„Idy marcowe” w polskim wydaniu byłyby o wiele bardziej brutalne. Kto komu grozi?

opublikowano: 22 lutego, 17:52 | ostatnia zmiana: 23 lutego, 10:58

fot. materiały promocyjne

Wyreżyserowane przez Georga Clooneya „Idy marcowe” są nie tylko dawką politycznych emocji, ale również doskonale zekranizowanym obrazem mechanizmów, jakie działają na szczytach władzy. Szantaż, groźby, łamanie wszelkich zasad moralnych – tak wygląda rozgrywka wokół kandydata na prezydenta USA  - Mike Morrisa, którego gra sam Clooney.

Jego doradcę Ryan Gosling, który jak każdy młody idealista, wchodzący do polityki przeżywa bolesne starcie z wytrawnymi graczami. Po czasie pojmuje, że słowa, które porywają wyborców, a które z tak wielkim przejęciem wypowiada gubernator Morris nie tyle nic nie znaczą, co całkowicie zaprzeczają działaniu kandydata na prezydenta. Postępuje niczym mędrzec, który poucza ludzi, ale nauka i zasady jakie głosi nie dotyczą jego samego. Morrisa zniszczyć może jedno – skandal obyczajowy. I tu zaczyna się zabawa. Bo w przeciwieństwie do Polski kwestie niepoprawnego prowadzenia się osób publicznych w Stanach Zjednoczonych nie są traktowane jako temat tabu. Wprost przeciwnie używane są jako oręż nawet w poważnych debatach.

Oglądając „Idy marcowe” trudno było oprzeć się wrażeniu, że przedstawiony został tam zaledwie ułamek brutalnej polityki, przynajmniej w porównaniu do tej polskiej. U nas polityka personalna przesłania realne działania osób zaufania publicznego i co gorsza przybiera rozmiary niczym te historyczne idy marcowe (a więc święto poświęcone rzymskiemu bogu wojny. Podczas nich przez 23 zamachowców, w tym swojego przyjaciela Brutusa został zamordowany Cezar). Do morderstwa dzięki Bogu w polityce nie doszło, ale poziom negatywnych emocji sięga niekiedy zenitu. Pełno w niej bezwzględności. Pewien szczeciński polityk Platformy jeszcze pół roku temu mówił anonimowo, że w jego regionie działa polityczna mafia. I nie był w tym zdaniu osamotniony.

Jednym z moich ulubionych tekstów, który rewelacyjnie pokazuje jak szorstcy potrafią być politycy jest artykuł Michała Krzymowskiego z 2008 roku „Grzegorz zniszczę Cię”. Publicysta dokonał analizy charakterologicznej sylwetki Grzegorza Schetyny. A w niej cytaty jakie miały paść z ust byłego marszałka Sejmu.


„Rodziny nie wciąga się do polityki. Nie daruję ci tego" – słowa jakie miał wypowiedzieć do posła Dawida Jackiewicza:
„Zobaczysz, zniszczę cię" – do Rafała Dutkiewicza.

I w końcu: „Bo ci przy…rdolę!" – do Władysława
Frasyniuka.



Takich smaczków jest więcej.  Co niestety prowadzi do smutnej konkluzji, że szantaż w świecie polityczno-medialnym to norma. Słowa karalnej więzieniem do dwóch lat pozbawienia wolności groźby:  „Jeszcze raz … a pożałujesz” – padły w niejednej sytuacji. Szkoda tylko, że nikt tego nie piętnuje.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: USA

Komentarzy: 10

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Czy "do morderstwa dzięki Bogu w polityce nie doszło", to tego nie byłbym taki pewien!...Spójrzmy na te wszystkie niewyjaśnione do dziś morderstwa np.gen.Papała, czy rzekome samobójstwa np Sekuła,Michniewicz,Lepper itd.

Zgłoś nadużycie

Na wierzcholkach wladzy i to nie tylko w polsce znajduja sie szumowiny,chamy,ktorzy calkowicie sa podporzadkowane finanseri.Zwykly czlowiek jest traktowany jak cytryna,wyciskac sok do konca.Ale wsrod nich jest pare rodzynkow,bardzo nieliczna grupa sprawiedliwych ludzi,ktorzy mogli by rzadzic,ale na drodze niestety maja wielkiego przeciwnika-finaserie,czy jak ich tam nazwac masonow!!.

Zgłoś nadużycie

Też nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem "Do morderstwa dzięki Bogu w polityce nie doszło". A grasujący "seryjny samobójca", a Ostatni Lot ?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pani Joanno. Taka Pani ostrożna, czy naiwna, pisząc, że "do morderstwa nie doszło?" A SMOLEŃSK????, że nie wspomnę o dziesiątkach "seryjnych samobójców"

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pani Joanno, cytuje: "...Postępuje niczym mędrca, który poucza ludzi.." Z gramatyki wiadomo, ze: mianownik - kto, co medrzec (e z ogonkiem) i tu ten medrzec wystepuje W MIANOWNIKU! biernik: kogo, czego (brak) medrca - ale to nie ten przypadek w zacytowanym zdaniu. Czytajac az uszy bola!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Chyba jednak doszło. A grasujący "seryjny samobójca", a Ostatni Lot?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

glupoty plecie dziewcze...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Joanno - przestań pieprzyć ! zajmij się faktami dokonanymi a nie zapowiedziami choć to przyznaję bardzo niebezpieczne w tym demokratycznym państwie bezprawia zajęcie ... nie musisz tego robić ... ale, zastanówmy się, czy nie pora już na drugi obieg ?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie należy tego piętnować. To normlne, mnie się też zdarza. Lepsze takie metody niż hipokrytyczne latanie po sądach.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

a morderstwo w Łodzi?

Najnowsze