Migalskiego spadanie na cztery łapy!

Marek Migalski eurodeputowany PiS przeżywa mołojeckie chwile. Chwalony jest powszechnie , z tytułu sprzeciwiania się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ceniony jest za bezkompromisowość i czystość moralną.
Niestety, pamięć ludzka jest ułomna i nikt już nie pamięta co było przedtem i jak pan Migalski został posłem do parlamentu UE. Otóż za nim tak się stało, przez kilka lat był  grał on role niezależnego komentatora, a naprawdę był nieugiętym zwolennikiem PiS i dawał temu wyraz jako politolog i komentator z Katowic. Jego teksty i wypowiedzi dosłownie chlastały Platformę Obywatelską. Sprawiał wrażenie zakochanego do bólu zwolennika braci Kaczyńskich. Ponieważ jest złotousty i bardzo sprawny wizyjnie, był chętnie zapraszany przez media. I w ciągu kilku lat stał się ważnym komentatorem życia politycznego. Tyle, że czynił to straszliwie jednostronnie. Stacje medialne rychło zorientowały się w jego postawie i zaczęły go instrumentalnie wykorzystywać w audycjach. W rezultacie gdy redaktorom prowadzącym audycje polityczne chodziło o jednoznacznie korzystną wypowiedź na temat PiS bądź negatywną o PO, jak w dym biegły do Migalskiego.
I nagle pan M.M. zmienił z dnia na dzień front, porzucił sukienkę komentatorską i wskoczył w mundurek pisowski. Ulokowany na dobrym miejscu na liście śląskiej, w wyborach do UE, swobodnie wygrał elekcję i na pięć lat dostał od Jarosława Kaczyńskiego fuchę w Brukseli. Fuchę najlepszą z możliwych – nie brudzącą a prestiżową, za circa 35 tysięcy złotych miesięcznie.. Odtąd gdy słuchaliśmy Migalskiego to nie przemawiał do nas już nie jako komentator, a jako polityk. Ta przemiana postawiła go jednak, moim zdaniem, w dwuznacznym świetle. Tak jak wielu jego słuchaczy poczułem się oszukany bowiem okazało się , że dotychczasowa jego działalność nie była służbą pro publico bono, a formą wysługiwania się potężnemu ugrupowaniu, celem zdobycie lukratywnej posady.
Dla mnie było to smutne, bo kto nie dostrzega różnicy pomiędzy „robieniem polityki”, a komentowaniem jej ten jest albo naiwny albo jest szalbierzem. Stąd gdy obserwuję dzisiejszą szamotaninę pana Migalskiego, to pomimo pozorów jego niezależności, dostrzegam w tym wszystkim spryt i oportunizm oraz kolejną z jego strony próbę spadnięcia na cztery łapy. Odtąd gdy słyszę jego głos myślę: o co mu chodzi i o co on gra? Sądzę, że warto o tym pamiętać!

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych