Mur, który przebiega przez miasto w którym mieszkam, przez środek mojej rodziny, przez firmę gdzie pracuję, przez kraj

opublikowano: 24 grudnia, 11:51

Kornelia i jej starsza siostra Karolina ustawiają szopkę pod bożonarodzeniową choinką, w Przemyślu. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

„Czas by runął mur” -

napisał Jacek Kaczmarski w 1978 roku.

W oczach mam jeszcze obraz padającego muru berlińskiego. A kiedy to widzę na ekranie swojej wyobraźni, to w uszach równocześnie mi brzmi  „sama melodia bez słów” tej pieśni.

Mury...

Mur chiński; mur berliński; mur Hadriana; mur Stoczni Gdańskiej co to go miał przeskoczyć Wałęsa; mur widoczny na filmie Sławomira Wiśniewskiego...  Kiedy myślę „mury” przychodzi mi do głowy coraz więcej różnych murów - mam coraz odleglejsze skojarzenia. Mnożą się te mury rosną i pęcznieją.

Ale przecież wcale nie o nich chciałem pisać. Chciałem napisać o innym murze – o który obijam się codziennie. Który mnie uwiera i boli. Ten który przebiega przez miasto w którym mieszkam, przez środek mojej rodziny, przez firmę gdzie pracuję, przez kraj.

W 1989 roku mury runęły. Jednak równocześnie natychmiast zaczęły powstawać nowe. Zupełnie inne. Czuję je w słowach moich znajomych, widzę w spojrzeniach szkolnych przyjaciół. W rodzinie, podczas świąt staramy się je omijać z daleka. Ale nawet kiedy nam się to udaje, to one wcale przez to nie znikają. Cały czas unoszą się w powietrzu i wokół nas. Rosną. Czekają .

To, że są tylko w mojej głowie, to nie znaczy, że ich nie ma. Skąd się biorą? Z pychy, która mi mówi, że tylko ja mam monopol na prawdę. Że tylko ja ją znam.  Ja i ci którzy myślą tak samo jak ja.

Nie chcę słuchać drugiej strony, bo ich argumenty są głupie i chore. Ludzie, którzy je wypowiadają są albo zaślepieni, albo opętani, albo po prostu głupi. I szkoda sobie nawet strzępić niepotrzebnie języka, bo i tak to nic nie da...

Faktycznie nie da.

Nic nie da przekonywanie kogoś, tylko... słuchanie.

I to nie takie sceptyczne, z wykrzywioną w grymasie pogardy twarzą. Nie pełne napięcia, w oczekiwaniu kiedy adwersarz tylko skończy mówić, aby wyskoczyć ze swoimi racjami. Może mój oponent  wcale nie polemizuje ze mną tylko dlatego aby mi się sprzeciwić, sprowokować, czy rozdrażnić? Ani też nie z nienawiści. Może on chce mnie przekonać dlatego, że wierzy w to co mówi?

A gdybym tak raz posłuchał nie racji, ale osoby? Może za tym medialnym parawanem słów, które w gorączce przytacza, jest człowiek, który tak jak ja pragnie prawdy? Jeśli się gorączkuje, podnieca, szuka argumentów czy to nie znaczy, że mu zależy aby mnie przekonać? Przecież wiem, czuję to, że nie jest moim wrogiem. Wobec tego dlaczego tak go traktuję?

To trudne zobaczyć za maską racji - człowieka i samemu nie zatrzasnąć własnej przyłbicy. Zwłaszcza kiedy wypowiada on słowa-klucze na które jestem uczulony. Nie wiem czy będę umiał. Ale wiem też, że jeśli tego nie zrobię teraz, to z każdym dniem będzie coraz trudniej przełamać tą niechęć.

Czy można zburzyć niewidzialny mur?

Trzeba go zburzyć! Przecież doskonale wiem, że jeśli bardzo będę tego chciał, to mi się to uda.

Przecież to właśnie ten mur przesłania Prawdę o którą nam wspólnie chodzi.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Boże Narodzenie

Komentarzy: 16

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Muru jaki powstal miedzy Polakami juz nic nie zbuzy.W Polsce sa dwa narody : jeden o mentalnosci rycersko,szlachecko,ziemiansko inteligenckiej (bez wzgledu na faktyczne pochodzenie ludzi-sa to takze robotnicy,chlopi i inteligencja)i drugi,o mentalnosci i rozrywkach wlasciwych dla motlochu , pochodzenia glownie z awansu komunistycznego, w tym fornale,parobki,ktorych dzieci i wnuki osiegnely wyksztalcenie i stanowia obecnie czesc tzw.inteligencji oraz biznesu.Pierwszy narod to Bog ,Honor i Ojczyzna ,drugi to"fura,komora,kasa".Co ich moze laczyc ? Jedni wola sie zanurzyc w ksiazke, w historie, w tradycje,w polityke,szukaja prawdy ,drudzy ogladaja Kiepskich,Wojewodzkiego , rynsztokwe kabarety i nienawidza Kaczynskich.

Zgłoś nadużycie

Rozumiem że ty kil-u ,to jakiś herbowy ?! Taki zaczytany w Trylogii i innych pokrzepiaczach...Ha,ha,ha,ha.....

Zgłoś nadużycie

O Biedaku, popatrz ile osób pochodzenia szlacheckiego jest wśród salonu? Komorowscy, Olbrychski, Nehrebecka, Tyszkiewicze, mam dalej wymieniać? Dorzuć do salonu paru postkomunistycznych parchów, przed którymi przed laty ostrzegał mnie pan Boruński. A po stronie, która kocha Ojczyznę masz ludzi bardzo różnorodnego pochodzenia: chłopskiego jak Ziemkiewicz czy Mazurek, szlacheckiego jak śp.Janusz Kochanowski, wspaniałego Polaka żydowskiego pochodzenia pana Wildsteina i wielu innych Polaków z obcymi korzeniami, Jana Pietrzaka - zapewne mieszczucha. Pozdrawiam, ja Polka, kundel polsko - niemiecko-żydowski.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Myli się Pan. W 89 roku żadne mury nie runęły .

Zgłoś nadużycie

Nie mylę się. Runęły mury, tylko nie u nas. Chyba wyraźnie to napisałem? Pozdrawiam świątecznie.

Zgłoś nadużycie

Żadne mury nie runęły. Ani na zachodzie, ani u Nas. Mur stoi od zawsze a My po prostu dopiero teraz to dostrzegliśmy. Mur dzieli tych co marzą o "niebie gwiaździstym nad głową" i tych którzy tu i teraz chcą się przeczołgać - w sposób umiarkowanie dokuczliwy - przez życie. Wiem - straciłem zdrowie badając tych z drugiej strony. Najsłabszy z nich pękł gdy wypadało po 0,5 litra na głowę (inne próby dotarcia nie skutkowały, kończyły się histerią "onych"). "One" to po prostu tchórze, boją się prawdy i tego do czego - ich zdaniem - zobowiązuje jej znajomość. Małe ludziki, być może zareagowaliby gdyby ktoś zaczął ich zabijać. A i to nie wiadomo w jaki sposób, bo w stanie katastrofy strachu ...

Zgłoś nadużycie

P.S. Oczywiście rycerzowi nie przystoi gra w której wygrywa ten, kto umierając zostawia więcej zabawek. Chciałoby się coś więcej ... He he he ...

Zgłoś nadużycie

Runęły mury jedynie tam gdzie dokonano uczciwej lustracji. U nas żydokomuna porozumiała się z wytypowanymi opozycjonistami w rodzaju Wałęsa "Bolek",Tusek i paru innych cwaniaczków i mur pomiędzy społeczeństwem a "wadzą" podwyższono. Mechanizmy rządzenia nie zmieniły się. Obecni rządzący są gorsi od komuchów. Tamci nie udawali , byli barchanowi, nie rozkradali Polski. Oni mieli ambicje zbudowania Polski. Huta Katowice, Port Północny,Police, Turoszów, Szosa katowicka, Rafinerie, Stocznie,etc. Obecni rozkradają. Szpitale budowano, przychodnie lekarskie. Dzisiaj wszystko upada, a Tuski kombinuje załapać się, jak Buzek, do Europy. Po zgliszczach Polski.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Niestety wie Pan o tym doskonale, że te mury runąć nie mogą. Nie możemy cudzych poglądów przyjąć za własne, a swoich się wyrzec. To problem wyboru,komu chcemy służyć. Człowiek ma ten wybór i z niego korzysta.

Zgłoś nadużycie

Mury mogą runąć dajmy ludziom bezpieczeństwo na starość takie jakie ma Szwecja czy Norwegia. STOP dla zadłużania państwa. Zawalczmy jak Węgrzy. Polacy ponosili ogromne koszty transformacji w nadziei, że będzie lepiej. To dzięki emigracji, głodowym emeryturom i niskiej płacy minimalnej Tusk mógł się chwalić zielona wyspą. Pieniądze unijne są źle inwestowane. Przemysł i handel przejmuje obcy kapitał, który legalnie wyprowadza zyski a dochody lokuje w zagranicznych bankach.Publicyści i ekonomiści pisząc i traktując Platformę jako pewna opcję rządzenia a nie niszczenie Polski kolaborują z międzynarodówką rekinów finansowych, która manipuluje elitami niszcząc społeczeństwa i klasę średnią

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie mogę porozumieć się z ludźmi, którzy mają odwrócony Dekalog, chcą zniszczyć prawo naturalne gwarantujące porządek świata, którzy brutalnie wkraczają w moje życie, szydzą z moich wartości, uważają mnie za podczłowieka. Spójrzmy na zmasowaną propagandę mediów, wypowiedzi Tuska o moherach i nadludziach wykształconych z dużych miast. Czy to nie przypomina atmosfery z Niemiec hitlerowskich? Czy nie doprowadziło to do zbrodni w Łodzi?

Zgłoś nadużycie

Dostałam pod choinkę książkę Victora Orbana"Ojczyzna jest jedna"/polecam/ Z niej taka myśl:"Nie możemy być i nigdy nie będziemyjak chcą, w opozycji, ponieważ Ojczyzna nie może być w opozycji.To najwyżej rząd może być w opozycji do własnego narodu, jeśli odrzuci jego cele"

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

pad (91.120.118.***)- tu nie chodzi o prawicę ani o lewicę, ale o FAKTY, człowieku, które oficjalne media albo pomijaja, albo wypaczają!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To kompleks staropolskiego chłopa pańszczyźnianego w duszy Polaka. Państwo polskie, praca, obowiązek, powinność, pomoc drugiemu - to wciąż jeszcze pańszczyzna. Na złość panom trzeba ukraść, zniszczyć, zaniedbać. Co się. nie da ukraść to nie moje. Człowiek z innej wsi to konkurent. Z mojej wsi - też. Polska zamyka się w opłotkach jego posiadłości. Tu się mówi językiem miejscowym - akurat brzmiącym po polsku! Ale, jak mówi: najbliższy sąsiad, czy go zlicytowano, czy wykupili Niemcy, Ruscy, czy Chińczycy - ma to głęboko w doopie! Jednego ancykrysta, co zaorywał miedzę mniej we wsi. Na nowych będzie inny sposób! A jeśli nie wypali? Jak to? Musi! - I tu kończy się wyobraźnia! Tu zaczyna się klęska narodowa! P.S. Dla myślących, że piszę o sprawach prawdziwej wsi polskiej i o prostych Polakach - Jesteście w błędzie! Te małorolne i pańszczyźniane enuncjacje dotyczą wierchuszki naszego państwa! To są dopiero niepokorne chamy pańszczyźniane! Sam nie zeżrę, to nie dam nikomu! Nigdy potrawa nie smakuje tak na złotym talerzu, gdy się nie widzi pobratymca obdartego i głodnego, grzebiącego w śmietniku. Nie ma większego tyrana, jak z chama zrobić pana!

Zgłoś nadużycie

Nad artykułem Misiewicza warto się poważnie zastanowić. Rzeczywiście, jest tak, że pół Polski chciałoby drugie pół wysłać na Madagaskar. Albo wszcząć wojnę domową/powstanie "prawdziwych Polaków" przeciw tym "nieprawdziwym".Zresztą ci "nieprawdziwi" też się z naszych dziejów wywodzą, z sarmackiej/saskiej bezmyślności.Większość dyskutantów nic z tego nie pojmuje,wrzeszczy na siebie z nienawiścią tłukąc pięściami (np. Hermenegilda panzerfaust - zgodnie z pseudonimem!)

Zgłoś nadużycie

Tak po chwili głębszego zastanowienia podczas świąt, doszedłem do wniosku, że samo słuchanie to za mało. Trzeba również czytelnie i ciekawie swoje racje umieć przedstawić. I kto wie czy to nie jest nawet ważniejsze niż słuchanie.

Najnowsze