Manifa to mega-wstyd w oczach wszystkich tych, którym problemy Polek leżą na sercu

Fot. PAP/Jacek Turczyn
Fot. PAP/Jacek Turczyn

W niedzielę 11 marca przejdzie ulicami Warszawy kolejna tzw. Manifa (już numer 13), czyli demonstracja środowisk feministycznych i okolicznych.

Do tej pory postulaty kolejnych tego typu imprez koncentrowały się wokół dobrze znanych motywów feministycznych: od kwestii praw aborcyjnych, przez udział kobiet w życiu politycznym (parytety) po prawa socjalne kobiet i kwestie nierówności na rynku pracy („szklany sufit”, wynagrodzenia).

Ubiegłoroczna Manifa szła pod hasłami: "Dość wyzysku! Wymawiamy służbę!" i domagano się w niej m.in. likwidacji umów śmieciowych, zwiększenia liczby żłobków i przedszkoli finansowanych przez państwo i godnego traktowania pracownic supermarketów.

W tym roku ton się jednak zasadniczo zmienia.

Otóż tegoroczna demonstracja ma charakter przede wszystkim anty-katolicki i anty-kościelny, powiązany w dość perwersyjnie zabawny sposób z tonem anty-piłkarskim (ale tę sprawę zostawiam na boku).

Hasło główne: Odetniemy wreszcie pępowinę, która łączy Sejm z Kościołem! Odetnijmy pępowinę łączącą Państwo i Kościół!

W dokumencie programowym Manify czytamy m.in.

jak to się dzieje, że wciąż brakuje środków na edukację, opiekę przedszkolną, ochronę zdrowia czy programy przeciwdziałające przemocy wobec kobiet, ale zawsze znajdą się pieniądze na Kościół katolicki czy piłkę nożną?

Następuje po tym wyliczenie „szacunkowych możliwych wydatków” na Kościół (bo Kościół oczywiście ukrywa realne sumy) i podsumowanie:

dlaczego polskie państwo daje Kościołowi tak wielkie przywileje, szczególnie w czasach kryzysu, gdy liczy się każda złotówka, gdy zamyka się kolejne szkoły i przedszkola, a grupa osób najbiedniejszych wyraźnie rośnie.(…)  Wygląda na to, że zamiast demokracji uczestniczącej mamy dziś w Polsce demokrację rynkowo-konkordatową. Na to, jak żyjemy, ogromny wpływ mają biskupi i przedstawiciele wielkich korporacji, których przecież nikt nie wybrał, na których nikt nie głosował, a którzy reprezentują interesy konkretnej instytucji, a nie całego społeczeństwa.

Zostawiając na boku merytoryczną zawartość (o ile istnieje) tego typu deklaracji, wydaje mi się, że można wyciągnąć dwa wnioski z takiego ideologicznego kształtu Manify, nad którymi warto się zastanowić:

Wniosek 1: tegoroczna Manifa to pełna kompromitacja - jest ona pomysłem skrajnie politycznym, całkowicie oderwanym od istotnych problemów polskich kobiet. Manifa to mega-wstyd w oczach wszystkich tych, którym problemy Polek leżą na sercu.

Problemy te są poważne, gdyż ostatni czas nie sprzyja w Polsce odpowiedniemu społecznemu szacunkowi dla kobiet.

Mamy bowiem do czynienia z dwoma niedobrymi tendencjami.

Po pierwsze obóz władzy zaproponował drastyczne wydłużenie – o 7 lat - okresu przymusowej pracy kobiet niezależnie od wykonywanego zawodu i uciążliwości pracy, już dawno nikt nie przedstawił  tak jednoznacznie anty-kobiecego projektu w zakresie praw obywatelskich, nakaz pracy kobiet do 67 roku życia, powodowany brakami w kasie państwa i ukłonem wobec instytucji finansowych, nie był wcześniej społecznie konsultowany, tak po prostu wymyślili to mężczyźni zasiadający w rządzie (sobie pracę wydłużyli tylko o dwa lata, więc zadziałali w klasycznej formule męskiej dominacji); to, że Manifa o tym milczy jest jej wielką kompromitacją !

Po drugie, mamy  do czynienia z próbami brutalnego zagarnięcia dyskursu kobiecego przez jedną z partii politycznych, która dokonuje – za pomocą mediów - wrogiego przejęcia tej tematyki i jej wulgaryzacji; chodzi oczywiście o Ruch Palikota; symbolem tego skrajnego upolitycznienia, manipulacji i wulgaryzacji niech będą takie przykłady jak: rozdawanie kobietom prezerwatyw w dniu 8 marca (obleśne, typowo męskie postrzeganie kobiety jako materiału seksualnego, który należy wyzwolić dla potrzeb męskich żądzy), ukazywanie jako kobiet-wzorców dla współczesnych Polek takich postaci jak Anna Grodzka czy Wanda Nowicka i ich poglądów, zabawy słowne z językiem polskim (ministra, marszałkini), które mają dać kobietom satysfakcję, tak jakby wszystko inne było już załatwione. Przeciw takiemu zachowaniu się polityków powinna demonstrować Manifa: Dość politycznego żerowania na problemie kobiet! Dość feministycznego opium dla mas! Dość seksualnych kontekstów w polityce! Dość zabaw językowych, gdy nie ma pracy!

Wniosek 2: włączenie się Manify w generalną tendencję do anty-Kościelnej nagonki w sferze publicznej, która narasta w ostatnim czasie (także z czynnym udziałem przedstawicieli obozu rządzącego), należy potraktować jako rekolekcje wielkopostne dla „Kościoła łagiewnickiego”.

Jestem fundamentalnie przeciwny dzieleniu Kościoła w Polsce na „otwarty” i „zamknięty”, „łagiewnicki” i „toruński”, nie ja przeprowadzam tego typu etykietowanie; chcę jednak wyraźnie powiedzieć: wszyscy ci, którzy postanowili o flirtowaniu z przeciwnikami Krzyża w imię politycznej koniunktury i przypodobania się obozowi władzy, którzy dali się wciągnąć w nagonkę na Radio Maryja i jego słuchaczy czyniąc to z pozycji wewnątrzkościelnej po to, by zyskać przychylność mediów głównego nurtu, wszyscy ci, którzy chcieli zyskać dobra tego świata za cenę poniżania swoich sióstr i braci w Kościele, którzy nie stanęli w obronie Krzyża na Krakowskim Przedmieściu i chcieli go usunąć rękami samych księży – wszyscy oni popełnili grzech; i teraz zbierają owoce swego grzechu w postaci narastającej fali wrogości wobec Kościoła, są dziś falą tą może i zaniepokojeni, ale to oni to tsunami sprowokowali pozwalając na pierwszy wstrząs i nie będąc odpowiednio mężnymi świadkami swej wiary wobec politycznych nacisków; teraz jest czas na pokutę i naukę wielkopostną – niech ta Manifa z całą ją upokarzającą Kościół w Polsce symboliką (bo będzie tam na pewno sporo bluźnierstwa i zgorszenia publicznego) będzie dla wszystkich tych osób rekolekcjami, z których jedna wypływa nauka: w obronie wiary nie ma politycznych kompromisów, budowa żadnej świątyni w Warszawie nie jest warta sojuszu z wrogami Krzyża.

Manifa pokazuje zatem na dwa istotne zagrożenia, które stoją przed polską sferą publiczną: problem żerowania ideologicznego na problemie kobiet oraz problem politycznego ataku na słabnący w cnocie męstwa Kościół hierarchiczny.

Oba zagrożenia można przezwyciężyć – wymaga to jednak zdecydowanych działań wszystkich tych, którzy chcą uchronić Polskę przed umysłową i moralną dewastacją.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych