Minister transportu Sławomir Nowak w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zapewnił, że polskie drogi, koleje i lotniska są przygotowane na przyjazd kibiców na rozgrywki Euro 2012. Nie przeszkodziło mu to w dalszej części rozmowy zachęcić niemieckich kibiców, którzy chcą dotrzeć do miast gospodarzy rozgrywek, do korzystania w miarę możliwości z transportu lotniczego.
Minister Nowak deklarował, że odcinek autostrady łączący Berlin z Warszawą być może uda się otworzyć już w trakcie turnieju. W każdym razie walka będzie trwała do końca.
Dalsza rozmowa z niemieckimi dziennikarzami dotyczyła już przyszłości. Minister transportu słusznie zauważył, że polskie projekty infrastrukturalne są w dużej mierze uzależnione od strumienia unijnych pieniędzy. Dlatego wyraził nadzieję, że najwięksi płatnicy netto, z Niemcami na czele, podtrzymają w przyszłej perspektywie budżetowej UE (2014 - 2020 r.) wysokość funduszu spójności, który zasila "Polskę w budowie".
Są to nadzieje płonne, ponieważ w świetle coraz pewniejszego wyjścia Grecji ze strefy euro oraz nieuchronnych problemów kilku innych o wiele większych państw UE, unijny niemiecko-francuski dyrektoriat coraz częściej mówi o uzupełnieniu paktu fiskalnego paktem na rzecz wzrostu, którego fundamentem maja być zwiększone nakłady finansowe na innowacje, edukację i nowe technologie.
Jeżeli te zapowiedzi zostaną zrealizowane, ucierpi na tym przede wszystkim fundusz spójności, a więc i nasza unijna modernizacja. Mówiąc obrazowo, zostaniemy z rozkopanymi inwestycjami, niedokończonymi drogami i obiektami, których nie będziemy w stanie utrzymać. Jak wiemy, w Polsce tymczasowe i prowizoryczne rozwiązania najczęściej zyskują status trwałości.
Minister Nowak, nawołując Niemcy do utrzymania wysokości funduszu stabilności w przyszłym budżecie UE, odwołuje się do "dobrze pojętego interesu płatników netto", którzy korzystają z tego, że jesteśmy rynkiem zbytu dla ich produktów (francuskie Pendolino) oraz krajem tranzytowym między ważnymi partnerami handlowymi w tej części Europy - czyli Rosji i UE (zwłaszcza Niemiec).
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że efektem takiego przekierowania strumienia unijnych pieniędzy (autostrady i drogi ekspresowe) jest m.in zaniedbanie sieci dróg krajowych, z których już 40 proc., według najnowszego raportu Ernst&Young, wymaga dzisiaj remontu. To chyba najbardziej wyraźny skutek przyjętej strategii rozwoju modernizacyjnego, która zakłada stworzenie z Polski zaplecza taniej siły roboczej i korytarza między dwoma potęgami gospodarczymi regionu. Marnym pocieszeniem jest tu fakt, że nawet tego rządzący nie potrafią zrobić dobrze.
Raport "Efektywność zarządzania i utrzymanie dróg krajowych w Polsce" przygotowany w ramach programu Ernst & Young Sprawne Państwo, wymaga osobnego komentarza. Obiecuję do niego wrócić.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132874-zostaniemy-z-rozkopanymi-inwestycjami-niedokonczonymi-drogami-i-obiektami-ktorych-nie-bedziemy-w-stanie-utrzymac
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.