Czy Rosjanie to matoły? "Kolejna rosyjska prowokacja jest niestety gorzką nauczką dla obecnej ekipy rządowej"

opublikowano: 11 kwietnia 2011 roku, 9:31 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:35

Wczoraj minęła pierwsza rocznica katastrofy prezydenckiego samolotu po Smoleńskiem. Władze państwowe wraz z polskimi obywatelami od kliku dni czczą pamięć tych, którzy zginęli w tej bezprecedensowej tragedii. W tym czasie wielu wspominało także postawę Rosjan, którzy w krytycznych dla naszego narodu chwilach okazywali nam współczucie i solidarność.

W tym samym czasie, w przeddzień rocznicy tej tragicznej katastrofy Rosjanie pod osłoną nocy zamieniają wmurowaną w Smoleńsku pamiątkową tablicę na swoją, która ani słowem nie wspomina o tym, gdzie i dlaczego polska delegacja udawała się 10 kwietnia 2010 roku.

Nie wyobrażam sobie, aby decyzja o wymontowaniu polskiej tablicy i zastąpieniu ją rosyjską zapadła gdzieś  na szczeblu lokalnym. Biorąc pod uwagę wagę sytuacji i rosyjskie obyczaje nie mam wątpliwości, że decyzje w tej sprawie podejmowali politycy na szczeblu rządowym. Dlatego nie sposób oprzeć się pytaniu, czy decydujący o tym najwyżsi przedstawiciele władz Rosji są matołami, czy też prowokatorami z premedytacją jątrzącymi i dewastującymi nasze wzajemne stosunki?

Znając profesjonalizm rosyjskiej dyplomacji nie dopuszczam możliwości, aby władze tego kraju okazały się matołami. Wszystko wskazuje niestety na to, że mamy do czynienia ze świadomą wobec Polski prowokacją.

Pokazuje to dobitnie, że wśród rosyjskich elit postawa antypolska nie jest niestety rzadkością. Mam oczywiście świadomość, że rosyjskie władze nie są w tej sprawie jednolite. Różnica zdań między rosyjskim prezydentem i premierem jest widoczna nie tylko w tej kwestii. Bez wątpienia jednak bardzo wpływowe w Rosji siły działają z myślą skompromitowania Polski w oczach zachodniej opinii publicznej. Społeczeństwa i elity krajów zachodnich – co naturalne – nie rozumieją zawiłości polsko – rosyjskich relacji. Stosunkowo łatwo jest więc Rosjanom przedstawiać nasze wątpliwości i zastrzeżenia jako antyrosyjską histerię spowodowaną „obiektywnym" raportem MAKu lub wymianą „kawałka marmuru" na pomniku upamiętniającym ofiary smoleńskiej katastrofy.

Kolejna rosyjska prowokacja jest niestety gorzką nauczką dla obecnej ekipy rządowej, która zainwestowała wiele wysiłku w poprawę polsko – rosyjskich relacji. Widać, że każdy – nawet tak koncyliacyjnie nastawiony wobec Rosjan – polski rząd musi liczyć się z tym, że po stronie naszych partnerów wciąż zwycięża postawa prowokacyjna i konfrontacyjna.

 

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: prowokacja Rosja Rosjanie zamiana tablic

Komentarzy: 4

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nic z tego, panie Piskorski! Pan zawsze już będzie z PO. Choćby się Pan starał bardziej niż Sikorski.

Zgłoś nadużycie

http://www.youtube.com/watch?v=i29ntmXAPEA ZOBACZ KONIECZNIE

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A co pan powie na ustalanie możliwości formalno-prawnych aby Rosjanie przesłuchiwali polskich ministrów! Rząd mówiąc jego językiem zakiwał się totalnie. Przecież ewidentnie Anodina niedługo poda światu kompromitujace fakty o przygotowaniu wizyty prezydenta L.Kaczyńskiego przez kancelarię premiera.Schrupała polskich pilotów, generałów kolej na "nasympatyczniejszy rząd".A wieża, lampy, na kursie i ścieżce...Kogo to obchodzi.Taki są skutki współżycia zająca z niedżwiedziem.Kropka.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

I znowu prosty rosjanin ma okazję pokazać europie jakie te "pany poliaki" to kłótliwy i niewdzięczny naród. Tyle wrzasku o tablice z napisami - przecież zrobili większą i to dwujęzyczną, a że napis zmienili, u siebie są i decydują samodzielnie.

Najnowsze