Paweł Burdzy z Illinois dla wPolityce.pl: Z Rickiem u Reagana

Fot. PAP / EPA
Fot. PAP / EPA

Reagan, wolność, Konstytucja – te trzy słowa ostatniego dnia kampanii w stanie Illinois, Rick Santorum odmieniał przez wszystkie przypadki. Nie mogło być inaczej, bo w tym stanie urodziła się i wychowała ikona ruchu konserwatywnego.

W miasteczku Dixon, gdzie Reagan wychowywał się jako chłopak, Santorum przemawiał do kilkuset osób. Mając za plecami pomnik Reagana i trzymając w dłoni miniaturowy egzemplarz Konstytucji USA, Santorum przedstawiał powody, dlaczego walczy o Biały Dom. Wolność jednostki, ograniczony rząd federalny oraz wiara w siłę i optymizm lokalnych społeczności – to wszystko wartości wyznawane przez Reagana. A Rick Santorum jest jedynym w tym wyścigu „spadkobiercą” byłego prezydenta.

Musimy iść za przykładem Reagana. Jak on wierzyć w Konstytucję, która daje mało władzy rzadowi federalnemu a bardzo dużo obywatelom i stanom

mówił Santorum ku aplauzowi zgromadzonych. W Dixon tak, jak na wszystkich przystankach poniedziałkowego wojażu w Illinois – Rockwood, Moline i Peorii – na wiecach przeważali mieszkańcy tzw. Small-town America, w większości z dziećmi na rękach i w wózkach.

Rick Santorum i Mitt Romney to dwa style prowadzenia wieców. Widać to było doskonale na wyborczym szlaku w Illinois. Lider sondaży, Romney, jest bardziej przewidywalny. Jego przemówienia są powtarzalne, skupia się w nich – jak na biznesmena przyznało – na sprawach gospodarczych. I atakowaniu prezydenta Obamy, który jego zdaniem zawodzi jako przywódca i przeszkadza amerykańskiej gospodarce w rozwoju.

Gospodarka naprawdę walczy, bo rząd jest zbyt duży, zbyt mocno ingeruje w naszą wolność gospdoarczą

- powiedział Romney podczas występu wyborczego w Chicago.

Santorum to żywioł. Jego przemówienia są bardziej improwizowane, widać że kandydat mówi z głowy. W Illinois wyraźnie odwoływał się do konserwatywnego populizmu, który ufundowany jest na wierze w wolność osobistą, ograniczony rząd i miłości do Ronalda Regana, który właśnie w Illinois się urodził i wychował. Santorum odrzucał też zarzut, że konserwatywne poglądy nie dadzą mu zwycięstwa z Barackiem Obamą.

Przekonują nas, że jako Republikanie nie powinniśmy mówić tego, w co wierzymy, bo nie wygramy. W takim celu po co w ogóle mamy w coś wierzyć?

– pytał Santorum na wiecu w Moline. W środę rano czasu warszawskiego dowiemy się, która wizja bardziej spodobała się wyborcom w Illinois.

Paweł Burdzy z Dixon, Illinois

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych