"Czołowa 'wypędzona' urodziła się terenach należących do... Polski" . O niemieckim projekcie ustanowienia Dnia Wypędzonych

Wikipedia
Wikipedia

Premier Bawarii Horst Seehofer zapowiedział w Augsburgu ustanowienie w tym kraju związkowym Dnia Pamięci o Wypędzonych. Polityk bawarskiej CSU był gościem zjazdu ziomkostwa Niemców sudeckich, przymusowo wysiedlonych po 1945 roku z Czechosłowacji.

Teraz już wiemy kto był prawdziwie poszkodowanym - wypędzeni Niemcy. Mało kto dzisiaj pamięta, że zdecydowana większość "wypędzonych" sama zaprzęgała furmanki i uciekała gdzie pieprz rośnie, czyli jak najdalej na zachód, przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Czołowa "wypędzona" p. Erika Steinbach urodziła się terenach przed wojną należących do...Polski. Ściślej rzecz ujmując w Rumi. Ona też, jako dziecko, uciekła przed radzieckim walcem uniesiona na matczynych rękach, by po wojnie stać się "Pierwszą Wypędzoną". Skoro jest ofiara, to musi być i kat. W roli kata osadzono Czechów i Polaków, a więc nacje gospodarczo i politycznie słabe, których przedstawiciele na europejskich salonach robią - jak to ktoś kiedyś powiedział - za przystawki. Nikt oczywiście nie pisze adresu do Rosji, która jest prawną spadkobierczynią ZSRR, bo wiadomo jaką część ciała podtarłby sobie Kreml taką niemiecką pretensją.

Żeby oddać sprawiedliwość prawdzie, to Czesi jeszcze stają okoniem, bo odmawiają sudeckim Niemcom jakiekolwiek zadośćuczynienia. Tymczasem po naszej stronie Berlin ma bardzo słabego oponenta - polski rząd, który wydaje się być zupełnie niezainteresowany sytuacją na tym polu. Jak tak dalej pójdzie za 30 lat będziemy się uczyć, że wojnę rozpętali pijani polscy żołnierze, którzy w pijanym szale zaatakowali radiostację w Gliwicach. W końcu pierwszy strzał oddał nie kto inny jak szeregowy Franciszek Dolas, który w tę oto sposób rozpętał II wojnę światową.

Piszę o całej sprawie w konwencji humorystycznej, choć wiem, że nie ma tu nic do śmiechu. Przegraliśmy II wojnę światową, teraz przegrywamy pamięć o niej. Nikt po stronie rządowej nie reaguje na inicjatywy powołania do życia Centrum Wypędzonych Obywateli II RP, czy też ustanowienia 5 sierpnia "Dniem Rzezi", kiedy to Niemcy (tak Niemcy, a nie żadni naziści) dopuścili się potwornych zbrodni na wziętych do niewoli powstańcach, jak również na zupełnie bezbronnej cywilnej ludności Woli. Tusk milczy, bo nie chce zdenerwować pani kanclerz...

Tak na marginesie, kim chce zostać Donald Tusk w strukturach Unii Europejskiej?

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych