Dwie śmierci. "Nie jestem w stanie cieszyć się i triumfować wraz z Amerykanami fetującymi śmierć Osamy bin Ladena"

opublikowano: 2 maja 2011 roku, 15:13 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:34

Śmierć drugiego człowieka nigdy nie powinna być źródłem radości. Dlatego nie jestem w stanie cieszyć się i triumfować wraz z Amerykanami fetującymi śmierć Osamy bin Ladena. Jednocześnie czasami śmierć człowieka, który jest zbrodniarzem i osobą stanowiącą nadal bardzo poważne zagrożenie budzi uczucie ulgi. Z takim właśnie poczuciem ulgi a nie radosnymi fanfarami przyjmuję śmierć bin Ladena, co do którego nie waham się używać słowa "zbrodniarz". Uważam, że społeczność międzynarodowa, w tym przede wszystkim Amerykanie mieli prawo go poszukiwać, schwytać, a jeśli to niemożliwe zabić.

Zbiegiem okoliczności w podobnym czasie zatknęliśmy się też z inną śmiercią. Także w wyniku akcji międzynarodowej, także przeciwko łamaniu praw człowieka i przeciwko osobom, które niejednokrotnie dokonywały czynów zbrodniczych. Mam tu na myśli akcję NATO przeciwko siłom libijskiego dyktatora Mułamara Kadafiego. Jednak w odróżnieniu od sytuacji z bin Ladenem nie tylko nie odczuwam w ty przypadku radości czy ulgi ale jestem głęboko zniesmaczony i zaniepokojony.

Byłem i jestem zwolennikiem akcji międzynarodowej mającej na celu uniemożliwienie zdławienia wolnościowej rewolucji przeciwko Kadafiemu, ale zdecydowanie nie jestem zwolennikiem nalotów przekraczających mandat ONZ na siedzibę samego dyktatora. Bardzo rzadko zgadzam się z Władimirem Putinem ale dziwnym zbiegiem okoliczności w dniu śmierci bin Ladena muszę się z nim zgodzić, Społeczność międzynarodowa powinna zatrzymać militarne działania Kadafiego, ale nikt nie dał jej wojskom mandatu do próby zabicia dyktatora. Szczególną odrazą napawa mnie to, że siły międzynarodowe zabiły jego syna i wnuki. Pierwszy raz chyba zacytuje Putina w pozytywnym kontekście: „Kto im dał prawo do tego zabójstwa, jakikolwiek Kadafi by nie był?"

Dziwnym zrządzeniem opatrzności te dwa wydarzenia zbiegają się ze sobą tak bardzo w czasie. Oba w wyniku działań sojuszniczych krajów demokratycznych. Oba przeciwko ludziom, którzy mordowali i przez lata pozostawali bezkarni. Nie można ich jednak w moim przekonaniu przyłożyć do nich jednej miary. Zabicie bin Ladena to ulga, zabicie członków rodziny Kadafiego nigdy nie powinno się zdarzyć.

 

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: bin Laden Kadafi śmierc

Komentarzy: 13

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Śmierć drugiego człowieka nigdy nie powinna być źródłem radości... To nie jest prawda. Smierc pewnych ludzi moze byc zrodlem wielkiej radosci. Wtedy kiedy sa zbrodniarzami.

Zgłoś nadużycie

Czyzby aż taki postęp Putina od czasów wojny w Czeczenii lub zapowiedziach mordowaniu terrorystów nawet "w sraczach". Zamiar udzielenia lekcji prawdziwego humanizmu chwali sie Panu ale obawiam sie że Pana słowa brzmią uroczą słowiańską łatwowiernością: "...Putina w pozytywnym kontekście: „Kto im dał prawo do tego zabójstwa, jakikolwiek Kadafi by nie był?"

Zgłoś nadużycie

"Śmierć drugiego człowieka nigdy nie powinna być źródłem radości..." Sołzenicyn opisuje jak w łagrze na apelu ogloszono z rozpacza smierc Stalina. Padła komenda: czapki z głów! I wszystkie czapki polecialy wysoko do góry... Autor blogu zechce sie nad tym zastanowic zanim zalśni swoim humanitaryzmem.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Piskorski pisze: Społeczność międzynarodowa powinna zatrzymać militarne działania Kadafiego, ale nikt nie dał jej wojskom mandatu do próby zabicia dyktatora. Szczególną odrazą napawa mnie to, że siły międzynarodowe zabiły jego syna i wnuki. Panie Piskorski to jest wojna - nikt nie chciał zabijać jego krewnych. Oni są przypadkową ofiarą akcji, która ma zatrzymać "militarne działania Kadafiego". Na wojnie takie przypadkowe ofiary są nieuniknione !

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

powinien dostac Pan za to "nobla" ja mam dokladnie takie samo zdanie jak Pan i wiekszosc amerykanow. I niech o nas nie pisza ze swietujemy. Pokazali jakas mlodziez 16-20 letnia przed bialym domem. Przypomnialo mi to hitlerjudend. Ubolewamy smierc wnujow Kadafiego w XXI wieku. barbarzynstwo i swiatowa samowolka. Jest bardzo dobra ksiazka, ktora 3 lata temu nie robila, w miom mniemaniu, sensu, teraz sie zgadzam z kazdym zdaniem autora. Jim Marrs "the Rise of the Fourth Reich."

Zgłoś nadużycie

O! - Al Kaida używa translatora?!

Zgłoś nadużycie

Powoływanie się w takiej kwestii na Putina tego krwawego tyrana to wielkie nieporozumienie. Co do Bin Ladena - mała rzecz a cieszy.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Piskorski, myślę, że nie tylko w tej kwestii jest Pan bliski Putinowi. Nic dziwnego, Rosja jest Panu bliższa niż Stany Zjednoczone. To duży kraj, napewno dla Pana znajdzie się tam miejsce i Wołodia jakąś fuchę na pewno załatwi. A jeśli przy okazji zauważy tam pan, że mordowani są dziennikarze wyrażajacy niewygodne dla Wołodii opinie, to pewnie to Pana też wzruszy. W końcu i to morderstwo i to morderstwo.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wnuki - nie, syn - tak. Jeśli to ten syn.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dlaczego straszy się wszystkie Narody "Terroryzmem", który prowokowany jest celowo przez silne Państwa. Ogłoszenie o śmierci musi byc bardzo potrzebne do jakichś celów - może do dalszego ograniczenia praw własnym Obywatelom /głosy o zdetonowaniu bomby atomowej/ ?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

a ja owszem , ciesze sie ,że amerykanie tak to załatwili,nie było po prostu innego sposobu

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Pawle, niestety tak to już w tym życiu jest, że jeden wygrywa w kasynie 138 razy z rzędu a drugi ginie bo znalazł się przypadkowo w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie.

Zgłoś nadużycie

Nie ma pan zadnych kwalifikacji do pouczania innych kiedy i z czego maja sie cieszyc.Popieram opinie , ze na wchod od Polski moglby pan sie poczuc lepiej i nawet probowac glosik nauki jak zrobic duzy przekret.

Najnowsze