Obama kroczy śladami Busha. "Rzeczywistość szybko zweryfikowała plany amerykańskiego przywódcy"

opublikowano: 12 marca 2011 roku, 18:11 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:36

Utworzenie więzienia w amerykańskiej bazie w Guantanamo było z całą pewnością jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji poprzedniego prezydenta USA Georga Busha. Radykalni obrońcy praw człowieka nie kryli oburzenia, że umieszcza się tam na bezterminowy pobyt ludzi bez sądowego wyroku, a nawet formalnych zarzutów tylko za to, że rząd USA podejrzewa ich o związki z organizacjami terrorystycznymi. Złą sławę tego miejsca dopełniają legendy dotyczące niehumanitarnych metod przetrzymywania i przesłuchiwania więźniów.

Barack Obama jeszcze jako kandydat na Prezydenta USA nie szczędził Bushowi ostrej krytyki za stworzenie więzienia w Guantanamo. W czasie kampanii wyborczej wielokrotnie obiecywał, że je zlikwiduje, a przetrzymywani tam ludzie zostaną osądzeni lub wydaleni ze Stanów Zjednoczonych.
Rzeczywistość szybko zweryfikowała plany amerykańskiego przywódcy. Politycy z jego własnej partii zablokowali propozycję przeniesienia podejrzanych o terroryzm do cywilnych więzień na terenie USA, a sojusznicy, szczególnie europejscy, nie kwapią do przyjmowania na swoje terytorium tych, których Amerykanie nie kwalifikują już do dalszego przetrzymywania. Do tej pory amerykański sąd osądził i skazał jednego tylko z osadzonych w Guantanamo więźniów.

Teraz – dwa lata po objęciu rządu przez Baracka Obamę okazało się, że swojej głównej wyborczej obietnicy nie zrealizuje w ogóle. W podpisanym właśnie przez siebie zarządzeniu zezwolił na przetrzymywanie praktycznie na zawsze osadzonych w Guantanamo bez wyroków sądowych więźniów. Przywrócono także funkcjonowanie ustanowionych jeszcze przez poprzedniego prezydenta wojskowych trybunałów, które sądziły osadzonych w Guantanamo, a które jego następca zawiesił zaraz po objęciu władzy.

Trzeba była dwóch lat, żeby z zajadłego krytyka Barack Obama stał się – w tej sprawie – pełnym kontynuatorem polityki swojego poprzednika Georga Busha. Okazuje się, że jego decyzje dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego nie były wcale takie złe, jak to wcześniej Obama kreślił. Teraz prezydent USA musi ugryźć się w język i robiąc dobrą minę do złej gry zaprzeczyć i przekreślić jeden z fundamentów swojego wyborczego zwycięstwa.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Barack Obama bezpieczeństwo wewnętrzne George Bush Guantanamo USA

Komentarzy: 3

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie lubię cię, krętaczu i nie skomentuję twojego tekstu o krętaczu Obamie

Zgłoś nadużycie

Nie czytam wypocin takich śliskich typów, więc tego powyżej oczywiście nie czytałem, ale widzę, że nie jestem osamotniony w zainteresowaniu taką nędzą. Piszę dlatego, że chciałem wyrazić swoje fuj, po niedawnym wywiadzie, tego typa przepojone wazeliniarstwem w stosunku do Komorowskiego i brakiem kontaktu z ziemią.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tego typa należy ignorować a nie komentować.

Najnowsze