Kim jest Władysław Szwed - autor materiału nt. Katynia, zamieszczonego na stronie Specnazu

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Autor materiału  dotyczącego zbrodni katyńskiej, jaki został zamieszczony na oficjalnej stronie internetowej Specnazu, rosyjskich sił specjalnych to postać bardzo znana. Od wielu lat był współorganizatorem rosyjskiej propagandy historycznej wymierzonej w Polskę. Władisław Nikołajewicz Szwed był autorem wielu publikacji, jakie pojawiły w trakcie rosyjskiej  kampanii propagandowej w roku 2009. To również on atakował prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które w dniu 2 września 2009r. opublikowało  raport pt. „Propaganda historyczna Rosji w latach 2004-2009”. Był to pierwszy dokument, który poddał analizie rosyjską propagandę historyczną, która intensywnie prowadzona jest od 2004r. Tekst tego raportu moznba znaleźć na:

http://www.bbn.gov.pl/portal/pl/544/1841/Propaganda_historyczna_Rosji_w_latach_20042009.html.

Władisław Nikołajewicz Szwed – urodził się 1 lipca 1944 roku w Moskwie. Od 1947 roku mieszkał na Litwie. W 1967 roku ukończył Politechnikę w Kownie. Po studiach krótko pracował w zakładzie produkującym piece elektryczne, bardzo szybko przeszedł do pracy w Komsomole. Od 1975 roku prowadził „ partyjną robotę” w nadbudowie. W 1990 roku został II sekretarzem KC Komunistycznej Partii Litwy i członkiem KC KPZR. W strukturze władzy sowieckiej drudzy sekretarze narodowych partii komunistycznych (w ZSRS) byli zawsze Rosjanami. Byli rodzajem nadzorców, bezpośrednio związanych z centralą w Moskwie, nad miejscowymi kadrami partyjnymi. Po uzyskaniu niepodległości przez Litwę Szwed przeniósł się do Witebska (Białoruś). Przebywając na Białorusi  nawiązał współpracę z Liberalno-Demokratyczną Partią Rosji (Żyrinowskiego). W 1996 roku został parlamentarnym konsultantem LDPR. 1998-2000 – pełnił stanowisko szefa aparatu parlamentarnej komisji ds. socjalnych. Od 2004 roku przebywa na emeryturze. Jest publicystą, ma  na swoim koncie kilka broszur i książek prezentujących sowiecką wersję zbrodni katyńskiej.

Poniżej zamieszczam przetłumaczony artykuł W. Szweda opublikowany w miesięcznika „Rossijskaja Fiedieracija siegodnia”,  z marca 2010r., w którym Szwed bezpośrednio atakuje Sp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ówczesnego szefa BBN Śp. Alekasndra Szczygło.

CZYTAJ TAKŻE: "Nasz Dziennik": szokująca wykładnia zbrodni katyńskiej na oficjalnej stronie internetowej Specnazu. Kolejna prowokacja?

Dęby pamięci Katynia, doktryna Szczygło jako polskie zaproszenie do dialogu

Za dwa i pół miesiąca będziemy obchodzić 65-lecie Wielkiego Zwycięstwa. Świętować wraz z ludami wielu krajów, wchodzącymi w skład koalicji antyhitlerowskiej. Uroczystości te prawdopodobnie spróbuje okryć mrokiem nasz sąsiad, Polska – przedsięwzięciami związanymi z 70-leciem rozstrzelania polskich oficerów w lesie katyńskim.

Polska ma pełne prawo uczcić pamięć swoich zabitych rodaków. Polska straciła 6 milionów ludzi w drugiej wojnie światowej. Pamięć o nich jest święta. Jednakże w polskiej smutnej martyrologii katyńskie ofiary okazały się wyjątkowymi. Ostatnie dwadzieścia lat temat Katynia stał się nie tylko środkiem kształtowania nieprzyjaźni Polaków do wschodniego sąsiada, ale i efektywnym środkiem nacisku na Rosję.

Niestety, trudno inaczej wyjaśnić to miejsce jakie w polskim „panteonie” zajmują katyńskie ofiary. Powstaje wrażenie, że w Polsce nie ma większych bohaterów, niż Polacy którzy poddali się do niewoli we wrześniu 1939 roku. Uwaga, jaką poświęca się polskim bohaterom walczącym na półwyspie Westerplatte i broniącym Warszawy we wrześniu 1939, jest na porządek niższa niż ofiarom Katynia. Wystarczy wspomnieć, że w listopadzie 2007 roku z inicjatywy prezydenta L. Kaczyńskiego w Warszawie odbyła się pompatyczna, publiczna dwudniowa akcja pośmiertnego (!) awansowania wszystkich 14 tysięcy polskich wojskowych, figurujących na liście katyńskiej.

Dzisiaj, jak twierdzą rosyjscy i polscy politycy, temat katyński zbliża się do swego zakończenia. Rosja, jako kontynuator prawny ZSRR, zgodziła się ze swą wyłączną odpowiedzialnością za katyńskie przestępstwo. Wydawałoby się, że można postawić kropkę i przejść do otwartego, przyjacielskiego dialogu, o którym tak wiele mówi polska strona.

Jednakże jesienią 2009 w Polsce rozpoczęto ogromną akcję „Dęby pamięci ofiar Katynia”, w trakcie której planuje się posadzenie 21 473 imiennych dębów pamięci każdego polskiego obywatela, wpisanego na listę katyńską. Akcja powinna zakończyć się 13 kwietnia 2010 roku w Katyniu. Według niektórych świadectw, polska strona ma nadzieję, że rosyjskie kierownictwo przybędzie na ceremonię w Katyniu i jeszcze raz pokaja się.

Biorąc pod uwagę czas rośnięcia dębów, akcja „Dęby pamięci” będzie się ciągnąć co najmniej 100 lat. Wątpliwe by sprzyjała ona formowaniu dobrego stosunku do Rosji u młodych Polaków, którzy wzięli bezterminowy patronat na tymi dębami. Przykładów nie należy daleko szukać. Film „Katyń”, który – wg zapewnień jego twórcy, znanego polskiego reżysera Andrzej Wajdy – nie ma charakteru antyrosyjskiego, formuje (jak pokazały polskie badania opinii publicznej, przede wszystkim wśród młodzieży) stosunek do Rosji, jako do wroga Polski.

Niestety, podobne podejście do rozwoju dialogu z Rosją jest charakterystyczny dla polskiej strony. Przypomnijmy, że nowy krok w stronę pojednania zademonstrował 1 września 2009 roku rosyjski premier Władimir Putin. Wziął udział w żałobnej ceremonii w Gdańsku z okazji 70-lecia napadnięcia Polski przez Niemcy. Jednakże życzliwe wystąpienie Putina na ceremonii, jak i jego artykuł w „Gazecie Wyborczej”, wywołało w polskim establishmencie politycznym niejednoznaczne reakcje.

Już 2 września szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Aleksander Szczygło (który stał się znany w 2006 roku skandaliczną propozycją przeniesienia Muzeum Ofiar Katynia do ambasady Rosji w Warszawie) ocenił wizytę i wystąpienie Putina jako element „rosyjskiej propagandy historycznej”, która jakoby dąży do stworzenia iluzji otwartości Rosji w dialogu z Zachodem na temat przeszłości. W związku z tym Szczygło podjął decyzję o publikacji raportu „Historyczna propaganda Rosji w latach 2004-2008”, przeznaczonego dla „anglo- i rosyjskojęzycznej społeczności”. Według stwierdzeń samego szefa BBN, raport powinien „przyczyniać do rozwoju dyskusji o przyszłości stosunków Zachodu z Federacją Rosyjską”.

W rzeczy samej raport najwyraźniej powinien odegrać tę samą rolę, co i artykuł radcy ambasady amerykańskiej w Moskwie George’a Kennana „Przyczyny sowieckiego zachowania” („The sources of soviet conduct”), opublikowanym w lipcowy (1946 rok) numerze amerykańskiego pisma „Foreign Affairs”. Wtedy Kennanowi udało sie przekonać przywódców USA i państw zachodnioeuropejskich, by przyjęli doktrynę „powstrzymywania Rosjan w każdy punkcie geograficznym, w którym pojawią się oznaki ich ingerencji”. Idąc za przykładem Kennana Szczygło pochlebia sobie nadzieją, że jego propozycje też staną się nową doktryną Zachodu w powstrzymywaniu rosyjskiej historycznej propagandy, która „dotyczy bezpieczeństwa mieszkańców całej Europy”.

Nie zważając na to, że w raporcie Szczygło (szykowało go kilku autorów, ale właśnie tak będziemy go nazywać) podjęta została próba przeanalizowania międzynarodowej i społeczno-politycznej pozycji Rosji w ciągu ostatnich 6 lat, nie może on pretendować na miejsce obok artykułu Kennana. Raport jest słabo uargumentowany, eklektyczny, sprzeczny w sobie i, najważniejsze, próbuje brać życzenia za rzeczywistość. Główny jego cel – nie dopuścić „wybielenia roli ZSRR” w drugiej wojnie światowej oraz odrodzenia w Europie i Rosji obiektywnego widzenia tej roli.

Przypomnijmy, że w okresie jelcynowskim radziecka przeszłość była powszechnie ganiona. Z nadejściem Putina i Miedwiediewa nasiliły się próby obiektywnego spojrzenia na historyczną przeszłość Rosji. Z początku proces ten nosił charakter spontaniczny, bowiem uczestniczyli w nim tyko oddzielni rosyjscy pisarze, politycy, historycy i po prostu patrioci. Tylko wraz ze wzrostem bezpodstawnych ataków zachodnich działaczy na rolę ZSRR w drugiej wojnie światowej rosyjscy przywódcy zaczęli przyjmować bardziej wyraźną pozycję w sprawie historycznej przeszłości.

Jednakże w raporcie Szczygło ta sytuacja przedstawiana jest jako inspirowana „wysokimi przedstawicielami i funkcjonariuszami państwa rosyjskiego” historyczna kampania propagandowa, skierowana przede wszystkim przeciwko Polsce. Nawiasem mówiąc, najlepszym sposobem ukrycia swoich grzechów jest przypisanie ich innym. Polska strona właśnie stosuje ten chwyt.

W raporcie Szczygło twierdzi się, że podstawą współczesnej rosyjskiej historiografii jest „radziecka dyrektywa z 3 listopada 1990 roku w sprawie wykorzystania historii w dwustronnych stosunkach z Polską”. Taka dyrektywa nie jest znana w rosyjskim obiegu naukowym. Jedynym dokumentem, w którym mówiło się o możliwej radzieckiej kontrodpowiedzi na „niedorzeczne i nie do przyjęcia polskie żądania”, jest list sekretarza KC KPZR A. Jakowlewa i ministra spraw zagranicznych E.Szewardnadze Nr 06/2-223 z 29 maja 1990 roku. Był on przyjęty przez Biuro Polityczne KC KPZR, ale brak świadectw na temat realizacji radzieckich przedsięwzięć, rekomendowanych w liście. Wiadomo jedynie, że na początku lat 90. polski dług wobec ZSRR wielkości 5,3 mld rubli transferowych, którego spisania domagali się Polacy w ramach rekompensaty, tajemniczo zniknął.

Zastępca dyrektora Instytutu Słowianoznawstwa RAN Borys Nosow w wywiadzie opublikowanym w nr 11 magazynu „Nowaja Polsza” (2000 r.). wypowiedział pogląd, że możliwym jest że w ZSRR na jakimś tam szczeblu i omawiano problem obniżenia antyrosyjskich nastrojów w Polsce, ale wątpliwe by podejmowano jakieś decyzje. Nie budzi wątpliwości fakt, że dyrektywa z 3 listopada 1990 roku jest mitem.

O stopniu „rzeczowości i wiarygodności” informacji wykorzystanych w raporcie świadczy co następuje. Na jego 36 stronach przestępstwo katyńskie wspomniane jest 8 razy, na w sumie dwóch stronach tekstu. Jednakże nawet w opisie tej najważniejszego dla Polaków tematu dopuszczono do całego szeregu wpadek. Wymieńmy tylko kilka z nich. Autorzy z niezmąconym spokojem twierdzą, że: w ZSRR w 1940 roku zostało rozstrzelanych 20 tysięcy polskich oficerów. Jednakże wiadomo, że Armia Czerwona wzięła do niewoli jedynie 10 tysięcy oficerów. Autorzy także nie znaleźli czasu by sprecyzować datę zakończenia katyńskiego śledztwa przez Główną Wojskową Prokuraturę Rosji itp.

Bez wątpienia, raport podpisany przez szefa polskiego BBN Szczygło z punktu widzenia historycznego i faktograficznego jest bezpodstawny. Jego wnioski są jawnie tendencyjne i „ciągnięte za uszy”. Nie ma podstaw, by uważać go za solidny, polityczny dokument. Ale swoją pseudonaukowością może wpłynąć na polityków Zachodniej Europy i USA, którzy wyznają uproszczono-filisterskie podejście do historii.

Raport kończy się ostrzeżeniem o tym, że w związku ze świętowaniem 65 rocznicy Zwycięstwa „przedstawiciele władz rosyjskich będą się wypowiadać na tematy historyczne. Nie podstaw, by oczekiwać że tym razem porzucą sowiecką tradycję”. Należy sądzić, że pana Szczygło [uwaga, polskie „pan” w języku rosyjskim jest używane jako wyrażenie ironiczno-pogardliwe-AŁ] straszą wiarygodne historyczne materiały, które Rosja może wykorzystać w dialogu rosyjsko-polskim.

Niestety, na razie te obawy mają niewielkie podstawy. Nawet w sprawie katyńskiej, będącej kością niezgody w polsko-rosyjskim sporze Rosja nie może wykorzystać tej szansy jaką jej daje historia. W zeszłym roku oficjalna wersji katyńskiego przestępstwa o wyłącznej winie przedwojennych przywódców za rozstrzelanie polskich oficerów została poważnie zachwiana.

28 maja 2009 roku rosyjski współprzewodniczący Grupy ds. Trudnych polsko-rosyjskiej historii, akademik RAN, rektor MGIMO Anatolij Torkunow w wywiadzie dla agencji „RIA-Nowosti” i polskiej „Gazecie Wyborczej” oświadczył, że z wojskowego archiwum przysłano mu materiały które „nie zaprzeczają, że polscy oficerowie stali się ofiarami stalinowskich represji, ale mówią też o tym, że – możliwe – jakaś ich część była zlikwidowana przez Niemców”. Ale dalej Torkunow podzielił się zaiste oszałamiającym wnioskiem: „Nie sądzę, by to coś zmieniało kardynalnie, niuansy nie zmieniają istoty”.

Należy pamiętać, że nie powiedział tego szeregowy rosyjski obywatel, a człowiek zobowiązany do obrony interesów Rosji w polsko-rosyjskim historycznym sporze. Mimowolnie myślisz,  że przy takim podejściu sprawa może dojść do tego, że Rosja – jako prawny kontynuator ZSRR – będzie zmuszona przepraszać za zwycięstwo w drugiej wojnie światowej. I tego nie wolno dopuścić. Dialog z Polską powinien być prowadzony po przyjacielsku i z szacunkiem, ale przy twardym przestrzeganiu przez Rosję prawdy historycznej.

 

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych