Dedektyw Inwektyw: Andrzej Kłaszek jest moje nazwisko, dzwonię z działu organizacyjnego Kancelarii Prezesa rady Ministrów.
Dzień dobry.
Czy państwo byliby gotowi przyjąć pana premiera?
Ojej...
Chodzi o to żeby pan premier mógł się przejść wśród zboża, żyta i proszę pana brać do ręki kłosy.
Wie pan co, tu obok mam takie, takich dobrych sąsiadów, Żydowo.
Jak?!
Żydowo, gospodarstwo rolno-hodowlane, koło Gniezna tutaj.
Wie pan... żeby pan premier w Żydowie... No wie pan jak to zostanie przez prawicę odebrane? Od razu podchwycą.
Nieeee. Gospodarstwo jest gospodarstwo. Nazwa jest nazwą.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132964-ze-sledztwa-dedektywa-inwektywa-chodzi-o-to-zeby-pan-premier-mogl-sie-przejsc-wsrod-zboza-i-prosze-pana-brac-do-reki-klosy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.