Dziennik z moherowej prowincji (1). "Zamiast czterech lekarzy jest tylko dwóch. A liczba dzieci nie zmniejszyła się dwukrotnie"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

18 listopada 2011

Dzisiaj świt zastał mnie w przychodni dziecięcej. W kolejce do rejestracji. Patrzę na ciemny sznurek szeleszczących ortalionowych kurtek mężczyzn i dżinsowych kobiet, ciągnący się do zamkniętego jeszcze okienka i z nudów zaczynam liczyć świetlówki. Na jedenaście podwójnych, palą się tylko dwie jarzeniówki, w tym jedna skwierczy lekko jak przyrumieniający się boczek. Tylko zapach nie ten – środki czystości z lekką mieszaniną dezodorantów. Gdyby był inny, pełen kwaśnego zapachu potu i jodyny, to w tym nierealnym półmroku miałbym wrażenie, że przeniosłem się w lata mojego dzieciństwa, w późne lata sześćdziesiąte, kiedy czekaliśmy z mamą w długiej kolejce do pediatry. Tu na szczęście nie ma dzieci, są tylko rodzice, ale zasada jest ta sama. Kto się nie załapie, ten nie zostanie przyjęty i wypada z gry.  

Jeszcze w tym roku na wiosnę można się było zarejestrować telefonicznie. Ale teraz zamiast czterech lekarzy jest tylko dwóch. A liczba dzieci przez pół roku nie zmniejszyła się dwukrotnie. Zastanawiam się jak jest w tej części Polski, która wsparła obecny rząd. Czy to może tylko tu, w tej jednej jedynej przychodni są takie problemy? Mało mnie to zresztą w tej chwili obchodzi. Chcę tylko jednego – żeby dziś zarejestrować dwójkę dzieci, bo wczoraj żonie się to nie udało.  

Kiedy się stoi, w takiej kolejce, o świcie, w ogóle nie chce się nawet wyciągać wniosków natury ogólnej na temat służby zdrowia czy jej prywatyzacji. Zresztą nie bardzo sobie wyobrażam wizyty prywatnej, kiedy ma się czwórkę dzieci. Powiedzmy, że tylko dwójka z nich jest chora. Wizyta plus leki to lekko licząc stówa na jedno dziecko. Może w dużych ośrodkach to jest nic. Ale tu, na głębokich peryferiach, w samym sercu moherowej prowincji, gdzie legalną robotę, się już tylko załatwia, bo dostać jej, szczególnie na zimę, nie sposób – jest to problem.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych