Przekłamanie (także i moje): Kaczyński nie porównywał nikogo do Hitlera. Sprawa już obrasta legendą

fot. PAP/Leszek Szymańki
fot. PAP/Leszek Szymańki

Przyznaję do własnego błędu: opisując cały zatarg słowny Jarosława Kaczyńskiego z Januszem Palikotem, kierując się pierwszym wrażeniem (obserwowałem tę debatę) napisałem, że prezes PiS porównał polityków obrażających pamięć jego brata do Adolfa Hitlera.

Sprawa obrasta czarną i absurdalną legendą. Maciej Stasiński na portalu Wyborcza.pl zdążył już oskarżyć Kaczyńskiego o to, że porównał politykę Tuska do polityki Hitlera. W tej debacie padło sporo mocnych słów (moim zdaniem zbyt mocnych), ale takie porównanie akurat nie. Komentator Wyborczej wykorzystał jednak swoje własne fałszywe założenie aby obrzucić nielubianego polityka stekiem obelg (w teorii podsuwanych z kolei Tuskowi).

Zacytujmy jeszcze raz Kaczyńskiego. Co powiedział w reakcji na słowa "zadzwoń do Lecha" które padło z sejmowych ław?

Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeśli chodzi o polskie życie publiczne, tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa takiego na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o Polakach, o losie Polaków.

Nieco pokrętne, zbyt skomplikowane, ale wyraźnie chodzi tu o coś innego. Kaczyński mówi o cudzym chamstwie (Palikota? PO?), które ma sprowadzić Polaków do takiego poziomu, jakiego życzył im kiedyś Hitler. To zbyt felietonowa figura i można się było spodziewać, że ktoś ją przekręci. Możliwe, że zdenerwowany Kaczyński wybrał ją trochę na oślep. Ale od tego my jesteśmy komentatorami aby tłumaczyć rzeczywistość.

Odkręcajmy to gdzie możemy, bo powtarzam: sprawa zaczyna żyć własnym życiem. A Palikot z pozycji agresora kreuje się na ofiarę. Jutro chór komentatorów znów zawyje: Kaczyński miota epitetami!

Skądinąd warto jednak także ostudzić odrobinę nastroje własne. Gdy czytam w kolejnych komentarzach do sejmowych zdarzeń takie obracane na wszystkie strony słowa jak "bezczelność, buta czy hańba", mam poczucie, że wrzask zaczyna zastępować normalne słowa`.

W tej akurat debacie nikt nikogo nie głaskał po głowie. Jeśli Tusk wykazał się "arogancją", to ci co go oskarżali o zamiar "eutanazji narodu" także. Można mieć do niego szczególną pretensję o to, że wyhodował niegdyś Palikota, a możliwe, że posługuje się nim dalej. Ale fakt, że się bije w debatach z bliższymi nam politykami nie musi być od razu powodem najdzikszych oskarżeń.

Zwłaszcza, że w takiej atmosferze znika wyjątkowość postępku Palikota. To tylko kolejny odcinek ustawicznego prania się przez wszystkich po pyskach. My komentatorzy powinniśmy wykazać odrobinę dystansu, a nie stosować filozofię: jak zaatakują naszego to hańba. Jak nasz zaatakuje, to zdrowa samoobrona.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych