Nie popełniam tej herezji! "Podtrzymuję swoją tezę: modlenie się do Boga, by spowodowal jakąś interwencję w świecie...

opublikowano: 8 grudnia, 0:23

Fot. wPolityce.pl

"W ostatnim numerze "Najwyższego Czasu" (z 3.12.2011r.) pt. "Czy Bóg jest partaczem?", w którym zaprezentował Pan dobitnie Swoje przekonania religijne. W związku z tym, że jednocześnie uznaje się Pan za katolika, a ja także nim jestem, poczuwam się w obowiązku żeby uświadomić Panu niezgodność deizmu (czy jakkolwiek inaczej nazwać Pana poglądy) z chrześcijaństwem.
Słusznie pisze Pan i pisał, że teoria ewolucji nie wyklucza się z katolicyzmem. Ja też tak myślę i uważam też, że argumenty, które Pan podaje są słuszne. Jednak co do reszty nie mogę się zgodzić. Powiem krótko: owszem Pan Bóg stworzył świat doskonały i nie musiałby w niego ingerować, gdyby nie jeden zasadniczy element: grzech pierworodny. Grzech pierworodny miał nie tylko skutki dla człowieka i stanu jego duszy, ale dla całego świata. W Księdze Rodzaju czytamy, że "dla wszelkiego zwierzęcia (...) będzie pokarmem wszelka trawa zielona", a przecież teraz tak nie jest. A więc po pierwsze: człowiek, korzystając z wolnej woli, wybrał zło, czym ściągnął na siebie potępienie, ale też zainterweniował w świat.
Po drugie: Bóg też ingeruje. Jako katolik musi Pan to uznać, bo czym innym jak nie interwencją, były Narodziny Chrystusa i Jego śmierć i zmartwychwstanie? Przecież one umożliwiły człowiekowi zbawienie! A wcześniej, w Starym Testamencie, Bóg też ingerował. Jeśli nie, to czym było przejście przez Morze Czerwone, manna z nieba, zwycięstwa nad przeciwnikami (dopóki Mojżesz miał ręce w górze, to Izraelici wygrywali)? Pogląd, że Bóg nie interweniuje w świat, który stworzył nie jest zgodny z żadną religią. Jeśli nawet nie wierzyłby Pan w żadne cuda, to w to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał, jako katolik, chyba Pan wierzy? A czyż to nie jest największy cud? Największa interwencja Boga?
Co do modlitwy, to po trosze ma Pan rację. Oczywiście, że Pan Bóg wie, co się wydarzy. Ale to nie znaczy, że nie możemy Go prosić. Wszak i w Modlitwie Pańskiej jest prośba "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj", a nawet "odpuść nam nasze winy", a Pan Bóg przecież wie nawet, kto będzie zbawiony. Ale my tego nie wiemy. Więc co nam szkodzi prosić? Bóg wie co będzie, wie kto Go będzie o co prosił, a jednak mamy wolną wolę. Możemy decydować. Bóg wprawdzie wie, co zdecydujemy, ale to nie wyklucza modlitwy. Religia jest nieodłącznie związana z modlitwą. Także modlitwą prośby".

Cóż: placebo też wielu ludziom pomaga - i dlatego, wbrew "postępowym" liberałom ja propaguję wiarę w Boga i nie rozumiem, jak zwolennicy śp.Jana St.Milla twierdzący, że winniśmy dbać o maksimum szczęścia - przeszkadzają ludziom wierzącym, którzy czują się dzięki temu szczęśliwsi. Ale podtrzymuję swoją tezę: modlenie się do Boga, by spowodowal jakąś interwencję w świecie oznacza uznanie Go za Istotę, która stworzyło dzieło wymagające ręcznej naprawy.

Nie popełniam tej herezji!

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: katolicyzm Korwin-Mikke

Komentarzy: 20

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Oczywiście Panie Januszu, zapewne byłoby tak gdyby człowiek nie posiadał wolnej woli...Jednak ją posiada, nie jest przecież zdeterminowany do końca przez naturę. Człowieka odróżnia od reszty stworzeń sumienie. Modlitwa często może przybierać formę prośby o interwencje w sprawie która wystąpiła na skutek złej ludzkiej woli.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Świat jest jak najbardziej doskonały. Niedoskonałe jest jednak często ludzkie postępowanie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jkm zamiast macic na prawicy niech lepij westapi do partii swojego kolegi , ktorego wypromowal ... czyli Palikota

Zgłoś nadużycie

FATE, co to są "macice na prawicy"?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Oto właśnie korwinizm w postaci czystej. Znam te arcyważne tematy niezłomnego konserwatywnego liberała. Jako jego niegdysiejszy ślepy zwolennik naczytałem się tego typu dywagacji w bród. Wiele z tego uciekło już z głowy, cóż, ludzki mózg zdaje się odsiewa rzeczy mało przydatne, ale jeden idiotyzm jakoś mi utkwił bardzo mocno. Może to dlatego, że w drugiej połowie lat 90, gdy akurat byłem nim młodzieńczo zaczadzony powracał do tego uparcie w swojej publicystyce. Otóż mam na myśli to, jak z uporem godnym lepszej sprawy marudził cyklicznie o konieczności tłumaczenia obcych imion na język polski. W całym "NCz!" zaprowadził nawet taką manierę, że każde, nawet najbardziej obce imię tłumaczono tam na naszą ojczystą mowę. Dawało to oczywiście taki sam efekt komiczny, jak uparte paradowanie z flagą z krzyżem św. Jerzego, która ludziom na ulicach kojarzyła się z ceremonią pogrzebową, ale co tam ciemny lud dla Korwin-Mikkego, szafarza prawdy i logiki. I dlatego po tych wszystkich latach ciągłego powtarzania temu podobnych dyrdymałów, jak ze słynną niepełnosprawną dziewczynką, a jakże, popartych żelazną, niepodważalną logiką, otwartym pozostawiam zadawane przez wielu pytanie: czy to kretynizm, czy celowe działanie?

Zgłoś nadużycie

No to jest nas dwóch! :) Też byłem wyznawcą Korwina i też opamiętałem się dzięki jego manii "tłumaczenia" imion. Kiedyś próbowałem z nim polemizować. Redakcja NCz zamieściła mój list i oczywiście jego "natchnioną" odpowiedź. Ale mojej riposty już nie. (Zapytałem go o "Wojtka" Bartoka - czy tak mówi o węgierskim kompozytorze?). Natomiast jego flaga mi nie przeszkadza - może dlatego, że moje ulubione kolory to niebieski i czarny. Pozdrawiam.

Zgłoś nadużycie

JKm to prowokator - do myslenia... "Madremu dosc"!

Zgłoś nadużycie

Wierzę w bezpośrednią interwencję "Niebios"-sa na to liczne dowody-oczywiscie tzw.naukowcy i lewaki powiedzą-debil-moher,podstawówka,Tworki-niech sobie mówią-mam to tam gdzie mam-Tzw. madrzy ludzie-haha doprowadzili świat na skraj przepaści-sami z tego nie wyjdziemy-tylko pomoc z góry może nas uratowac-czy taka przyjdzie nie wiem-zależy od ludzi-od ich modlitw-ale czy będa wysłuchane-nie wiem-Za dużo w świecie jest zła-Dobro musi zwyciężyc.

Zgłoś nadużycie

Mnie ta flaga też nigdy nie przeszkadzała. Powiem więcej, podobał mi się ten dumny proporzec, jakby z jakiegoś walecznego państwa Skandynawów. Chodzi mi o to, że zdaje się większości szarych wyborców mogła się kojarzyć z niczym, albo co najwyżej czymś niewesołym. Jestem daleki od wymagania od polityków prawicy, by stosowali sztuczki wizerunkowe podobne dzisiejszej pajacerce Tuska et consortes. No, ale jakieś dostosowanie jest konieczne. Polityka, jak to ujął kiedyś Kaczyński (nawiasem mówiąc dziś zdaje się zatracił tę zdolność), to sztuka żeglowania po nastrojach społecznych. Czyli coś tam trzeba poświęcić, mało istotnego, by przeprowadzić coś ważnego (w dużym uproszczeniu). A korwinizm polega właśnie na tym, by nie poświęcić niczego, ba... walczyć o to najmniejsze nic z uporem godnym lepszej sprawy, zapominając o celu nadrzędnym i w efekcie nie zyskać dosłownie niczego i jeszcze ośmieszyć siebie i ten konserwatyzm pojmowany swoiście, jako obowiązek tłumaczenia imion właśnie, noszenia irytującej wyborców muszki, paradowania pod postrzeganą jako pogrzebowa flagą, czy obrażania (tak, wiem, że jestem głupi i nielogiczny) niepełnosprawnych dzieci. A skoro piszesz o ulubionych kolorach, to pamiętam, że w przepastnej publicystyce JKM znalazł się i taki felieton, w którym właśnie tłumaczył, jaką to głupotą jest używać pojęcia "ulubiony kolor", bo przecież inny kolor będziemy lubić w ubraniu, inny na ścianie, a jeszcze inny w lakierze samochodowym itp. itd. Tym właśnie zajmuje się ten "polityk" odkąd pamiętam, czyli od pierwszej połowy lat 90 przynajmniej. I wciąż powtarza tę śpiewkę, że ma poparcie wśród młodych i to kiedyś zaprocentuje, tylko jakoś uparcie od lat nie chce. I dlatego tak bardzo zazdrości Palikotowi, bo ten ostatni po prostu zrobił to, na co JKM czeka od lat i się pewnie nigdy nie doczeka.

Zgłoś nadużycie

Nie wiem skąd takie najeżdżanie na JKM...prawdopodobnie stąd, że tak do końca nie rozumiecie co to jest konserwatywny liberalizm....

Zgłoś nadużycie

TOMKU, właśnie na tym dowcip polega, że Korwinem można się zauroczyć, a potem się z tego wyrasta. Na Ciebie też przyjdzie kolej :)

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Oczywiście, Siły Wyższe cały czas interweniują! Są ustanowione prawa przyrody, przestrzegane ściśle przez materię martwą np. kamień cięższy od powietrza, sam nie pofrunie. W kwestiach moralnych, człowiek ma większą swobodę - może te prawa naginać. Są one, delikatne. Ale im więcej łajdactw, tym mocniej dają znać o sobie. W końcu łajdak zostaje zniszczony. Końcowymi barierami są : z pustego w próżne nawet Salomon nie naleje, kto sieje wiatr ten zbiera burzę, jak sobie pościelesz, tak się i wyśpisz. Systemy i ludzie, w których zło przeważa nad dobrem ulegają degradacji i zniszczeniu. I tutaj działa prawo identyczne w sferze materialnej i moralnej - każda akcja, rodzi reakcję! Każdy system działający wbrew narodom i społeczeństwom - zostaje zniszczony przez te społeczeństwa i narody. W histori obserwowaliśmy, jak wyginęła arystokracja przez swoje zepsucie. Teraz pora na oligarchów bankowych, ich polityków oraz dotychczasowy system pieniężny i model demokracji. Są to procesy niuniknione i dramatyczne, które dane nam jest właśnie obserwować i zapamiętać dla przyszłych pokoleń.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Przykro mi, Panie Januszu, ale popełnia Pan typowy błąd logiczny "Petitio principii", wynikający z entymematu że reguły wnioskowania logicznego dotyczą także Najwyższego - a już Wittgenstein w swoim "Tractatus logicus" z początku XX w. udowodnił (w pkt. 7), że język logiki formalnej dotyczy wyłącznie rzeczywistości materialnej, nie ma natomiast zastosowania w odniesieniu do transcendencji. Wynika to z tego, że związek następstw lub związek przyczynowo-skutkowy w rzeczywistości materialnej związany jest z kolejnością zdarzeń w funkcji czasu, który to czas - jako miara zmiany - jest tej rzeczywistości immanentnym elementem. W transcendencji zaś NIE MA CZASU (!!!) gdyż wszystko jest TERAZ - dlatego m.in. w trakcie ofiary eucharystycznej przy ołtarzu, jesteśmy TU i TERAZ na Golgocie - zaś Boża wiedza odnośnie naszych decyzji wynika nie z tego że nasze działania są Jego wiedzą zdeterminowane, ale z tego, że On widzi TO CO JEST od początku do końca NARAZ(!!!) a więc widzi to, co się rzeczywiście stało.

Zgłoś nadużycie

Do zauważenia faktu, że jest tylko tu i teraz, a przyszłość - jak i, co może dziwić, przeszłość - są nieokreślone nie jest potrzebny Pan Bóg. Wystarczą odkrycia fizyki kwantowej, a dokładniej same wnioski płynące z doświadczenia Younga.

Zgłoś nadużycie

Soarq! A czym jest zbiór inteligentnych fal kwantowych wymieniających pomiędzy sobą informację i wytyczających taki przebieg procesów gdzie następuje najmniejsza strata energii i zachowanie praw fizyki? Czy potrafisz objąć umysłem ogrom tej inteligencji która steruje całym wszechświatem a być może i wszechświatami równoległymi gdzie nasze byty toczą się równocześnie i wszystkie opcje wydarzeń sprawdzane są na bieżąco?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Do: Pan Korwin Mikke Od: były zbieracz podpisów na UPR przed wyborami. Co się dzieje z wnioskiem o unieważnienie wyborów do parlamentu RP w 2011r.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Świat wg Mikkego jest wyjątkowo prosty podobnie jak rola Stwórcy. Z drugiej strony pamiętam dobrze egzotyczne poglądy Mikkego w rodzaju głoszenia przewagi intelektualnej ludzi wysokiego wzrostu nad niższymi albo pochwałę sytuacji, kiedy dziecko idzie do szkoły głodne, co jest w opinii Mikkego korzystniejsze niż gdyby było ono najedzone. Nota bene tą ostatnią wypowiedzią Mikke napędził głosów lewicowej działaczce Wiesławie Ziółkowskiej, która go po tej wypowiedzi zniszczyła w radiu.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wszyscy żyjemy w Jednolitym Polu Świadomości i z niego pochodzimy oraz podlegamy jednolitym prawom. Walka komórek ze sobą w jednym organizmie zwie się chorobą autoimmunologiczną, a inaczej destrukcją organizmu. Czy nie jest tak samo w naszym życiu zbiorowym, wśród komórek ludzkości jakimi są ludzie,że na dużą skalę wystąpił problem destrukcji , do którego ktoś celowo prowadzi ludzkość, po uprzedniej destrukcji rodzin, Państw, Narodów itp.,itd.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Po co się zajmować i podyskutować na temat czegoś czego nie ma ?

Zgłoś nadużycie

Ada! Biedna jesteś! Bo twoja wyobraźnia jest ograniczona. A funkcje życiowe ograniczają się do prostych procesów życiowych i przerabiania pokarmu na substancję użyźniającą glebę!

Najnowsze