Wściekłość i walka. Czyli postscriptum fascynującej książki "Jak znaleźć pracę i nie zgubić po drodze siebie".

opublikowano: 26 grudnia 2010 roku, 23:55 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:38

Paweł Burdzy, Ewa Pióro i ich fascynująca książka: "Jak znaleźć pracę i nie zgubić po drodze siebie". Polecamy!

Być może zadajesz sobie pytanie o ból i cierpienie, którego doświadczasz, pozostając bez pracy. „Jaki to ma sens?" - pytasz. Nie wiem, na to pytanie musisz – niestety! - odpowiedzieć sobie sam. Ale wiem, czuję to, że jesteś wściekły. Jesteś wściekły, bo znów nie dostałeś propozycji, choć praca wydawała się na wyciągnięcie ręki. Jesteś wściekły, bo nie masz pracy. I co gorsza, nawet perspektywy, że coś się w najbliższej przyszłości zmieni. Wiem co czujesz, bo sam przeżywałem to nie raz i nie dwa.

Jesteś wściekły na cały świat. Na byłego szefa, że Cię zwolnił. Na kolegów, co zachowlai pracę. Na własną żonę i dzieci,  bo nie rozumieją Twojej sytuacji. Wreszcie i na siebie samego, że dopuściłeś do takiej sytuacji. I wtedy właśnie docierasz do sedna. Właśnie wtedy, czując jak żołądek zmienia się w kamień, a ziemia usuwa spod nóg („jutro spłata kredytu, od kogo jeszcze można pożyczyć kasę?" myślisz gorączkowo), musisz znaleźć odpowiedź i siłę. Pamiętasz radę udzielaną wszystkim tonącym? Jeśli wciąga Cię wir wody, nie walcz z nim. Aby przeżyć, musisz mu ulec. Jeśli nie będziesz się szarpał i tracił sił, wir pociągnie Cię do dna a tam... będziesz miał większą szansę  pokonać opór wody i wydostać się na powierzchnię.

Podobnie jest, gdy od miesięcy beznadziejnie poszukujesz pracy. Nie szarp się, nie walcz z całym światem. Nie narzekaj z podobnymi Tobie nieszczęśnikami, że „świat się na Tobie nie poznał", że „układ" nie pozwala, że wszystkie prace są ustawione przez kolegów pod kolegów,  a Ty -  biedny żuczek - musisz walczyć samotnie z całym niesprawiedliwym światem. Pomyśl, że być może musisz przebyć tę drogę w dół do samego końca. Aby na tym symbolicznym dnie odpowiedzieć sobie samemu na kilka fundamentalnych pytań: Może jest coś, czego nie wiem? Może działam według schematu, który zawsze prowadzi do klęski? Może moje oczekiwania są nadmierne? A może po prostu tak naprawdę nie wiem, co chciałbym robić i dlaczego? Czyżbym żył bez planu i sensu, „na niby", ciągle w krótkich spodenkach lub „rozmemłanej" piżamie (jak bohater jednej ze sztuk Mrożka), obok realnego życia. W świecie mitów i złudzeń na temat swój i otaczającego świata.

Odpowiedzi na te pytania musisz znaleźć sam, nikt Ci tutaj nie pomoże. A taka wyprawa w głąb siebie, może dać niesamowitą porcję energii i chęci do życia, walki o lepsze jutro. Nie zna prawdziwego smaku zwycięstwa ten, kto nie doświadczył upokorzenia i wstydu porażki. Czytając o ludziach prawdziwego sukcesu, zawsze natkniesz się na informację, że nie raz byli na dnie. I wracali, wywalczając sobie „drugą" a czasami „piątą" i „ósmą szansę".

Tak więc nie marnuj swojej wściekłości. Zamieniaj ją w działanie. Jak każde mocne uczucie, może być doskonałym, naturalnym „dopalaczem". Pod warunkiem, że tę dziką energię skierujesz na konstruktywne działanie. Każde działanie, nawet najmniejsze, jest lepsze niż przeżywanie tej wściekłości, złości czy gniewu w samotni własnego rozumu. A zapewniam Cię, że potencjał jest niesamowity. I gdy na Twojej drodze stanie ktoś, komu zawsze wszystko przychodziło łatwo, nie będzie miał z Tobą najmniejszych szans. Motywacja, konstruktywne działanie, waleczne serce... i za miesiąc, dwa będziesz zupełnie w innym miejscu. Więc wsłuchaj się w siebie, odbijaj od dna i... do roboty! Zdobądź nową pracę, nie zgub po drodze siebie i daj mi satysfakcję, że to co napisaliśmy z Ewą w tej książce ma sens.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Burdzy Paweł praca

Komentarzy: 10

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

napiszę coś by nie było Panu przykro, że nikt nie czyta. Wciągajacy tekst

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Autor jest naiwny . W tym kraju pracę dostają tylko ci , którzy mają koneksje. W PRL-u synekury też były tylko dla wybranych swoich. Rzecz w tym, że nie było bezrobocia . Teraz nawet nieciekawą pracę dostaje się po znajomości , bo to towar deficytowy.Żadne konkursy (z góry znany jest zwycięzca) nie zamaskują tej prawdy. To stwarzanie pozorów uczciwości naboru . Naiwni młodzi dają się na to nabrać i rzetelnie studiują wszystkie poradniki . Skutek wiadomy, niestety.

Zgłoś nadużycie

w tym kraju dostają pracę przede wzystkim ci którzy myją się codziennie. Całe ciało. I nogi i włosy. Jeśli tak będzie pani robić, dostanie pani pracę.

Zgłoś nadużycie

@Lucyna - idąc Pani torem myślenia, lepiej siąść i płakać. W wielu przypadkach ma Pani rację, o czym też piszemy. Ale w wielu nie. a poradnik jest o tym, żeby przetrwać to wszystko, bo się da. I można wylądować w innym, ciekawszym miejscu w życiu. Z mentalnością "nic się nie da", "wszystko to k... i złodzieje", rzeczywiście niewiele się osiągnie. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Mój komentarz z natury rzeczy jest tylko kilkuzdaniową wypowiedzią , nie wyczerpuje całości przemyśleń .Ale z radością przeproszę Autorów za posądzenie o naiwność , jeśli ta książka pomoże zdobyć pracę choćby dziesięciu Polakom.Pozdrawiam i życzę sukcesu w sprzedaży

Zgłoś nadużycie

to hop, wszystko proszę wrzucić. Tłoku jak widać nie ma.

Zgłoś nadużycie

@Lucyna - nie trzeba przepraszać, sceptycyzm zdrowa rzecz. Sam widziałem wiele takich książek. Więc sam napisałem inną, szczerze pisząc o sobie. Dołączam się do Pani życzeń: jeśli choć dziesięć osób z tego skorzysta naprawdę, będę zadowolony. Pozdrawiam

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Po zaledwie jednym merytorycznym wpisie , sądzę ,że diagnoza "Lucyny" jest prawdziwa. Już nawet młodzi ludzie zdążyli poznać mechanizmy rządzące tym krajem , także na rynku pracy. Szkoda im pieniędzy na cudowne recepty , które być może w nieskorumpowanym kraju sprawdziłyby się .A swoją drogą to nieskromne nazywać własną książkę "fascynującą" .

Zgłoś nadużycie

@Walerian - jakby to Panu powiedzieć, to dosyć grząsko sądzić po wpisach anonimów w necie, prawda? No i chyba nie sądzi Pan, że sam napisałem "fascynująca". To do redaktorów. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Przepraszam. Chciałbym się mylić , myśleć ,że nie jest tak źle ,jak wygląda . Rozumiem ,że Panu się udało i chce Pan pomóc innym .Wielu ludziom potrzebny jest psycholog , bo w ich głowie często tkwi przyczyna niepowodzeń .Pan wygląda na optymistę i pełnego radości człowieka.Pozdrawiam

Najnowsze