Nie trzeba się także martwić tym, że dojście do prawdy jest tak trudne. Trzeba raczej zbijać kłamstwo po kłamstwie

opublikowano: 24 stycznia, 0:02

Jedno z kłamstw smoleńskich - nieprawdziwy stenogram z kokpitu tupolewa opublikowany w "Wybrczej". Fot. wPolityce.pl

Można by się zastanawiać skąd jest tyle wykluczających się wersji wydarzeń w sprawie smoleńskiej? Można, ale moim zdaniem nie ma to najmniejszego sensu. Odpowiedź bowiem jest bardzo prosta. To nie jest kwestia niezgodności informacji, gdyż... to nie są żadne informacje. Jeżeli na przykład znamy co najmniej kilka różnych opowieści o tym co stało się z kokpitem, to znaczy, że prawdziwa może być tylko jedna z nich, albo żadna.

Tak samo szkoda brać na serio zapisy rejestratorów parametrów lotu, kiedy nie mamy czarnych skrzynek tylko płytki z zapisem rozmów (i to, przypomnę, ich wersję drugą, ponoć kanoniczną bo poprawioną). Na ile są one wiarygodne i mówią nam o tym co się rzeczywiście działo w kabinie pilotów? Polski zespół analizując je, pisze (8:20:28,4) o

zaburzeniach sygnału we wszystkich czterech kanałach, trwających około 0,4 s, a wynikających ze zniekształcenia powierzchni taśmy na odcinku około 3 cm (karbowanie taśmy).

Od tej godziny mamy zarejestrowane występujące ponadto siedemnaście razy zjawisko -  cytuję:

przesłuchu międzykanałowego – wspak wypowiedź

(częstotliwość ich występowania jest coraz większa im bliżej końca taśmy). Mamy także kilka trwających po parę sekund „gwizdań”, przerwę związaną z „końcem zapisu strony A” o godzinie 8:30:01,6 oraz ponowne zaburzenia sygnału we wszystkich kanałach o godzinie 8:39:42,0, czyli tuż przed wygaśnięciem sygnału.

Czytając stenogramy zastanawiałem się cały czas nad jednym – czy ktoś sobie ze mnie robi ponure żarty, czy rzeczywiście można poważnie pracować na takim materiale?

Te wszystkie zakłócenia  mogą być przecież miejscami w których zapisy montowano. Żeby móc to wszystko uczciwie zanalizować, należałoby przede wszystkim zbadać taśmą matkę. Czy bez takiego badania porównawczego jest  to w ogóle materiał do analizy? Czy to można nazwać badaniem danych rekordera awaryjnego ? 

Nie chciałbym, aby z tego co piszę ktoś wyciągnął wniosek, że skoro nie ma żadnych wiarygodnych dowodów to wszelkie dochodzenie prawdy jest z góry skazane na klęskę.
Nic bardziej mylnego. Wręcz przeciwnie.

Może prawdy o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 roku  nie uda się nam w społecznym śledztwie samodzielnie odkryć, ale na pewno uda się zdemaskować jeszcze liczne kłamstwa, fałszerstwa, dezinformacje i manipulacje. Tysiące kłamstw, mnożących się jak przez pączkowanie. Patrząc na to jak wciąż się rozrastają rodzi się we mnie jedno pytanie – jeżeli sprawa jest tak „arcyboleśnie prosta”, to dlaczego wchodząc w nią głębiej ma się wrażenie, że ktoś nas wpuścił do ciemnego labiryntu z Minotaurem?

Nie trzeba się także martwić tym, że dojście do prawdy jest tak trudne. Trzeba raczej zbijać kłamstwo po kłamstwie. To tylko tyle, ale i aż tyle. Choć samo kłamstwo jest czynem niemoralnym, to gdy chodzi o kłamstwo wobec wymiaru sprawiedliwości jest ono przestępstwem. A z takim przypadkiem mamy do czynienia tutaj. Znaczy to także coś znacznie więcej. Kto bowiem popełnia przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości ? Ten kto ma do ukrycia znacznie cięższe przestępstwo. 


Zainteresował Cię artykuł?

tagi: śledztwo smoleńskie Smoleńsk Tupolew

Komentarzy: 13

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wydaje się że jedynie słuszna jest metoda prof. Biniendy - "cofnąc czas" - z rozrzuconych szczątków odtworzyć rozpad samolotu. Zmanipulowane tasmy i niszczejacy wrak daleko nas nie zaprowadzą, są tylko milczącym dowodem zbrodni.

Zgłoś nadużycie

Niech zyje geniusz Binienda! Niech cofnie czas!

Zgłoś nadużycie

Niech zyje geniusz Klich! Niech cofnie czas!

Zgłoś nadużycie

@ AK-w niedzielę byłem na spotkaniu z Prof.Biniędą w Chicago i zadałem mu kilka pytań.Między innymi czy może odtworzyć przebieg katastrofy z rozrzuconych szczątków.Odpowiedział że z tego co wie jest podobno jakiś specjalista w Australii.Odnośnie zbijania kłamstw to powiedział,że można to robić ale w stosunku do oficjalnie publikowanych dokumentów jak MAK i Millera co nie znaczy ,że się znajdzie prawdziwą przyczynę katastrofy.Kłamstw innych jest za dużo aby nimi się zajmować.Stwierdził ,że będzie się łączył z komisją Macierowicza za pomocą łącza internetowego i jest gotów odpowiadać wyczerpująco na każde pytanie prokuratury wojskowej i dziennikarzy i oczekuję tych pytań.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wrzutki "starych sowietów" i innych podobnych mu kołków są coraz bardziej histeryczne :).

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

http://www.radiownet.pl/

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A może by tak łaskawca wyjaśnił prawdę smoleńską o: sztucznej mgle, rozrzedzonym helu, strąceniu samolotu przez rosyjskie myśliwce, zestrzelenie przez laser, użycie bomb różnego rodzaju i innych przyczyn podanych przez tak zwanych niezależnych i rzetelnych dziennikarzy stojących po stronie prawdy.

Zgłoś nadużycie

Za dużo wrzutek Lisa, za mało faktów. Poszukaj, co piszą dziennikarze nie robiący dobrze Rządowi, zamiast powtarzać zasłyszane opinie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pod nickiem Stary Pisowiec znowu odezwała się stara nastajaszczaja bladż

Zgłoś nadużycie

Tego Starego Pisowca czyt. UB-owca trzeba lekceważyć i bojkotować. Szkoda na głupa nerwów.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To rzeczywiście proste rozwiązanie ale bardzo trudno je realizować gdy wszystkie dane ma jedna strona i nie chce lub nie może ich POdać

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wszelkie dowody nadesłane z Rosji są niewiarygodne, jak całe działania rosyjskie, które moim zdaniem inspirowane były i są z Zachodu, bo mają one wspólny mianownik i interes ponad głowami Polski, która w tym interesie przeszkadzała, a najlepszym dowodem jest brak ich na pogrzebie Prezydenta RP ś.p. L.Kaczyńskiego, również tych z za Oceanu.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Gadanie o zwijaniu, karbowaniu sie taśmy - bujda na resorach. Jest to sprzęt najwyższej jakości, nawet jeśli jest ruski. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w koincydencji z końcówką takiego lotu jest absolutnie bliskie zeru. Demaskujemy kolejne kłamstwo. Być może do tej pory dopasowali taśmę do kopii plyty.

Najnowsze