Kara nałożona na Polskę za nieodpowiedni nadzór nad wydatkowaniem pieniędzy z jednego z programów w ramach Wspólnej Polityki Rolnej to tylko przedsmak tego, co czekać nas będzie w najbliższych latach.
Komisja Europejska, pod naciskiem płynącym przede wszystkim z Parlamentu Europejskiego, musi znaleźć oszczędności w wydatkach na lata 2014-2020, po to by zmniejszyć wirtualny deficyt budżetu unijnego. Budżet ten formalnie nie może wykazać niedoboru, ale Komisja zawsze zakładała nieco wyższe deklarowane wydatki, jako że część środków rozliczana była po siedmioletnim okresie budżetowym, więc w praktyce zaliczana była do wydatków kolejnego planu. Taka metoda "rolowania na zakładkę" działała dobrze do czasu kryzysu.
Tymczasem teraz Unia znalazła się w sytuacji podbramkowej. Z jednej strony musi się "dopiąć" budżet z lat 2007-2013 a z drugiej trzeba uchwalić ten na lata 2014-2020. Problem polega na tym, że rolowanie wirtualnego deficytu zaczyna być niemożliwe, bo ani nie da się wykonać planu finansowego z obecnego okresu, ani też nie ma politycznej zgody Parlamentu by przerzucić sporą część braków na kolejne lata w nadziei, że jakoś się uda je zbilansować pod koniec dekady. Dlatego Komisja musi szukać oszczędności i stara się obarczyć tym państwa-beneficjentów wykazując ich niedociągnięcia w zarządzaniu środkami i tym samym, w praktyce, zmniejszając wynegocjowane przez nich kwoty udziału w wydatkach budżetowych Unii na lata 2014-2020.
Zatem wszystko to, co obserwujemy dziś w związku z karami nakładanymi na państwa to część szerszej "gry o budżet", który wciąż nie ma aprobaty Parlamentu Europejskiego, a Parlament tym razem próbuje grać "na ostro" głównie po to, by zyskać dla siebie większą władzę nad budżetem unijnym.
Jak powiedziałem, to co się dzieje teraz to tylko przedsmak przyszłych ruchów. W regulacjach prawnych, przyjętych za zgodą także premiera Tuska, określających sposób wydatkowania środków europejskich w latach 2014-2020 zapisano cały szereg nowych mechanizmów warunkujących dostęp do tych pieniędzy. Od ogólnej "warunkowości makroekonomicznej" (czyli wypełniania zaleceń, co do kształtu krajowego budżetu) po szczegółowe zapisy weryfikujące wydatki. Zapisano też możliwość nie tylko wstrzymania dopływu środków, gdy naruszy się nałożone na kraj warunki, ale wręcz całkowitego zablokowania i odebrania już przyznanych dotacji.
Wynik negocjacji budżetowych, z którego tak dumny był Donald Tusk, należy więc traktować jako rezultat wirtualny. Póki co, pieniądze na lata 2014-2020 będziemy mogli sobie obejrzeć przez szybkę, a czy będziemy mogli po nie sięgnąć to się dopiero okaże. Jak widać, już możemy stracić 80 mln na rozwój obszarów wiejskich, bo tym skutkować będzie nałożona obecnie kara.
Sprawa zatem jest poważna i nie rozumiem dlaczego przedstawiciele obecnego obozu władzy reagują na nią w tak nieodpowiedzialny sposób. Niektórzy, jak poseł Halicki, bagatelizują problem mówiąc: "Polacy nic się nie stało" bo Komisja musi szukać oszczędności i padło na nas. Inni, jak premier Tusk, robią to, co lubią najbardziej, czyli - zgodnie ze słowami wicepremiera Piechocińskiego - "latają z wiaderkiem szamba zastanawiając się kogo nim oblać".
Tymczasem rozgrywa się ważna dla nas gra o to, do jakiego stopnia będziemy w stanie planować wydatki inwestycyjne na kolejne lata zakładając, że wynegocjowane pieniądze unijne do nas trafią, a w jakiej mierze będziemy jedynie w stanie działać na krótką metę, bo nigdy nie będzie wiadome, czy środki nie będą cofnięte w wyniku niespełnienia któregoś z kryteriów warunkowości.
Brak poważnej reakcji na ten problem ze strony obecnego obozu władzy można tłumaczyć tylko jednym: ekipa Tuska wie, że to nie ona będzie wydawała te pieniądze i to nie jej będą one ewentualnie odbierane w kolejnych latach. Po przegranych kolejnych wyborach, ekipa ta przejdzie do opozycji i będzie z lubością wytykać kolejnemu rządowi utratę pieniędzy. Tyle, że brak reakcji dzisiaj z myślą, że skrupi się to na następcach do działanie skrajnie antypaństwowe.
Rząd musi już dziś energicznie działać, by pieniądze na lata 2014-2020 nie okazały się finansową fatamorganą.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/156787-wirtualny-sukces-tuska-pieniadze-z-unijnego-budzetu-mozemy-sobie-obejrzec-przez-szybke-oby-nie-okazaly-sie-fatamorgana
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.