Z mojego Alfabetu: Adam Michnik. "Myślę, że choć ma miejsce w polskiej historii, to nie jest to miejsce jednoznaczne".

Adam Michnik otrzymuje od Bronisława Komorowskiego order Orła Białego. Fot. PAP
Adam Michnik otrzymuje od Bronisława Komorowskiego order Orła Białego. Fot. PAP

Najsłynniejszy (przynajmniej za granicą) polski opozycjonista. Więziony w PRL-u. Redaktor naczelny (od ponad 20 lat) wysokonakładowego dziennika opinii. Wielki orędownik „pojednania" i piewca III RP.

Z Michnikiem zetknąłem się podczas studiów (uczestniczyłem w protestach przeciwko jego relegowaniu z Uniwersytetu). Już wtedy był znanym dysydentem i pupilem opozycyjnych inteligentów. Wkrótce – w ramach antysemickiej marcowej hecy – został aresztowany i skazany (byłem na  jego procesie świadkiem obrony). Po wyjściu z więzienia Michnik był nadal aktywnym dysydentem (można powiedzieć, że stał się zawodowym rewolucjonistą).

Był redaktorem prawdopodobnie najbardziej opiniotwórczego czasopisma drugiego obiegu – Krytyki. Dużo publikował, a to co pisał było szeroko czytane, dyskutowane i miało znaczący wpływ na polityczną orientację środowisk opozycyjnych. Szerokim echem odbiła się jego broszura „Kościół. Lewica. Dialog." To była próba przełamania silnych podziałów między środowiskami opozycyjnymi o proweniencji rewizjonistycznej, a – postrzeganym jako przeciwnik komunistycznego systemu – Kościołem. Ta broszura nie tylko we mnie wywołała jednak mieszane oceny – trudno było oprzeć się wrażeniu, że w znacznej mierze została podporządkowana doraźnym politycznym kalkulacjom.

Od 1976 roku Michnik jest członkiem KOR-u, obok Kuronia jego najbardziej znaną postacią. Wcześniej udaje mu się wyjechać na Zachód, gdzie spotyka wielu polityków i intelektualistów – przede wszystkim ze środowisk lewicujących. Uzyskuje pozycję międzynarodową.

Michnik w latach 70. ma opinię radykała zarówno w kręgach władzy jak i opozycji. Część środowisk opozycyjnych jest wobec niego (jako wywodzącego się z komunistycznego kręgu rodzinnego) podejrzliwa. Niechęć władzy (także umiarkowanej, zorientowanej na kompromis opozycji) przesądza, że gdy powstaje Solidarność, Michnik znajduje się nieco na marginesie. Zresztą On sam wydaje się niechętnie patrzeć na przywództwo Wałęsy. Nie jest „w grze" na Kongresie w Oliwii.

W stanie wojennym internowany przez długi okres, a potem oskarżony. W sposób spektakularny odmawia wyjścia z więzienia na warunkach określonych przez władze. Nic nie zapowiada, że Michnik za kilka lat stanie się jedną głównych postaci „obozu kompromisu". Jest jednak faktem, że w Komitecie Obywatelskim przy L.Wałęsie Michnik nie odstaje od jego głównego nurtu zorientowanego na poszukiwanie kompromisu z władzą (sprzeciw wobec tej linii – raczej werbalny – zgłaszają raczej tacy ludzie jak Olszewski).

Z entuzjazmem uczestniczy wkrótce w obradach Okrągłego Stołu i – niestety – w sposób naganny fraternizuje się z takimi ludźmi jak Kiszczak. Zresztą Okrągły Stół wydaje się zasadniczą cezurą w politycznej biografii Michnika. Z twardego przeciwnika komunistycznego systemu i jego ludzi przekształca się w ich partnera (choć – moim zdaniem – nie przestaje być niezależny). Zaprzyjaźnia się z Wałęsą, od którego otrzymuje nadzwyczaj hojny podarunek – Gazetę Wyborczą, która stanie się jego potężnym orężem  przez następne 20 lat.

Po wyborach czerwcowych (Michnik zostaje posłem), a nawet przed ukonstytuowaniem się parlamentu X kadencji, Michnik podejmuje działania wyznaczające zasadniczą orientację jego publicznej działalności po przełomie: strategiczny alians między „postępową" częścią środowisk postkomunistycznych a liberalną częścią dawnej opozycji demokratycznej. Ten alians realizuje wszelkimi środkami, wśród których kuluarowe kontakty odgrywają ważną rolę (z poufną propozycją „wasz prezydent nasz premier" Michnik wybiera się do KC  - wiedzę o jego wizycie miały prawdopodobnie tylko 2-3 osoby z kręgu liderów opozycji).

Także krąg „postępowych komunistów" zakreśla z wielką wyrozumiałością (zaraz po ukonstytuowaniu się sejmu zostałem wybrany przewodniczącym komisji nadzwyczajnej badającej działanie rządu Rakowskiego – Michnik powiedział mi wtedy: tylko pamiętaj, że Sekuła to reformator). Mieści się w nim nie tylko Jaruzelski, ale i Kiszczak. Wydaje się, że jest tam miejsce także na Urbana.

Ważnym składnikiem historycznego kompromisu dawnej opozycji z obozem postkomunistycznym powinna być według Michnika amnezja. Nie chodzi tylko o sprzeciw wobec ustawowej dekomunizacji (który wydaje mi się racjonalny), ale przede wszystkim o lustrację, którą Michnik zwalcza z niebywałą zajadłością. Sprawa ta dotyka niestety etycznych standardów.

Otóż Michnik był, jak wiadomo, w archiwach SB wkrótce po czerwcowych wyborach (nie ma żadnego sprawozdania, a więc nie wiadomo jak długo była tam „komisja historyczna" - oprócz Michnika w jej składzie był J.Holtzer i A.Ajnankiel - czy pracowała kolektywnie, jaki miała dostęp do „teczek" itd.), a jednocześnie zwalcza dostęp do tych materiałów nawet w sposób uregulowany prawem. Po latach podano – chyba w GW – że Michnik był w archiwach, jako historyk delegowany przez OKP. To nadużycie, Michnik w owym czasie był przede wszystkim liderem jednego z nurtów politycznych i redaktorem najbardziej wpływowej gazety. Jest wykluczone, by OKP delegowało Michnika do przeglądania SB-kich teczek.

Linia historycznego kompromisu była w 1990 roku realizowana przede wszystkim w kwestiach polityki społeczno-gospodarczej. Terapia Balcerowicza, formalnie firmowana przez klub OKP, była de facto popierana zarówno przez klub PZPR-u jak i ZSL-u. Jednak „kompromis" w płaszczyźnie politycznej był kwestionowany przez znaczną część posłów OKP. W jakimś stopniu do tej kontestacji dołączył – ubiegając się o urząd prezydenta – Wałęsa. Jego główny atak (wojna na górze) zmierzał do ostatecznego rozbicia obozu dawnej opozycji, w znacznej mierze kontrolowanego przez zwolenników opcji liberalnej i kompromisu ze środowiskami postkomunistycznymi. To zrodziło konflikt tego środowiska z Wałęsą i jego stronnikami. Wałęsa odebrał znaczek Solidarności GW, a Michnik niebywale spektakularnie zwalczał kandydaturę Wałęsy w wyborach prezydenckich (jego wystąpienie na spotkaniu Wałęsy z OKP było świetne).

W wyborach w 1991 roku Michnik nie uczestniczy. Nie znaczy to, że jest poza polityką. Redagowana przez niego GW rezygnuje nawet z pozorów zachowania równego dystansu do różnych odłamów dawnej antykomunistycznej opozycji. Zdecydowanie popiera najpierw UD a potem UW. Brutalnie zwalcza rząd Olszewskiego. Wałęsa jako prezydent – po tym, gdy okazało się, że jego „prawicowe pokrzykiwania" były tylko instrumentem kampanii wyborczej - jest najpierw tolerowany a potem gloryfikowany. GW w sposób nieustający opowiada się za liberalną formułą przemian w gospodarce i za historycznym kompromisem (Michnik wspólnie z Cimoszewiczem proponują napisanie historii Polski „ponad podziałami"). Środowisko postkomunistyczne może liczyć w GW na sporo wyrozumiałości, choć Gazeta nie przemilcza wielkich afer.

Ale afera Rywina pokazała, że ludzie Gazety są też w pewnego rodzaju symbiozie z postkomunistycznymi środowiskami. Swoboda działania Gazety jest prawie nie ograniczona nie tylko ze względu na jej dominację na rynku, ale też dlatego, że przeprowadza ona operację „samouwłaszczenia". Kluczowi  dziennikarze (ale z wyjątkiem Michnika) – z ogromnym zyskiem – stają się współwłaścicielami Gazety.

Ważnym sposobem działania Michnika są jego nieformalne relacje z czołówką polityczną. Po objęciu urzędu prezydenta przez Kwaśniewskiego jest on prawdopodobnie najważniejszym „kontaktem" Michnika. Chyba żaden inny dziennikarz nie ma takiego dostępu do najważniejszych ludzi świata polityki. To potężny instrument oddziaływania.

Michnik, jako redaktor GW, osiąga ogromne wpływy, Polska – jak ktoś trafnie zauważył – przez długi okres była krajem jednej gazety. Z całą pewnością Michnik ma prawo powiedzieć, że system III-ciej RP powstał też dzięki jego wysiłkom. On zresztą broni tego modelu z całą determinacją. Z równą determinacją zwalcza wszelkie alternatywy zwane IV RP. Tu tkwi główne źródło jego (i Gazety) zajadłości w zwalczaniu PiS-u. GW prowadzi przeciw PiS-owi prawdziwą nagonkę (Michnik przed wyborami w 2007 dość jednoznacznie sugerował, że PiS może je sfałszować).

W politycznej biografii Adama Michnika są dwa różne okresy. W czasach komunistycznych Michnik jest jednym z ważnych liderów opozycji. Prześladowanym i posiadającym wielkie zasługi. Po czerwcowym przełomie afirmuje przemiany neoliberalne i wspiera wszystko co mieści się w formule historycznego kompromisu. Ma pełne prawo do dokonania takich wyborów, do działania na rzecz przemian, które uznaje dla kraju za najkorzystniejsze. Jest jednak problem środków, które stosuje. Jego Gazeta sięga – moim zdaniem – po metody niezgodne z demokratycznym standardem. Ponadto za jego zgodą ludzie Gazety „uwłaszczyli się" na jej majątku. Michnik wystawia świadectwa moralności takim ludziom jak Jaruzelski i Kiszczak. Podtrzymuje kontakty z tak obskurną figurą jak Urban. Zwalcza lustrację.

Nie wiem, dlaczego Adam Michnik posunął się tak daleko. Może rzeczywiście, to obsesyjna niechęć do „prawicy" postrzeganej przez Niego, jako zagrożenie dla Polski. Jeżeli tak, to jest to rzeczywiście obsesja. Postawa odległa od racjonalnej i zrównoważonej oceny.

Są w Polsce ludzie, którzy akceptują wszelkie działania Michnika. Ja nie potrafię i nie chcę. Myślę, że choć Michnik ma ważne miejsce w polskiej historii, to nie jest to miejsce jednoznaczne.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych