To ciekawa obserwacja, świadcząca o tym, iż chwila realistycznej refleksji wystarczy, by przekonać się, że Prawo i Sprawiedliwość ma rację, gdy twierdzi, że z polską polityką zagraniczną nie jest tak dobrze jak bajają o tym media głównego nurtu.
Problem polskiego członkostwa w G20 był podnoszony przez PiS od momentu, gdy zaczęły odbywać się szczyty polityczne Grupy i kiedy to, w wyniku umiejętnej akcji dyplomatycznej, zostały na nie doproszone Holandia i Hiszpania, pierwotnie nie ujęte w składzie. Pokazywało to bowiem, że G20 jest otwarta na rożne rozwiązania członkowskie, a zatem można było zabiegać o miejsce dla nas, tym bardziej, że w tzw. międzyczasie Polska dołączyła, w sensie statystycznym, do grona 20 gospodarek świata.
Niestety rząd Donalda Tuska nigdy nie podjął takich starań i starał się w opinii publicznej albo dezawuować znaczenie G20 albo kuriozalnie twierdził - jak rzecznik Graś - iż w Grupie reprezentuje nas Unia Europejska.
Sprawa nie jest jednak do końca przegrana i należy podjąć wysiłek, by Polska weszła de facto do Grupy, choć uważam, że naszym celem nie tyle powinno być zastępowanie wykluczonej Argentyny (w ramach kary za jej złą politykę gospodarczą - bo taki jest prawdziwy sens artykułu z. "Forbesa" a Polska jest w nim jedynie pretekstowo podanym krajem, który mógłby zastąpić "złą" Argentynę) lecz zajęcie miejsce podmiotowego i pełnoprawnego, będącego uznaniem dla przedsiębiorczości, rozsądku i zaradności Polaków, którzy radzą sobie w czasach globalnego i europejskiego kryzysu.
Jest to możliwe, tylko trzeba chcieć. Niestety minister Sikorski w swoim tegorocznym expose słowem nie zająknął się na temat G20, a zatem nie planuje w tej kwestii żadnej aktywności. Zapowiedział jedynie ubieganie się o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które.... sam stracił wycofując naszą kandydaturę, gdy miejsce było już pewne i nasz mandat zaczynałby się w 2011 roku.
Zapaść w celach naszej dyplomacji pogłębia się. Kiedyś panna Ola Kwaśniewska, celebrytka głównego nurtu, zdradziła jedną z zasad życiowych, jakie wyniosła z domu. Brzmiała ona: "wyżej d..y nie podskoczysz".
Najwyraźniej zasada ta jest powszechną maksymą obecnego obozu władzy w Polsce i to ona kieruje określaniem celów jego polityki. Tylko tak można bowiem wytłumaczyć na przykład to, że polski minister ds. europejskich wystarał się dla siebie o stanowisko jednego z trzech zastępców gubernatora banku Rady Europy, a jego przełożonym będzie... były dyrektor departamentu w niemieckim Ministerstwie Finansów.
Pracownicy polskiego MSZ są tym zadziwieni i oburzeni, jak nisko się cenimy - jak to możliwe żeby Polska w ramach systemu tzw. "wymiany poparć" zabiegała o to, by nasz minister dostawał tak niską hierarchicznie, niepolityczną posadę w trzeciorzędnej instytucji? Pytanie brzmi, co oddaliśmy w zamian za to poparcie?
No cóż, wrócimy do tezy red. Wróblewskiego: Polska pozostaje słaba w światowej hierarchii i dodajmy pannę Kwaśniewską: a wyżej i tak nie da się podskoczyć...
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/130668-polska-pozostaje-slaba-w-swiatowej-hierarchii-i-wyzej-i-tak-nie-da-sie-podskoczyc
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.