Polemika skierowana przeciw autorom Polityki Wschodniej, a popełniona przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości wymaga zabrania głosu w sprawie, ze względu na skalę insynuacji, czy nadużyć, które się w niej pojawiły.
Polityka Wschodnia umieściła pod tekstem Radczenki oficjalne oświadczenia wyżej wymienionych, lecz fakt ten został przemilczany przez to środowisko. Zostaliśmy niejako przy okazji oskarżeni także o to, że
odnosimy się wyłącznie do swoich wyobrażeń o ich Stowarzyszeniu.
Rozumiem, że najlepszym wyjściem z całej sytuacji, byłby brak merytorycznej dyskusji o sprawach polsko-litewskich i publikowanie na naszych łamach wyłącznie artykułów o rodowodzie narodowym. Nie ma na to zgody, choć jak widać uwzględniamy ten punkt widzenia linkując do dokumentów, które publikuje na swojej witrynie Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.
Podchodzi ono do naszych tekstów zresztą bardzo egocentrycznie, w swoim mniemaniu będąc jedynym przedstawicielem opcji narodowej w Polsce i zupełnie przy tej okazji pomijając inne środowiska. Parafrazując tekst ich polemiki:
nie trzeba było zbyt wiele dociekliwości,
by dostrzec w naszych artykułach liczbę mnogą, Radczenko pisze bowiem o
Marszu Niepodległości, Młodzieży Wszechpolskiej et concortes…
Nasz przypis odsyłający do tekstu „Kuriera Wileńskiego”, dokumentujący łączenie się polskich nacjonalistów z ich litewskimi odpowiednikami także nie wymienia nazwy Stowarzyszenia, ale sygnalizuje problem i złożoność zjawiska. To zjawisko jest w centrum naszych przemyśleń, tylko ono może zostać bowiem wykorzystane przez litewskie media do kreowania nieprzychylnego Polakom przekazu. Wydaje się, że chodzi tu nie tylko o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem autora polemizującego z nami tekstu (nie podpisał się), ale o powiększenie swojej roli na lokalnym, krajowym poletku, na którym planktonowe ruchy narodowe tłoczą się i przepychają łokciami. Tekst naszych oponentów zupełnie pomija problem niezorganizowanych grup nacjonalistycznych, które na Litwę udają się incognito w celu zrobienia dobrej rozróby. O tym, że zjawisko takie istnieje zaświadczą lokalni Polacy, których w przeciwieństwie do Stowarzyszenia posiadamy w stałym składzie redakcji. Jako autorzy zwracaliśmy wraz z Radczenką uwagę na to, że litewskie media z łatwością nagłośnią sprawę i niejako wrzucając nacjonalistów do jednego worka, wykorzystają ich do walki z własną mniejszością kreując rzeczywistość medialną.
Nie wiem czemu mają służyć wytłuszczone informacje Stowarzyszenia o pracy „Radczenki w litewskiej administracji rządowej?” Czy litewscy Polacy żyją w gettach? Nie, są obywatelami Litwy i podlegają jej prawu i zwyczajom. Te –gdyby były Narodowcom znane- pozwalają urzędnikom na wypowiadanie się w sprawach publicznych wedle określonych zasad. Regulamin rządowy znajdziecie drodzy państwo na stronie lrs.lt i dobrze radzę zapoznać się z tematem przed napisaniem kolejnego tekstu- to wymóg profesjonalizmu.
Muszę odnieść się także do nagłośnionej sentencji: „40 milionowy naród nie może być zakładnikiem 300 tysięcznej mniejszości”. Wbrew tezie lansowanej przez Stowarzyszenie nie jest to hasło moje, ale parafraza poczytnego artykułu Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Powstał on w wyniku dyskusji jaka swego czasu rozgorzała pomiędzy środowiskami Kresy.pl, Polityki Wschodniej etc. Z naszej strony w debacie brał udział Aleksander Radczenko, którego tekst skomentował m.in. vel Grajewski. Ponieważ Stowarzyszenie –jak mniemam- skleciło swoją wypowiedź na bazie krótkotrwałego reserchu sieci, nie dotarło do tez tej żywej dyskusji. Wielka szkoda zawiera ona bowiem kompleksową argumentację. Odwrócenie przytoczonego hasła na zasadzie „nie możemy być zakładnikiem 3 milionowego państwa” jest nonsensem ponieważ polska mniejszość nie ma takiej podmiotowości. To chyba logiczne? Jak widać nie dla autorów polemiki…
Do poziomu insynuacji urasta wyartykułowanie programu wschodniego Stowarzyszenia, w którym dbałość o mniejszość polską na Litwie wywieszono na sztandarach. Otóż parafrazując świetny tekst Łukasza Warzechy o dwóch Polskach „cel mamy ten sam, ale różne środki prowadzą do niego”. Polityka Wschodnia uważa, że wsparcie to powinno być generalnie natury ekonomicznej nie politycznej. Warszawa powinna dofinansowywać polskie szkoły na Wileńszczyźnie, ofertę kulturalną skierowaną do litewskich Polaków, media krzewiące polską kulturę i język etc. Jednocześnie przytaczany przez Stowarzyszenie bagaż dwóch dekad wykazał, że wszelkie sugestie (naciski) polityczne czynione w kierunku Wilna, są tam odbierane histerycznie i nie przynoszą korzyści Warszawie. Karykatura Pogoni, na której przed wojną kreślono osła jest nadal aktualna, Litwini to uparty naród. Jak zatem mamy ich uleczyć z tej przypadłości w obecnych realiach politycznych? Ruszyć na Kowno? Tylko pieniądze polskich podatników mogą ulżyć naszej mniejszości.
Muszę odnieść się także do widma „Iwana”, którym straszymy na naszych łamach… Aktywność rosyjska w Europie Wschodniej aż do momentu publikacji polemiki Stowarzyszenia wydawała mi się rzeczą powszechnie wiadomą. No chyba, że sformułowania, do których się odnoszę należy rozumieć „w duchu Dmowskiego”- porozumienia się z Rosjanami, w tym wypadku ponad głowami Litwy. Byłby to wymarzony prezent dla kremla. Argumentacja odnosząca się do Wisagini czy Możejek wskazuje na kompletny brak rozeznania ruchów rosyjskich przez autorów polemizujących z moimi tekstami. Po budowie rafinerii w Estonii i próbach przejęcia Naftanu, Możejek, czy Lotosu rosyjskie poczynania w sprzyjających okolicznościach mogą okazać się śmiertelnie groźne dla Polski. W podobnym kontekście należy rozpatrywać Wisagini, kosztem której lobby rosyjskie aktywnie lansuje elektrownię w Kaliningradzie i most energetyczny z tym Obwodem (a nie Litwą). Zrozumienie tych problemów wymaga jednak specjalistycznej wiedzy, dlatego zachęcam moich oponentów do stałej lektury Polityki Wschodniej. W przeciwnym razie mogą bowiem wchodzić nieświadomie w rolę Konia Trojańskiego szkodzącego polskiej racji stanu.
Myślę, że do reszty insynuacji odniesie się sam Aleksander Radczenko, szczególnie w kwestii AWPL, której sukcesów nikt nie kontestuje. Wskazujemy jedynie na liczne patologie, które wytworzyła ta homogeniczna struktura. Są one niedostrzegalne dla osób z zewnątrz, także bywających doraźnie na Wileńszczyźnie. Tak rozumiemy misję i rolę Polityki Wschodniej, którą będziemy rzetelnie realizować.
Kontakt z autorem: [email protected]
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128719-piotr-maciazek-do-narodowcow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.