Ledwo przyschła afera wywołana wydarzeniami w łódzkiej siedzibie PiS oraz przepychankami nad „deklaracją łódzką", a politycy partii rządzącej zafundowali nam kolejne atrakcje. Tym razem bohaterem skandalu jest senator PO Roman Ludwiczuk.
Roman Ludwiczuk, pełniący honory szefa sztabu kandydata z ramienia PO na prezydenta Wałbrzycha, wypłynął właśnie jako mistrz mowy polskiej, który w niewybrednych słowach składa korupcyjne propozycje Longinowi Rosiakowi z konkurencyjnego sztabu wyborczego.
Afera wybuchła wczoraj, dziś już Ludwiczak przeprasza za swoje zachowania wałbrzyszan i rezygnuje z członkostwa w PO, choć w oświadczeniu opublikowanym na kilka godzin przed „dymisją" zapewnia, że wyjaśni cała sprawę przed statutowymi organami PO.
Nic już wyjaśniać nie musi. A szkoda, bo jestem bardzo ciekawy jego tłumaczeń. Oraz reakcji sądu partyjnego na zachowanie senatora. Zwłaszcza, że kto jak kto, ale Ludwiczuk jest świetnym teoretykiem politycznej etyki – wszak przez wiele lat sam, jak członek i również jako przewodniczący sądu koleżeńskiego Platformy Obywatelskiej, decydowało kto i czym działa na szkodę partii. I osobiście przyczynił się do wyrzucenia z partii wielu osób.
Standardy panujące w Platformie wołają o pomstę do nieba. Oddelegowanie człowieka takiego jak Ludwiczuk, do decydowania kto zachowuje się godnie, a kto nie jest czystą hipokryzją i efektem zakłamania.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/107962-zdazyc-przed-panem-sadem-standardy-panujace-w-platformie-wolaja-o-pomste-do-nieba
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.