Demokracja rzuca się na głowę coraz szerszej grupie polityków, komentatorów itd. itp. Przykładem jest ocena ostatniej wizyty prezydenta Komorowskiego w USA. Wizyta przypomnijmy z jego przynajmniej strony jest udana. Nowy nasz prezydent, mimo nie znajomości angielskiego, zrobił dobre wrażenie na gospodarzach, a pomimo to w kraju posypały się na niego gromy.
Wniosek: jest duża grupa polityków i komentatorów, którzy mają mu za złe wszystko co zrobi i każdą rzecz wyonaczą na wszelkie sposoby. Ich reakcja zawsze jest na „nie". Przykładem jest podjęcie przez prezydenta sprawy wiz. Rzecz to w gruncie rzeczy wstydliwa dla Amerykanów, a dla nas oburzająca. Amerykanie do nas wjeżdżają jak do stodoły, kiedy chcą i jak chcą, my natomiast musimy przechodzić upokarzające i kosztowne – za 100 dolarów niezależnie od wyniku - przesłuchania w konsulatach USA.
Formalnie, jako jeden z nielicznych krajów Unii, musimy mieć wizy dlatego, że władze USA postawiły warunek, że liczba odmów wizowych nie może przekraczać założonego przez nich poziomu. Na początku było to 20 procent, potem 10, a teraz 3. Tak się składa, że próg jest przesuwany niekorzystnie dla nas, gdy my akurat przekroczymy tę granicę, czyli wpasujemy się do poziomu dostatecznego dla uzyskania wiz. Pewnie więc wizy do USA będą naszym wiecznym polskim przywilejem. Gdy prezydent, w sposób otwarty , a i dowcipny podjął tę kwestię nasi gazeciarze i politycy opozycji uznali, że to jest temat nie poważny i nuże sztorcować Bronisława Komorowskiego.
Podobnie jest z jego upominaniem się o militarną bazę amerykańską w Polsce. Dwukrotnie w tej sprawie nasze władze zostały przez Waszyngton zrobione w przysłowiowe bambuko. Raz w sprawie Tarczy antyrakietowej a po raz drugi rakiet Patriot. Teraz wiec Komorowski upomniał się o bazę przywołując dykteryjkę o potrzebie chronienia domu i kobiet gdy myśliwi wyruszają na polowanie. W domyśle gdy nasze wojska wojują w Iraku i Afganistanie nam przydałaby się jakaś osłona w postaci choćby tyciej tyciutkiej bazy USA Force w Polsce. Tym razem na prezydenta rzuciły się z furią i piana na ustach feministki mówiąc o barbarii Komorowskiego. Chodziło im zapewne o nieco prostackie potraktowanie, w tej z pewnością nie najzręczniejszej opowieści, piękniejszej części naszego społeczeństwa...
Nikt jakoś nie dostrzega jednego, że Bronisław Komorowski jest pierwszym prezydentem, a z nim rząd Donalda Tuska, nie rozmawiającym z USA w pozycji na kolanach. A dla mnie to jest najistotniejsze, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie co dotychczas o naszych wzajemnych relacjach pisze WikiLeaks i co jeszcze będzie pisał. Ja na przykład czekam z zainteresowaniem na rewelacje dotyczące więzień CIA na Mazurach.
Póki co prezydent zawsze obrywa, od polityków opozycyjnych, a także zawodowych i nieżyczliwych sobie krytyków jak nie kijem to pałką. Radzę mu aby się tym nie przejmował i robił swoje. Na pocieszenie pozostaje bowiem jedno, że wóz jedzie dalej... Na coraz powszechniejsze rozmiękczenie mózgów w Polsce zwyczajnie nie ma rady. Przeżyjemy to spokojnie. Zapewniam z większym lub mniejszym dyskomfortem ale przeżyjemy!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/108276-wojna-o-duperele-komorowski-obrywa-bez-powodu-jak-nie-kijem-go-to-palka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.