Pośle Niesiołowski! Pan się nie przejmuje! Jakby co przyjmą Pana u Wałęsy. Tam też biją dziennikarzy

Chwilę przed ciosem, Fot. Youtube.pl
Chwilę przed ciosem, Fot. Youtube.pl

Jak to się dzieje, że niektóre „legendy” „Solidarności”, niektórzy „bohaterowie walki z komuną” tak łatwo stają dziś broniąc postulatów i praktyk, z którymi walczyli przez lata? Jak to się dzieje, że przeszli na drugą stronę? Wielu ludzi zastanawia się nad tym zaskakującym zwrotem w wielu biografiach. Dlaczego ci, którzy walczyli o prawo do strajków, o wolność słowa dziś legitymizują niszczenie wolności wypowiedzi, marginalizowanie praw obywatelskich części Polaków, promują kneblowanie dziennikarzy, czy wręcz uznają, że agresja słowna i fizyczna w stosunku do ludzi pewnej opcji politycznej jest dopuszczalna?

Dyskusja na ten temat odżyła w wielu głowach po ataku Stefana Niesiołowskiego na Ewę Stankiewicz oraz zadziwiających wypowiedziach Lecha Wałęsy po piątkowej blokadzie Sejmu przez związkowców.

Niesiołowski nakręcający się obecnością znienawidzonej dziennikarki postanowił jej przyłożyć. Uznał, że sobie zasłużyła, ponieważ kamerowała go, zadała pytanie i stała w miejscu! To wystarczyło, by prominentny polityk, szef sejmowej komisji obrony przeszedł do ataku. No i zaatakował, dając przykład wszelkiej maści PRowcom, głównie rodem z Korei Płn., Kuby i Rosji, jak traktować nieprzychylnych władzy dziennikarzy.

 

 

I choć rozpętała się słuszna burza po ataku posła PO, obóz władzy zdawał się nie przejmować zbytnio. Słyszeliśmy, że Stankiewicz była agresywna, że sobie zasłużyła, że gdyby poszła, to by nie dostała, a dostała i tak lekko. Powinna być wdzięczna, przecież szef komisji obrony narodowej mógłby walnąć ją znacznie mocniej. Gromy sypały się nie na Niesiołowskiego i jego kolegów, biernie patrzących, jak wybuchowy „Stefan” wybucha na dziennikarkę, tylko na związkowców, którzy protestowali przed Sejmem.

W tym duchu wypowiedziało się również nasze narodowe dobro, które pokonało komunizm, doprowadziło do zakończenia II wojny światowej, wynalazło wodę, zapaliło słońce, a obecnie kończy swoją walkę – skuteczną oczywiście – z biedą. Lech Wałęsa przyznał, że on pałował by „Solidarność”, a pierwszego Piotr Dudę, który kieruje związkiem nie tak, jak były prezydent Lech „Legenda” Wałęsa sobie wymarzył.

Przy tej okazji powstał ciekawy sojusz. Wybuchowy socjopata i prezydent „moja zasługa”, obaj walczący przez lata z komuną (choć nie bez zdrad), biją i wzywają do bicia tych, którzy stoją tam, gdzie ci dwaj politycy kiedyś stali.

Sojusz ten jednak nie jest zaskakujący, szczególnie gdy się przypomni historię sprzed kilku lat. Wałęsa przyszedł w sukurs Niesiołowskiemu być może dlatego, że jego czyn mu zaimponował. Kilka lat temu w jednym z warszawskich sądów bliski współpracownik Wałęsy równie przyjemnie potraktował niewygodnego, „agresywnego” dziennikarza. Piotrowi Gulczyńskiemu nie spodobało się, że dokumentalista Ryszard Szołtysik kamerował Wałęsę po wyroku w procesie, jaki wytoczył on Grzegorzowi Braunowi.

 

 

I w tym przypadku mieliśmy do czynienia z dziennikarską „prowokacją”, która nie pozostawiała alternatyw. Trzeba było przywalić. I współpracownik prezydenta przywalił. A potem ramię w ramię z „legendą”, przy milczącym udziale policjantów, którzy nic nie widzieli, nic nie słyszeli i nic nie wiedzą, odjechał w siną dal.

Nic więc dziwnego, że prezydent Lech Wałęsa, widząc, że czyny jego współpracownika są naśladowane przez ludzi władzy, postanowił wspomóc Niesiołowskiego. W końcu obaj rozumieją, że są czyny, których puścić płazem nie wolno.

Wyczyn Niesiołowskiego nie spodobał się (przynajmniej oficjalnie) Donaldowi Tuskowi. Jeśli okaże się, że Platformie opłaca się jego wyrzucenie, wyczyn posła PO może się zakończyć jego karierę polityczną. Nawet jeśli rzeczywiście tak się stanie, w co można wątpić, poseł Niesiołowski nie ma się czego obawiać. Zapewne przyjmą go u Wałęsy. Tam też biją „agresywnych” dziennikarzy.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych