Tekst Aleksa Radczenki kolejny raz uświadomił mi w jak płytki sposób Polacy postrzegają politykę wschodnią. Automatycznie przenoszą lokalne wzorce polityczne na obcy grunt, stosują te same składniki ciągu przyczynowo skutkowego w wyprowadzanym wywodzie.
W odmiennych realiach etnicznych to środowiska lewicowe są naturalnym sprzymierzeńcem litewskich Polaków. Nie rozumieją tego reprezentanci polskiej prawicy wspierający swój polityczny odpowiednik na marszach niepodległości, podczas których skanduje się hasła Litwa dla Litwinów (czyż to nie paradoks?). Ignorancją wobec rzeczywistości na Wileńszczyźnie wykazują się także zwykli uczestnicy debaty toczonej wokół tej problematyki, poruszając się w schematach rodzimych podziałów politycznych. Bo jak inaczej zrozumieć zarzuty wobec pracy Radczenki dla instytucji państwa litewskiego? Według wielu głosów, które były do mnie kierowane, nie powinien w takiej sytuacji wypowiadać się w tej kwestii. Czy w związku z tym przedstawiciele mniejszości niemieckiej w polskim Sejmie (obywatele polscy) nie mają prawa wypowiadać się w kwestiach problematyki dotyczącej ich społeczności? A może właśnie dlatego pracują w parlamencie?
Kolejnym problemem jest kompletne niezrozumienie Polaków z Litwy. Czują oni więź z tym krajem, młodsze pokolenie mówi już narzeczem polsko-litewsko-rosyjskim, a nie dawnym dialektem wileńskim. Oni nie wpasowują się w ideał Kresów, które wiele środowisk nosi jeszcze w sercach. Akcentują swoją odmienność, ale nie zależy im na roli polskiej piątej kolumny, ergo szczerze wątpię czy chcieliby być częścią Rzeczpospolitej, z którą więź czuje około 40% z nich.
Polska opinia publiczna jak już wspomniałem porusza się w schemacie krajowych podziałów politycznych, które nie przystają do litewskich realiów, tak naprawdę mało wie też o litewskich Polakach, ale i to nie jest jej największym problemem. W tle aktywnego lobbingu rosyjskiego wokół elektrowni w Wisagini, czy mostu energetycznego z Litwą, jesteśmy z sukcesem faszerowani retoryką zgodną z rosyjską racją stanu. „Litwinom trzeba utrzeć nosa”, „po co nam nierentowne Możejki”, „jak zrobimy most energetyczny z Kaliningradem to zrozumieją, że nie opłaca się Polsce podskakiwać?” Moc jest z nami, dlaczego mamy liczyć się z krajem, którego PKB jest piętnaście razy mniejsze?
Polska to kraj ignorantów. Absorbuje nas piekiełko na własnym podwórku, ale nie dostrzegamy tego, że obok istnieją inne. Nie zaglądamy do nich, więc myślimy, że są takie jak nasze.
Piotr A. Maciążek
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128404-maciazek-polska-to-kraj-ignorantow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.