Raport „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce” odpowiada na pytanie czy Kościół w Polsce jest bogaty czy biedny

opublikowano: 27 lutego 2012 roku, 23:01

Zaprezentowany przez KAI raport „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce” to bezprecedensowa próba ukazania w całości systemu finansowania Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. To jednocześnie próba – czas pokaże, czy udana – przecięcia spekulacji na temat niewyobrażalnych bogactw polskiego Kościoła.

Z tego, co pamiętam to diecezja lubelska jeszcze za życia abp. Józefa Życińskiego wprowadziła zwyczaj regularnego publikowania rocznych sprawozdań finansowych, żeby wierni mogli zobaczyć, na co wydawane są ich pieniądze.

Raport „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce” daje odpowiedź na odwieczne pytanie czy Kościół w Polsce jest bogaty czy biedny. Choć dla wielu nieprzejednanych krytyków Kościoła zawsze będzie instytucją opływającą w dostatek.

Z wyliczeń przeciętnych zarobków księży wynika, że zarabiają poniżej średniej krajowej. Trzeba jednak pamiętać o dużym zróżnicowaniu zasobności poszczególnych parafii oraz o tym, że te pieniądze w większości są wydawane na codzienne życie parafii, pomoc ludziom  potrzebującym, działalność edukacyjną, wychowawczą, charytatywną, utrzymanie budynków sakralnych (często unikalnych zabytków) administracji kościelnej i podatki.

Dyskusje na forach internetowych pod informacją na temat raportu – także na portalu wPolityce.pl - wciąż koncentrują się wokół jednostkowych przypadków księży, dla których ubóstwo jest teoretycznym wezwaniem niekoniecznie realizowanym w praktyce. Jeden z księży trafnie zauważył, że ludzie patrząc na biały obrus skupiają się na kilku plamach. Taka nasza natura.

To prawda, tacy księża są i sieją zgorszenie psując dobre imię Kościoła. Ale można wskazać o wiele więcej przykładów księży, którzy ofiarnie pełnią swoja posługę duszpasterską i wielu tych dyżurnych krytyków na pewno spotka na swojej drodze takich kapłanów, kiedy będą potrzebowali realnej pomocy.

Publikacja raportu to także - w zamierzeniu autorów - otwarcie dyskusji na temat przyszłości finansowania działalności Kościoła. Redaktor naczelny KAI Marcin Przeciszewski mówił na konferencji prasowej, że

poza nielicznymi wyjątkami analiza budżetów instytucji kościelnych wskazuje, że z trudem pokrywają one bieżącą działalności.

Ważny jest kontekst publikacji. Od kilku lat - jak wskazują kolejne badania socjologiczne - nieznacznie, ale wyraźnie i systematycznie spada poziom uczestnictwa w praktykach religijnych. To jeden z bardziej miarodajnych wskaźników religijności wiernych. Trudno jednak w tej chwili wyrokować, czy to początek trendu, czy tylko pewne wahnięcie. Najnowsze badania CBOS skłaniają, ku tej drugiej interpretacji. Ale z takimi wnioskami trzeba być ostrożnym.

W każdym razie spadek poziomu uczestnictwa w mszy św. raz w tygodniu poniżej 50 proc. jest faktem. Potwierdzają to badania CBOS z 2008 i 2011 r. (kolejno 45 proc. i 49 proc.) i Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego z 2008  i 2010 r. (40,4 proc. i 41.0 proc.). Różnica w pomiarze bierze się z innych pytań, jakie zadano w każdym z badań (CBOS w pytaniu o praktyki religijne uwzględniał msze św., nabożeństwa i spotkania religijne, ISKK badał poziom uczestnictwa w niedzielnych mszach św.).

Parafia jest ciągle centrum życia religijnego wierzących Polaków i głównym miejscem, w którym realizują swoją więź z Kościołem. Ale w badaniach społecznych widać wyraźnie, że wierni coraz częściej traktują ją jak religijny punkt usługowy, nie angażując się w życie religijne parafii. Ciekawe jest to, że większość badanych narzeka, że ma zbyt mały wpływ na to, co dzieje się w ich Kościele parafialnym, ale jednocześnie deklaruje niechęć jakiegokolwiek zaangażowania, wykraczającego poza udział w niedzielnej mszy św. i dania na ofiarę.

W tym statystycznym obrazie niknie oczywiście wiele tętniących życiem parafii, skupiających wokół charyzmatycznych księży i wspólnot modlitewnych tłumy wiernych. Warto pamiętać, że te obrazy się nie wykluczają, te dwa światy istnieją obok siebie i są nierozłączne. Traktowanie ich osobno jako reprezentatywnych dla kondycji Kościoła jest mylące, niezależnie od statystycznych różnic.

Publikacja raportu powinna pomóc w rzetelnej dyskusji na temat stanu Kościoła katolickiego w Polsce. Oczywistością jest to, że jego utrzymane musi kosztować. Ale oczywistością już nie jest fakt, ile Kościół katolicki daje w zamian - bardzo często wyręczając państwo w jego obowiązkach, ale przede wszystkim prowadząc ludzi do Boga.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Artur Bazak Kościół katolicki

Komentarzy: 9

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Bardzo dobry artykuł! Jak często się z Panem nie zgadzam to w tej sprawie 100 % racja! Wyjątki nie mogą rzutować na całość. Większość kapłanów to ludzie żyjący skromnie a większość "osławionych" bogactw oddają potrzebującym lub dbają o świątynie. Niesety utarł się pogląd "bogatego plebana" ... wygodnie jest nagłośnić jedną patologię niż pokazać wielu żyjących zgodnie z przykazaniami! Cóż żyjemy w świecie newsów ... im gorszy tym lepszy .... niestety :( Szacunek za ten artykuł!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Kościół w dzisiejszych czasach jest tak często niesłusznie opluwany, że każdy rozsądny głos w jego obronie jest potrzebny. Nie chodzi tylko o zbijanie kapitału politycznego na tej krytyce ale o walkę z Polską i z polskością oraz o nasze narodowe przetrwanie. Kościół pomaga nam podtrzymywać naszą wiarę, a bez niej i bez Pana Boga jako naród nie przetrwamy. Dlatego dziękuję.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tego raportu nie sposób traktować poważnie. Nie z powodu "jednostkowych przypadków" księży epatujących nadmiernym bogactwem, a z powodu nierzetelności. Raport nie uwzględnia takich źródeł, jak np. wynajem sal katechetycznych (na ogół budowanych w czynie społecznym przez parafian), tzw. "korkowego" czyli pieniędzy "na walkę z alkoholizmem", co w praktyce polega na wynajmowaniu salki na spotkania grupy AA... od której bierze się pieniądze za wynajem salki, prezentów od gminy jak np. darmowa atrakcyjna iluminacja kościoła, budowa podjazdów, parkingów, remonty nieruchomości tuż przed przekazaniem ich za 1% i wielu, wielu innych rzeczy. Kwoty wyglądają na zaniżone o rząd wielkości. To jest w ogóle niepoważne, żałosna próba robienia z czytelników idiotów.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Obracam się wśród bardzo różnych ludzi i zauważyłem pewną regułę. Najwięcej, najgłośniej, najbardziej krytycznie i agresywnie na temat finansów Kościoła wypowiadaja się ludzie którzy do kościoła nie chodzą lub są bardzo rzadkimi gośćmi. Co za tym idzie nie biorą udziału w życiu swojej parafii i nie łozą na nią ani złotówki. Kolejna reguła to taka że najaktywniejszymi wśrod nich są siedzący na państwowych posadach (szczególnie urzędnicy państwowi). Innymi słowy o pieniądzach danych dobrowolnie, w dowolnej ilości na cel który ofiarodawca świadomie wybrał wypowiadają się ludzie którzy tych pieniędzy nie dają i dodatkowo utrzymywani są z pieniędzy zabranych pod przymusem przez Państwo innym. Najmniej zaś mówią Ci którzy dają najwiecej lub Ci dla których taki datek jest relatywnie najwiekszym obciążeniem. Myślę że jest tu duże pole do popisu dla psychologów społecznych, psychologów religii, socjologów itp. A dla zwykłych obserwatorów życia przyczynek do głebszej refleksji nad tym zjawiskiem i słowami: "niech nie wie lewica twoja co robi prawica"

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Chcąc jasno i jednoznacznie rozmawiać o finansach polskiego kościoła trzeba do nich podejść uczciwie i nie "na kolanach". Wtedy "ukaże się nam prawda". Ale jeśli mówi się o atakach na kościół i nędzy kleru a ludność widzi samochody, budynki i zewsząd docierają do niej informacje o tym, jak duże pieniądze dostają choćby kapelani z wysokimi stopniami w parafiach wojskowych tam gdzie nie ma już od dawna żołnierzy; ile "odzyskał" kosciół z tego co do niego nie należało bądź ile razy "wziął" parę razy za to samo albo ile razy walczył by oddawane mienie wyliczyć jak najniżej by na "drugi dzień" sprzedać je 10~20 razy drożej - to nie dziwota, że ocena tych praktyk jest coraz bardziej jednoznacznie negatywna dla kościoła jako instytucji. Bo w ostatnich latach ludność już coraz mniej przyjmuje na wiarę i samym słowom nie wierzy. A to w większości wynik działań samego kościoła a nie czynników zewnętrznych ...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Znałem takiego jednego jak ty. Nigdy nie dał złotówki na nasz kosciół ale miał najwiecej do gadania na ten temat. Jednego proboszcza krytykował że jest nieudacznikiem który wszystko rozdaje za darmo, wynajmuje budynki, salki za darmo, funduje dzieciom biednym kolonie (co podobno wg niego było niemoralne) niczego nie buduje nowego, nie remontuje itd, itp. Drugiego krytykował za to że jest pazerny ogłasza składki co chwila na organy, dzwony, nowe ławki. Kolejny obiekt jego krytyki to krwiopijca który organizował zbiórki na nowa posadzkę, remont budynku z salkami na spotkania grup młodzieży, teatrzyku parafialnego, różnych kół i kółek parafilanych itd. Inny z kolei dogadał się z władzami że skoro kosciół parafialny jest na każdej pocztówce, folderze a nawet w herbie gminy to może gmina się dorzuci do jego oświeltlenia i do nowego zegara. Został za to uznany za kunktatora, konformistę złodziej i posądzony o ciemne interesy z wójtem. Człowieku OJTAMOJTAM każdym zdaniem i każdym wyprodukowanym wyrazem udowadniasz że jesteś prawdziwym człowiekiem sowieckim. Do ciebie nigdy nie dotrą podstawowe prawdy ekonomii że państwa są bogate bogactwem swych obywateli itd. Co ma ekonomia do finansów parafii? A choćby to że wszytko co jest tworzone, co powstaje w niej jest jej własnością a nie proboszcza. To dobrowolne datki wiernych przez odpowiednie gospodarowanie tworzą mniejsze lub wieksze bogactwo parafii. Nikt nikogo nie przymusza do składki np. na nowe organy czy posadzkę w kościele ale jesli juz zostanie to wykonane pomnaża wartość własności tej wspólnoty. "Zaliczyłem" w swoim życiu kilka parafii i kilku proboszczów. Różnie gospodarowali, różnie pomnozyli zastane dobro i POZOSTAWILI gospodarstwo w różnym stanie. Ale POZOSTAWILI. Niczego nie wzięli, jak przyszli tak wyszli. Ci co zmarli zostali pochowani w sutannie a nie w bisiorach i złocie. Tak się jakoś składa że najwięcej dobra materialnego pozostawili Ci o których krążyło najwięcej plotek i najgłośniej jazgotali różni palikotopodobni. A już symbolem dla mnie jest proboszcz jednej z parafii który zastał ją prawie w ruinie, przeprowadził wszelkie możliwe remonty koscioła, plebanii i innych budynków. A gdy juz się miały ku koncowi rozpoczęte wieloletnie prace został przeniesiony do innej zaniedbanej parafii. Nie pomieszkał ani jednego dnia w nowo zbudowanej plebanii (nie licząc wegetacji w budynku w stanie surowym) A ile było gadania gdy kupił sobie samochód. "Albowiem zasługuje robotnik na zapłatę swoją" mówi pismo. Zamilknijcie wreszcie wszyscy którzy na ta zapłatę nie łożycie...

Zgłoś nadużycie

@STAN: sęk w tym, że dawał. Każdy daje. Państwo zabiera wszystkim pieniądze (podatki) i z dużym gestem rozdaje kościołowi. I temu jestem przeciwny. Dobrowolne datki wiernych w ogóle mnie nie obchodzą. Obchodzą mnie natomiast takie historie, jak finansowanie przez gminę iluminacji wokół kościoła, oddawanie za 1% wartości dopiero co na koszt podatnika wyremontowanych nieruchomości parafiom, płacenie katechetom i kapelanom, w tym kapelanom nieistniejących jednostek wojskowych, "korkowe" na rzekomą walkę z alkoholizmem (widział ją ktoś?). Z tym ostatnim ciekawa sprawa. Mam w albumie zdjęcie z parafiady organizowanej w sierpniu (ponoć miesiąc trzeźwości), z... reklamami Kompanii Piwowarskiej wokół sceny. Na kościelnym terenie, a jakże.

Zgłoś nadużycie

@OJ TAM ... To dlaczego wybierasz na przywódcę takiego, który twoje pieniądze rozdaje?. Powinieneś go zmienić. Z tego co ja widzę, to tylko zabiera.

Zgłoś nadużycie

Pudło, gościu. Nigdy nie głosowałem na nikogo z bandy czworga.

Nie przegap

Newsletter

Najnowsze