyż spowodowali rewolucję informatyczną która otworzyła granice realnie i w przenośni.Dalej system komunistyczny w jego starej wersji stracił sens.Powstało tyle olbrzymich firm prawniczych w Silicon Valley które mają dosc pracy aby godzic te towarzystwo i nikt nie zamierza zajmowac się kabaretem w Polsce.
Geozak. W Stanach prawa do utworów muzycznych są ściśle przestrzegane a bezprawne użycie melodii czy fragmentu nagrania ( np . w swoim utworze, wiele procesów mieli twórcy hip- hopowi)grozi wielotysięcznymi odszkodowaniami. Nad wszystkim czuwa ASCAP - potężna organizacja znacznie potężniejsza od ZAIKSU. I oczywiście poszczególni publisherzy pilnujący powierzonych im praw autorskich.
Pan GEOZAK jest chyba pierwszym i jedynym Polakiem w Ameryce, który używa polskich znaków diakrytycznych...
@RO: a jeśli Pan GEOZAK używa komputera zakupionego np. w Polsce (z polską wersją językową windows`a) to dlaczego nie? Sam się nad tym zastanawiam...
dla mnie głosowanie na czerwony pis jest największym kabaretem
@ Melachiasz- nie zrozumiałeś mnie jest oczywiste że prawa autorskie sa chronione jeśli zespoł hip-hipowy użyje to w celach komercyjnych i wyda to jakas wytwórnia.Ja pisałem o innego rodzaju piractwie ściągania utworów dla własnych celów i nawet dla stron społecznosciowych np non profit. @ RO-Dziekuję za uznanie 28 lat poza krajem zrobiło pewne spustoszenia w ortografii.
@ KONTESTATOR-Wybacz ale tak głupiego wpisu to ja nie czytałem od 62 lat a umiałem czytać w wieku 6 lat gdyz Mama zaprowadziła mnie do wiejskiej szkoły na północnym Mazowszu w wieku 5 lat.Oznajmiam Ci ,że kazdy komputer kupiony w USA posiada program możliwosc używania liter jakie wystepuja na całym świecie.Dla wiekszej wygody połaczyłem znaki w jeżyku angielskim z polskim przy pomocy naciskania klawisza Alt a potem literę.Aby wyskoczyło Ę-naciskam jednym palcem Alt a potem e,oczywiscie nie zapominając nacisnąć też przycisk Caps Lock.Informuję Cię o tym stary moherowiec zwolennik Ojca Dyrektora mieszkający w USA.
DECKERT - przestan palic te ziola bo ci szkodza.Albo przestan ogladac TVN i wyrzuc gazetke wybiorcza do kosza a wlacz rozum.PiS jest tak czerwona jak ty fioletowy marsjanin.Jak nie wlaczysz rozumu to zapewniam Cie ZE MICHNIK CI O TYM NIE POWIE
Masz rację! Bezkrytyczni wyznawcy JKM wciąż powtarzają za swoim Ojcem Wergiliuszem mantrę o "czerwonym Kaczyńskim". Kupuję jeszcze ten jego (JKM) tygodnik, ale przyznam się, że coraz bardziej mi się prejadają te jałowe mądrości. Jeszcze czasem rozbawi ciętym językiem Stanisław Michalkiewicz, i Marek Chodakiewicz ze Stanów bywa ciekawy. Bo już Grossman (Kataw Zar) z Tel Avivu stał się trochę monotonny. Reszta - lepiej litościwie przemilczeć.
DECKERD - i jeszcze jedno.Ja wcale nie jestem za PiSem i nie interesuje mnie kogo ty wybierzesz ale przestan beszczelnieklamac
RO - Otoz kazdy kto mowi ze PiS jest socjalistyczny jest swiadomym oszustem.Sprawdz definicje socjalizm czyli odmiany lewicowosci a dostaniesz olsnienia ze PiS nie miesci sie w zadnych pojeciach lewicowosci.Oczywiscie ludzie to mowiacy powiedza ze PiS ma wrazliwosc lewicy ale to dalej nie miesci sie w definicji lewicowosci.Wrazliwy moze byc kazdy czlowiek i dalej z tego nic nie wynika tak jak i z tego ze lewicowcy juz dawno zatracili ta wrazliwosc czego dowodem masz ze juz nawet nie mowia o robotnikach a tylko o homo czy tez o srodowisku.Oczywiscie to jest wynaturzenie lewicy czyli bardziej powstala struktora mafijna niz pogladowa.Ale wrocmy do PiS,otoz wedle wszelkich definicji swiatopogladowych to PiS obsadzilbym gdzies w ramach republikanizmu a i to duzo moglbym tutaj zarzucic ale jest najblizsza tej definicji.I zapamietaj ze zaden lewicowiec czy socjalista nie bedzie popieral zadnej wiary tradycyjnej.Dlugo bym mogl ci pisac na ten temat ale najlepiej to wejdz do zrodel i tam sobie posprawdzaj.Jezeli ktos tak klamie to radzilbym ci wogole nie kupowac takich czasopism bo tylko wypczaja sens prawdy i robia metlik ludziom
MieszkańcuUSA nie wiem gdzie naprawde mieszkasz ale po tym co napisałeś napewno nie w Polsce. Pan Kaczyński jes jak najbardziej socjalistą. W końcu to on mowi ciągle o sięganiu do głębokich kieszeni, związkach zawodowych, sprzeciwia się prywatyzacji czegokolwiek, popiera progresje podatkową, popiera redystrybucje pieniędzy przez rząd. Nie każdy przeciez socjalista to komuch i lewak. Pan kaczyński jest tego wybitnym przykładem. Porównaj sobie takie sylwetki jak Ronald Reagan (prawdziwy prawicowiec) i Pan Kaczyński (chrześcijańko-konserwatywny socjalista) i wtedy mów kto jest a kto nie jest socjalistą.
Panie Korwin mam pytanie czy w Nowym Ekranie są autentyczne wpisy Pana gdyz to mi się kojarzy z ogromna głupota o którą jednak Pana nie podejrzewałe.Spalikociał Pan lub ktoś popycha Pana aby grzmiec na imperialistów i te reakcje Pana wygłądają mi bardzo śmierdzaco a mam wieloletnia praktyke poczynajac od wypadków na WYBRZEŻU W 1970 GDZIE TEŻ PODOBNO NAMI KIEROWALI IMPERIALIŚCI.Jeśli sie oni tak Panu nie podobają to zacznij Pan w AKTCIE protestu od rozbicia laptopa o ziemię.Przeciez oni to wymyslili w Silicon Valley aby zniewolic Pana i nie bedzie problemu z ACTA.
Pan J K-M rok temu w Dzienniku Polskim ("Czytane na własną odpowiedzialność") zabrał głos w sprawie pilotów z TU154, którzy byli bezpodstawnie opluwani w prasie. Napisał mianowicie, że przed wojną był taki obyczaj, że jak ktoś był tylko podejrzewany o coś, to tylko ten fakt wystarczył, by go zwolnić z pracy i objąć anatema towarzyską. Wpisał się więc bez żadnych argumentów w chór opluwaczy pilotów. Taki to człowiek-uwaga na niego.
Dla mnie też jest podejrzany ten JKM - "katolik", który oświadcza, że jest deistą. Czyli po prostu śmierdzący MASON.
Nie przegap
- Nie musicie znać rosyjskiego by oglądać putinowską telewizję. Ten program Lisa przejdzie do historii manipulacji medialnej
- Rusza kolejny niepokojący proces. Roman Graczyk: Czuję się celem nagonki, środowiskowej zemsty. "Zmusić do milczenia"
- Z radością informujemy, że w tym tygodniu miesięczny zasięg wPolityce.pl przekroczył 600 tysięcy unikalnych użytkowników!
- Ryszard Bugaj o Palikocie, który "wzywa" Polaków do wyrzeczenia się polskości: "tradycja lewicowa nie ma z tym nic wspólnego"
- Żyć jak karmelita – propozycja na Wielki Post. "W ten sposób można spędzić kilka dni lub nawet miesiąc"
- Strzembosz: matki tracą najwięcej. "Nie jesteśmy już tacy biedni jak w czasach komuny i powinniśmy umieć zadbać o swoje matki"