Wszystkim kolegom z prawicy, którzy tak się zachwycają sprawnością "Krytyki Politycznej" uprzejmie przypominamy tekst z naszego portalu sprzed kilku miesięcy. Wszystkie dane pozostają aktualne:
Wszyscy mamy udział w propagandowym sukcesie „Krytyki Politycznej”. Pracujemy na niego płacąc podatki
- opisuje najnowszy tygodnik "Uważam Rze". Z twardych danych zebranych przez dziennikarzy wynika, że polskie państwo poprzez swoje agendy finansuje od lat, ogromnymi sumami, tę skrajnie lewicową organizację. Przypomnijmy, że 11 listopada niemieckie bojówki polujące na ulicach Warszawy na Polaków z flagami i członków historycznych grup rekonstrukcyjnych, właśnie w lokalu "Krytyki" znalazły swój azyl. Policja znalazła w tym lokalu pałki, kastety i gaz łzawiący.
"Uważam Rze" stwierdza:
Szef „Krytyki” chwalił się, że jej kwartalnik jest „tylko jednym z wielu przedsięwzięć, którymi się zajmuje. Jednym z najmniejszych. Wymieniał 1500 wydarzeń kulturalnych w samym 2010 roku, wydanie 33 książek, wystawienie pięciu spektakli teatralnych, zorganizowanie 45 koncertów i pokazanie 170 filmów.
To prawda, „Krytyka Polityczna” z roku na rok rośnie w siłę, a zawdzięcza to w znacznej mierze publicznym pieniądzom. Przed kilkoma dniami falę komentarzy wywołała informacja o przekazaniu przez stołeczny ratusz na różne akcje „Krytyki” 475 000 złotych od 2008 roku. To nie cała pomoc, jakiej władze Warszawy udzieliły antyestablishmentowej lewicy. Największym wsparciem jest preferencyjna stawka czynszu, jaki organizacja Sierakowskiego płaci za wynajem lokalu w najatrakcyjniejszym punkcie stolicy, u zbiegu Nowego Światu i Świętokrzyskiej. Miasto zadowala się jedynie 12 zł od metra kwadratowego, co w przeliczeniu na całe Centrum Kultury „Nowy Wspaniały Świat” daje dziesiątki tysięcy złotych oszczędności miesięcznie (w porównaniu ze stawkami rynkowymi).
Dziennikarze ustalili, że najhojniejsze wsparcie lewacka organizacja znajduje w resorcie Bogdana Zdrojewskiego.
W sumie przez całą kadencję ministerstwo kultury dofinansowało przedsięwzięcia „Krytyki politycznej” kwotą 1 272 361 zł (w dużej części poprzez podległy resortowi Instytut Książki). Wobec tych sum kuriozalnie brzmi ubiegłotygodniowa wypowiedź rzecznika ministerstwa, który stwierdził, że „Krytyki Politycznej” resort nie dotuje...
Wiadomo też, że resort pracy i polityki społecznej w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich w 2007 roku przekazał 57 700 zł, a dwa lata później 230 400. Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego dotują też ministerstwa nauki oraz edukacji.
Do tego dochodzą dotacje od instytucji filmowych, samorządów, innych struktur. Zawsze są to dziesiątki tysięcy na poszczególne przedsięwzięcia. W sumie - miliony. Ale to zapewne tylko część, bo do większości danych nie ma dostępu.
Aha, zapomnielibyśmy: Platforma Obywatelska to partia konserwatywna, chadecka, jest w niej wielu ludzi dumnych z wierności tradycji i kulturze chrześcijańskiej. Są nawet biskupi zaprzyjaźnieni z tą formacją. A finansowanie radykalnej lewicy, wydającej m.in. Lenina i Marksa, promującej hasła wrogie Kościołowi? Zapewne nie słyszeli.
PRZYPOMINAMY TEŻ NIEDAWNY TEKST pt. Jak Krytyka Polityczna PLUSka się w grantach. W „Uważam Rze” o kolejnych dobrodziejach lewackiego stowarzyszenia:
Nie tylko państwowe urzędy i instytucje są wrażliwe na potrzeby Krytyki Politycznej. Lewicowa organizacja potrafi też znaleźć źródło finansowania w kontrolowanych przez polityków spółkach z udziałem Skarbu Państwa – czytamy w nowym „Uważam Rze”.
Marek Pyza pisze o wielotysięcznych umowach zawieranych przez Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego z Polkomtelem w czasie, gdy firma należała jeszcze w większości do Skarbu Państwa, a jej wiceszefem, odpowiedzialnym za marketing i wydawanie pieniędzy był Krzysztof Kilian.
Kilian to jeden z najbliższych ludzi u boku Donalda Tuska. I to od ponad 20 lat. Razem zaczynali przygodę z wielką polityką w czasach Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Gdy w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 roku „policzono głosy”, obalono rząd Jana Olszewskiego, a po miesiącu wymieniono Waldemara Pawlaka na Hannę Suchocką, Krzysztof Kilian został ministrem łączności. Wcześniej był dyrektorem gabinetu ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego (dziś unijnego komisarza).
Tygodnik przypomina, że po przegranych przez KLD wyborach w 1993 roku, Kilian – jak mawiał klasyk – sprawdzał się w biznesie, doradzając prezesom banków i zasiadając w radach nadzorczych. Dziś jest jedną z niewielu osób darzonych przez lidera PO tak dużym zaufaniem. To on miał w 2009 roku doradzać premierowi pozbycie się z rządu Grzegorza Schetyny.
Według ”Uważam Rze” Kilian nie mógł nie wiedzieć o sponsorowaniu przez sieć Plus organizacji Sławomira Sierakowskiego.
Chodzi o duże kwoty. W 2011 roku spółka Polkomtel przeznaczyła na „działalność statutową” Krytyki Politycznej 160 tysięcy złotych. Podobne umowy podpisano również w 2010 i 2009 roku.
Jak pisze tygodnik, transakcje zostały przez państwową wówczas spółkę nieco schowane, wykorzystując pośrednika:
Mechanizm przedstawiał się następująco: obdarowanym było Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego, darczyńcą – Polkomtel, który jednak przekazywał państwowe pieniądze poprzez dom mediowy Media Direction OMD, figurujący w umowie jako zleceniodawca. Na poziomie spółki transakcję pilotował departament Komunikacji marketingowej. Formalnie to ta jednostka występowała wyżej z prośbą o darowiznę na rzecz Krytyki.
Departament komunikacji marketingowej podlega bezpośrednio wiceprezesowi spółki, a jednocześnie dyrektorowi ds. marketingu. Od maja 2008 roku był nim Krzysztof Kilian.
Marek Pyza zanalizował roczne sprawozdania finansowe Krytyki Politycznej. Wymienia całą listę instytucji i urzędów dotujących stowarzyszenie Sławomira Sierakowskiego i wraca do kończącej się w tym roku umowy z warszawskim Śródmieściem na dzierżawę lokalu pod siedzibę i knajpę Krytyki (tę samą, w której 11 listopada schronili się niemieccy bojówkarze):
Koszt dzierżawy jednego metra powierzchni wynosi 12 złotych, co za cały lokal (1301 m2) daje zaledwie 15 618 zł. Nie trzeba dodawać, że taka stawka – dużo poniżej ceny rynkowej – jest wyjątkowo atrakcyjna dla organizacji, której przychody z samej działalności gastronomicznej w lokalu wynoszą 3 mln 473 tys. zł plus dodatkowe 456 tys. z wynajmu sal. Dla porównania ze sprzedaży książek i czasopism na konto Krytyki wpływa 182 tys. zł rocznie.
Jak kształtuje się czysty zysk stowarzyszenia? Jego działalność można podzielić na dwie gałęzie – gospodarczą i statutową. Pierwsza przynosi 178 tys. zł, druga zaś – 305 tys.
Podsumowując, na działalności naukowej, upowszechnianiu kultury, ochronie wolności i praw człowieka, integracji europejskiej etc. oraz serwowaniu przy okazji piwa i makaronów Krytyka Polityczna zarabia na czysto blisko pół miliona złotych rocznie. Gros tej kwoty zbiera się dzięki dotacjom, z których dużą część stanowią środki publiczne.
Jak się okazuje, również od państwowej spółki, określonej w rocznym sprawozdaniu finansowym w KRS jako „podmiot instytucjonalny”.
Na jakie „dzieła” przeznaczone było wsparcie Polkomtela dla Krytyki, przeczytać można w nowym numerze „Uważam Rze”.
gim
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132739-jak-to-ze-sprawnoscia-krytyki-politycznej-jest-naprawde-czyli-wszyscy-na-sukces-sierakowskiego-pracujemy-placac-podatki
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.