Sprawa Papały. Państwo zdało egzamin arcyboleśnie. „Ta hipoteza trąci sowiecką wiarygodnością”

Patyk miał ograć polskie państwo. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Patyk miał ograć polskie państwo. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

I znów "polskie państwo zdało egzamin". Miłośnicy prostych odpowiedzi i unikania trudnych pytań mają kolejny powód do satysfakcji. Okazuje się, że sprawa zabójstwa Marka Papały jest "arcyboleśnie prosta". Ot były komendant policji stał się przypadkową ofiarą złodziei samochodów. Ludzie bezrefleksyjnie zachwycający się sukcesami polskiej transformacji oraz jej bękarta, czyli establishmentu III RP, mogą się cieszyć. Jednak tylko oni.

Dla każdego, kto zamiast pustych zachwytów woli trudne pytania, ostatnia hipoteza prokuratury nt. zabójstwa Papały powinna wydać się podejrzana. Jak słusznie zauważył jeden z czytelników poralu wPolityce.pl w swoim komentarzu rekonstrukcja zdarzeń zdaniem prokuratorów wygląda kuriozalnie. Otóż: dwóch samochodowych złodziei udaje się na parking pod domem szefa policji (to pierwszy zbieg okoliczności), wybierają mało luksusowy, wysłużony pojazd komendanta policji (kolejny zbieg okoliczności) i starają się go ukraść. Komendant to zauważa i wybiega z domu. Wtedy okazuje się, że złodzieje mają broń, oczywiście z tłumikiem, żeby nie hałasować, i strzelają do policjanta. I tu najciekawsze. "Patyk" złapany przez policję rozpoczyna kilkunastoletnią grę ze służbami, policją i prokuraturą. Kłamie jak z nut, wsadza za kraty prawdziwych zabójców mafii i oczyszcza się z podejrzeń w tej sprawie. Obaj kilerzy stają przed sądem oskarżeni o zbrodnie, której - zdaniem śledczych - nie popełnili. Mimo tego "Patykowi" nie dzieje się krzywda, cieszy się dobrym zdrowiem. Zabójcy wybaczyli mu zdaje się, że ich w tą sprawę wsypał.

Na pierwszy rzut oka ta hipoteza trąci sowiecką wiarygodnością. Ma jednak wiele pozytywnych aspektów, dla wielu wpływowych ludzi. Pozwala nie wyjaśniać roli Edwarda Mazura w tej zbrodni, pozwala nie pytać, dlaczego ten biznesmen mający powiązania ze światem służb PRL w Polsce znalazł gorliwych obrońców wśród najważniejszych ludzi służb z esbeckim rodowodem, pozwala nie drążyć wątku szukania zabójcy, który zająłby się Markiem Papałą, pozwala nie wyjaśniać, dlaczego szef policji czuł się zastraszany, pozwala zapomnieć o informacjach dot. powiązań polityków (głównie lewicy), policjantów i biznesmenów z gangsterami. Wiele osób i środowisk z ostatniej wersji dot. okoliczności śmierci Papały może się cieszyć. Zbyt wiele.

W tej sprawie zbyt dużo przypadków, zbyt dużo zadziwiająco prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania. Zbyt dużo uników dot. patologii III RP, by z przekonaniem "łyknąć" wersję prokuratury. Jej zdaniem sprawa jest prosta jak "Patyk". Jednak wielu osobom tak postawiona sprawa wyda się zwykłym utopieniem sprawy i ochroną wpływowych ludzi. Zapewne znów usłyszymy jednak, że państwo zdało egzamin, a kto ma wątpliwości powinien się leczyć.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych