Platforma traci instynkt samozachowawczy. Czy teza o końcu PO to jeszcze chciejstwo czy już rzeczywistość?

fot. autobustuska.pl
fot. autobustuska.pl

Od kilku lat - a w zasadzie od samego początku przejęcia przez PO władzy - raz na jakiś czas pojawiają się analizy tłumaczące, że mamy do czynienia z początkiem końca Platformy i rządzącej koalicji, a zmiana jest tuż-tuż. Problem polega na tym, że w wielu przypadkach było to raczej zwykłe chciejstwo, a nie trafny opis rzeczywistości. Platforma, prędzej czy później, odradzała się i wygrywała kolejne wybory, po czym znów czytaliśmy o kolejnym końcu PO.

Ostatnie dni i tygodnie wskazują jednak na to, że Platforma słabnie i jest w kryzysie. Inną rzeczą jest odpowiedź na pytanie, czy kryzys uda się pokonać. Ale słabnąca PO jest faktem, co zresztą potwierdzają nawet, delikatnie mówiąc, mało sceptyczne wobec Platformy sondaże CBOS.

Na taką sytuację złożyło się przynajmniej kilka faktów.

1. Przestawiona wajcha medialna.

Ktoś tam przekręcił wajchę

- miał stwierdzić na początku 2011 roku Donald Tusk, irytując się jednym z serwisów informacyjnych, w którym działania jego rządu nie zostały ukazane w sposób należyty.

Wtedy były to plotki. Dziś o zmianie nastawienia całkiem oficjalnie mówią najważniejsi politycy PO i koalicji rządowej. Piechociński wścieka się na TVN, grożąc spotkaniem z kierownictwem stacji, opolski parlamentarzysta Platformy skarży się, że "nie oszczędza ich nawet TVN", a najdalej - jak zwykle zresztą - posuwa się Stefan Niesiołowski, oskarżając media o, równoznaczne z walką z demokracją, ataki na rządzących. Rządzący politycy stracili instynkt samozachowawczy. Instynkt, który do tej pory był cechą charakterystyczną polityków PO.

Nie sposób jednak nie zauważyć zmiany nastawienia przynajmniej części mediów. Czy istnieje jakiś "wajchowy"? Zapewne nie, ale tę zmianę świetnie widać na przykładzie tygodnika "Wprost". Tygodnik ostro zaatakował jednego ministerialnej ferajny premiera Tuska, co zresztą przypłacił groteskowym procesem i atakami ze strony Romana Giertycha. Równolegle dopieszczany jak tylko można jest prezydent Komorowski. Przyznanie mu tytułu Człowieka Roku i wyrecytowanie laurki przez wydawcę tygodnika mocno kontrastuje z tym, jak traktowany w ostatnim czasie jest tak szef rządu, jak i jego ekipa rządowa.

CZYTAJ WIĘCEJ: (Pod)lizak Roku! „Nikogo ludzie nie uwielbiają tak bardzo, jak Ciebie - nie zmarnuj tej szansy”, czyli Człowiek Roku „Wprost” dla Bronisława Komorowskiego

Tusk w groteskowej i nerwowej reakcji na publikacje mediów posunął się tak daleko, że wytoczył proces "Nie", czyli tygodnikowi będącemu na marginesie debaty publicznej, za... kiepski primaaprilisowy żart.

 

2. Regionalne - zwłaszcza śląskie - problemy PO.

Drugim zwiastunem słabnącej Platformy są coraz większe kłopoty w lokalnych władzach i strukturach. Widać to zwłaszcza na Śląsku, gdzie tamtejsza PO musiała przełknąć gorzką pigułkę rybnickiej porażki, a równolegle nie potrafiła utrzymać wewnętrznej jedności, co pokazał list do Tuska wysłany przez Dorotę Połedniok - lokalną polityk PO. Ze Śląskiem mogą pojawić się kolejne problemy; tym razem zareagują mieszkańcy; zwłaszcza gdy zostaną zrealizowane plany zlikwidowania 40% połączeń lokalnych kolei, czy - tu z kolei mowa o Częstochowie - zwolnienia połowy pracowników Huty Częstochowa. Plany Prawa i Sprawiedliwości dotyczące organizacji kongresu swojej partii właśnie na Śląsku (zresztą z przygodami przy okazji wynajmu sali, co też wskazuje na nerwowość PO) pokazują, że PiS wyczuł krew w tym rejonie kraju i nie zamierza odpuścić.

Rzecz jasna Śląsk jest głównym, ale tylko jednym z wielu ogniw pogarszającej się kondycji PO na płaszczyźnie samorządów. Słabnącą pozycję PO w Polsce lokalnej, samorządowej, regionalnej, próbuje wykorzystać Kaczyński, który z każdym weekendem objeżdża Polskę, spotykając się z mieszkańcami. Otwartym pozostaje pytanie, czy zdoła przekonać elektorat centrowy, do tej pory wobec PiS sceptyczny.

 

3. Nieobecność premiera.

Do tej pory ostatnią deską ratunku był premier Tusk. Gdy już wszystko nawaliło, gdy Niesiołowski wypalił największe głupstwo, a w rządzie wychodziły bardzo duże afery, pojawiał się pan Donald. To on - niemal w pojedynkę - ciągnął wóz Platformy, przejmując inicjatywę, wyznaczając tematy dla mediów, czy jeżdżąc po kraju tuskobusem. Po słabnących notowaniach tak PO, jak i samego Tuska, pojawił się pomysł powrotu do koncepcji podróży po Polsce. Minęły ponad trzy miesiące i tuskobus po Polsce nie jeździ, w mediach jest też coraz mniej samego premiera. Jeśli już się pojawia, to coraz częściej musi się tłumaczyć, reagować, a nie kreować rzeczywistość. Tusk stracił tę zdolność. Na jak długo, to zupełnie inny problem.

 

Wszystkie te symptomy - choć jedynie zasygnalizowane, a jest ich więcej - nie oznaczają, że to już koniec Platformy Obywatelskiej. Podobne nastroje mieliśmy w 2011 roku, kiedy popularność uzyskało hasło z okładki "Uważam Rze". "A jednak ma z kim przegrać" - pisali dziennikarze. Jakie były wyniki wyborów, przypominać nie trzeba. Warto wspomnieć również o tym, że pogarszające się sondaże PO nie oznaczają drastycznej zmiany w poparciu dla PiS, które wciąż utrzymuje poparcie na swoim - niezłym, ale nie rewelacyjnym - poziomie. Na nadchodzącą zmianę wskazuje dużo, coraz więcej, ale nie jest ona jeszcze pewna. Nie mówiąc o tym, że ciężko przewidzieć, kiedy nastąpi.

Platforma ma bowiem bardzo duże pokłady samonaprawy, regeneracji. Może w tym "pomóc" jakaś nieprzemyślana wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, jeszcze jedno "zebranie się w sobie" Tuska, jeszcze jeden piarowski pomysł autorstwa Ostachowicza. Może być nim zapowiedziana rekonstrukcja rządu. Ale nawet jeśli do niej dojdzie, to tego paliwa na długo nie wystarczy. Wreszcie, gdy przyjdą wybory, medialne towarzystwo raz jeszcze może zewrzeć szyki i krzyknąć "Tusku, musisz!", "Bronku, do broni!", czy co tam jeszcze wymyślą redaktorzy "Polityki".

Ale któregoś dnia Tusk, choć "będzie musiał", to po prostu nie będzie już potrafił. I choć platformerska łajba z każdą chwilą nabiera wody, to na zatonięcie statku trzeba jeszcze trochę poczekać.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych