W rozmowie o tzw. polskiej transformacji oraz znaczeniu wyborów z 4 czerwca 1989 warto rozgraniczyć dwie płaszczyzny. Wydaje się, że bez tego wszelkie analizy zmian ustrojowych są nieprecyzyjne.
Powierzchowność życia Polaków, przeciętnego obywatela dziś nie przypomina niczym tego, co działo się w PRL. Postęp cywilizacyjny widoczny między III RP a PRLem jest olbrzymi. I nie ma sensu negować tego faktu. Polska jest obecnie krajem znacznie bardziej zamożnym i budującym znacznie lepsze podwaliny dla życia i komfortu obywateli niż przed 1989 rokiem. Tę płaszczyznę, symbolizowaną ciepłą wodą w kranie, czy paszportem trzymanym w domowej szufladzie, należy zaznaczyć. I w tym aspekcie należy cieszyć się z przemian, jakie nastąpiły w Polsce. Ta płaszczyzna rozmowy o tzw. transformacji jednak nie może przesłaniać innego wymiaru, o zupełnie innym wydźwięku.
Bowiem zmiany ustrojowe mają swoją ciemną stronę. Niezwykle ciemną. Kto choć przez chwilę wgłębi się w polską rzeczywistość i przeanalizuje, co działo się w PRL, co powinno dziać się w modelowych demokracjach, zobaczy, jak wiele mechanizmów PRL istnieje w III RP. Zostało do niej przeniesionych przez decyzje polityczne z lat 80. i 90. Pytanie czy współczesna Polska jest bardziej modelową demokracją na wzór zachodni, czy wciąż totalitarnym krajem z odrobiną demokratycznego pudru jest bardzo zasadne. I niestety coraz więcej faktów wskazuje, że mamy do czynienia z tym drugim.
Współczesna Polska, powierzchownie przypomina demokrację, ale wszystko w niej jest warunkowane. Jest wolny rynek, ale nie wszystkie obszary kierują się logiką ekonomiczną, często wolą politykę. Jest wolność słowa, ale jeśli jesteś nie z salonu to możesz ją praktykować często jedynie w domu. Jest praworządność, ale jak podpadniesz władzy, urzędowi czy komuś znaczącemu, to państwo może z tobą robić co będzie chciało. Jest prawo, dużo mówi się o etyce, ale jak jesteś zaakceptowany to możesz kraść, wyłudzać, niszczyć itd., a salon zapewni ci ochronę. Polska demokracja jest tak ułomna, że nie można tego nie zauważyć. Ta ułomność jest tak powszechna, że wygląda jak stały element ustroju, mamy więc demokrację na smyczy antydemokratycznych elit i mechanizmów.
Z czego to wynika? Z błędów? Z niewiedzy? Ułomności elit? One są tym, co w III RP się dzieje zachwycone i bronią dorobku przemian jak oka w głowie. O co zatem chodzi?
Wydaje się, że trzeba postawić pytanie o początki III RP. Jak dziś odpowiedzieć na pytanie o akt założycielski III RP? Czy powstała ona na bazie Okrągłego Stołu? Czy rzeczywiście decyzja o wspólnej drodze do wolności jest tym, co legło u podstaw współczesnej Polski? Wydaje się, że odpowiedzi twierdzące na przytoczone pytania biorą pod uwagę jedynie pierwszy fragment przytoczonego na wstępie rozumowania o polskiej transformacji. Fakt, że mamy ciepłą wodę w kranie i paszport nie oznacza jednak, że nie mamy dostrzegać rzeczywistości ukrytej pod komfortem życia codziennego.
Gdy to zrobimy dojdziemy do wniosku, że aktem założycielskim III RP nie jest żaden stół, nie jest żadna "wspólnota nakierowana na wolność". Aktem założycielskim III RP, współczesnej Polski, jest stan wojenny i afery majątkowe, w tym afera FOZZ - szczególnie istotna, ponieważ prowadzona już w realiach "demokratycznej Polski". To są dwie najważniejsze nogi współczesnej Polski. I one do dziś odciskają piętno na państwie polskim, mediach oraz gospodarce.
Stan wojenny umożliwił wmontowanie w ośrodki teoretycznie niezależne od komunistów agentury PRLowskiej, umożliwił przejęcie kontroli nad polityką, gospodarką, mediami. W ręce wojska i służb trafiło niemal wszystko. Dzięki temu powstały sieci pasożytniczych powiązań, które uaktywniają się, gdy jest taka potrzeba, żyją swoim życiem, zarabiając na słabości państwa i majątku publicznym. Robią to do dziś. Ten mechanizm panuje w Polsce od czasów PRLu. Za karierami wielkich biznesmenów często kryją się powiązania ze światem służb PRLowskich, pieniądze zagrabione w PRL oraz nieuczciwe wsparcie, jakiego w III RP - w sposób pozaprawny - udzielają firmom dawni znajomi z resortu. Afery gospodarcze także są obecne i dziś. I dziś realizowane są pratyki, opracowane podczas obsadzania dominujących obszarów "gospodarki wolnorynkowej", jaką w Polsce budowali totalitaryści z PRLu. To obsadzanie zawsze finansowano z pieniędzy Polaków.
W III RP obecna jest również atmosfera stanu wojennego, choć ubrana w inną formę i inne metody. Jednak istota pozostała taka sama. W PRL zdławiono "Solidarność" w imię obrony władzy komunistów. W III RP obalono rząd Olszewskiego, a potem rozpętano niespotykaną nagonkę na rząd Kaczyńskiego w imię obrony establishmentu, budowanego na komunistach i ich kontrahentach. Różnica jest, ale istota taka sama. W III RP dominujące środowiska również wypowiadają wojnę Narodowi w imię trzymania władzy.
Mechanizmy rodem z PRL widoczne są w III RP. To równie oczywiste jak fakt, że komfort życia jest dziś nieporównywalnie większy niż za komuny. Jednak fakt, że w sklepach mamy pełne półki, w kranie ciepłą wodę, a w ręku paszport nie powinien - nie może - przesłaniać nam realiów, które ugruntowały współczesną Polskę w PRLowskiej niesprawiedliwości.
Bez dwóch nóg analiza tzw. transformacji nie będzie pełna.
--------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------
Koniecznie zajrzyj do wSklepiku.pl!
Tam do nabycia są:książki o różnorodnej tematyce,miesięczniki i gadżety z logotypem wPolityce.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/159181-w-sklepach-pelne-polki-w-kranie-ciepla-woda-a-w-reku-paszport-ale-to-nie-oznacza-ze-nie-mamy-mowic-o-prawdziwych-poczatkach-iii-rp
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.