Paweł Kowal o Ziemiach Zachodnich: "To, że Polska tu jest, to jest wielka rzecz. Nie należy się tego wstydzić"

fot. wPolityce.pl, kam
fot. wPolityce.pl, kam

Jest pan, wraz z Janem Ołdakowskim, autorem pierwszego całościowego projektu Muzeum Ziem Zachodnich. Co jest w historii ziem zachodnich takiego szczególnego, wyjątkowego, że należałoby tę narrację upowszechniać?

 

Uważam, że Muzeum Ziem Zachodnich to jest najlepszy projekt muzealny, jaki może powstać. Duże, historyczne, multimedialne projekty muzealne Powinny być jak film.

Nie mam wątpliwości, że historia ziem zachodnich po 1945 roku, byłaby wspaniałym filmem o tej części Europy, ale także o Polsce i polskości. O problemach ludzi i o historiach rodzinnych. Można to pokazać w skali makro – jako dylematy polityczne po drugiej wojnie światowej.

 

Poruszanie kwestii ziem zachodnich  bywa często obciążone balastem ideologicznym tzw. Ziem Odzyskanych i z Władysławem Gomułką.

Szantaż Władysławem Gomułką jest czymś, czemu nie powinniśmy się poddawać. Oczywiście, Gomułka nie był mężem stanu, z którym chcielibyśmy się utożsamiać. Ale patronem ziem zachodnich może być Stefan Wyszyński czy Bolesław Kominek, a nawet kardynał Gulbinowicz. Nie jest przypadkiem, że papież Jan Paweł II przyjeżdżał tu podczas swoich pielgrzymek, podczas gdy nie mógł jechać na wschód Polski. Patronami ziem zachodnich mogliby być bohaterowie opozycji demokratycznej. Nie możemy dawać się szantażować Gomułką i ideologią Ziem Odzyskanych i z powodu Gomułki zapominać o dziejach regionu lub je przeinaczać. To, że Polska tu jest, to jest wielka rzecz. Nie należy się tego wstydzić. Powodem do wstydu jest raczej to, że nadal z Wrocławia łatwiej jest dojechać do Berlina niż do Warszawy. Problemem jest to, że my nie kontynuujemy tego dzieła, że niektórzy dali sobie wmówić, że to jest coś wstydliwego.

Trzeba otarcie mówić prawdę: w wyniku decyzji aliantów Polacy po drugiej wojnie światowej znaleźli się właśnie w takim  miejscu i zbudowali tutaj Polskę. Mimo niewyobrażalnej biedy, w której znaleźli się nie ze swojej winy zadbali o te ziemie. Jest wiele przykładów na świecie, gdzie granice zostały przesunięte i mieszkańcy tych miejsc nie dbali o nie. My nie mamy się czego wstydzić.

 

Wspomniał pan o kardynale Kominku, inicjatorze Orędzia Biskupów Polskich do Biskupów Niemieckich. Z tego listu najbardziej znane są słowa: przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Inne treści w nim zawarte umykają nam. Tymczasem biskupi uzasadnili konieczność przyznania Polsce tych ziem nie ich piastowskim rodowodem, ale tym, ze powojenna Polska bez nich po prostu nie przetrwa – ze względów gospodarczych, demograficznych itd.

Nie należy udawać, że te ziemie były niczyje. Warto pokazać je jako terytorium, które należało do Niemiec, które zostało przyznane Polsce. Warto pokazać los Polaków, którzy przecież sami go nie wybrali. Byli w koalicji zwycięzców wojny, położyli w tej wojnie ogromną ofiarę i w wyniku wojny znaleźli się na tych ziemiach. Oczywiście, zawsze można wracać do piastowskiej przeszłości, ale po II wojnie światowej nie znaleźliśmy się tu przede wszystkim ze względu na tych Piastów, tylko ze względu na powojenny układ sił w Europie. Problemy z jasnym opowiedzeniem tej historii są efektem uwikłania w poprawność polityczną.

(...) historia ziem zachodnich to nie jest historia przeciwko komukolwiek. To jest piękna historia o losach ludzi, którzy przyjechali tu często z jedną walizką i którzy musieli się tu urządzić. Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach, temu procesowi towarzyszyły skandale, przestępczość, patologie, w tle powstawały struktury administracyjne komunistycznego państwa. Wielka polityka brutalnie zmieniła bieg losów setek tysięcy  - niewinnych przecież - ludzi. Bo jeżeli przyjmiemy, że wypędzeni osobiście nie odpowiadali za nazizm, to tym bardziej nie można tych, którzy tutaj przybyli, obciążać odpowiedzialnością za regulacje, na które nie mieli wpływu: zmianę granic, wysiedlenia. To nie oni przed wojną głosowali na NSDAP. Powojenni osiedleńcy na ziemiach zachodnich nie mieli wcześniej takiego planu, nie chcieli tu przyjeżdżać. Oni nie mieli wyjścia – musieli się tu jakoś urządzić.

 

Dlaczego mieszkańcy centralnej Polski tak niewiele wiedzą o ziemiach zachodnich i nie czuja z nimi związku?

Winna jest sytuacja po 1989 roku. Jej pozytywną stroną jest rozwój tych ziem: szczególnie Wrocław wiele zrobił, żeby stać się naprawdę międzynarodowym miejscem spotkań. Minusem jest pojawienie się wstydliwości, poczucia, że może nie warto o tym mówić, że nie warto podkreślać, że ta część Polski jest ważna dla funkcjonowania organizmu państwowego - by nie narazić się na porównanie do Gomułki. To, że większość Polaków zna historię ziem zachodnich taką, jakiej uczono przed 1989 rokiem, jest skutkiem braku wielkich projektów, które mogłyby tę historię opowiedzieć na nowo. Taki projekt byłby wielką lekcją historii – nie tylko historii ziem zachodnich, ale Polski.

Tymczasem na ziemiach zachodnich zainteresowanie budzi raczej historia niemiecka, w mniejszym stopniu żydowska czy czeska. Obserwujemy na przykład wielki renesans zainteresowania przedwojennym Wrocławiem. Młodzi wrocławianie, często przyjezdni, są zafascynowani niemiecką przeszłością, jest na przykład grupa rekonstrukcyjna Festung Breslau, która inscenizuje oblężenie Wrocławia, są pasjonaci, którzy wyszukują przedwojenne zdjęcia, odszyfrowują i dokumentują stare napisy na murach.

To jest naturalne. Dużą rolę odgrywa tu aktywność państwa. Proszę zwrócić uwagę, jaka jest aktywność państwa niemieckiego, jeżeli chodzi o historię przedwojennych Niemiec, jaka jest aktywność państwa rosyjskiego, by pobudzać zainteresowanie historią Rosji i jak mało determinacji władz polskich, by pobudzać zainteresowanie historią powojennego Wrocławia i innych miast ziem zachodnich. Myślę, że naszym wielkim obowiązkiem jest inwestycja w badania i prezentację historii powojennej. Oczywiście, nie należy pomijać niemieckiej przeszłości regionu, ale naszym obowiązkiem dziś jest mówienie o dorobku Polaków. Musimy pokazać się jako godni gospodarze miejsca „spotkań".

Fragmenty wywiadu, którego całość ukaże się w kwartalniku "Pamięć i Przyszłość" nr 4/2010 (10).

Sil

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych