Maciążek: Co robią władze by nie dopuścić do powtórzenia się 1939 roku? "Odpowiedzi mogą być niesatysfakcjonujące"

opublikowano: 21 lutego, 14:49 | ostatnia zmiana: 21 lutego, 14:56

fot. PAP / EPA

Wyobraźmy sobie konferencję prasową polskiego ministra obrony i jedno z pytań dziennikarzy - prawdopodobnie prawicowych.

Panie ministrze przy okazji pocięcia na żyletki korwety Gawron, w którą zainwestowano miliony złotych chciałem zapytać, co robi nasza armia by nie dopuścić do powtórzenia się 1939 roku?

Myślę, że takie postawienie sprawy wzbudziłoby niemałą wesołość na Czerskiej i w kilku innych medialnych ośrodkach kraju. Zaczęto by nam tłumaczyć, że jesteśmy w NATO (jakby było wieczne i monolityczne), że 80 tys. armia lądowa ma dziś inne zadania, że jest formacją „ekspedycyjną” a nie „obrony terytorialnej” etc.

20 lutego bieżącego roku Władimir Putin w swoim tekście programowym na łamach „Rosyjskiej Gazety” stwierdził:

Nigdy więcej nie wolno nam dopuścić do powtórzenia tragedii 1941 roku, gdy nieprzygotowanie państwa i armii do wojny zostało opłacone ogromnymi stratami w ludziach.

Podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy spytałem generała Stanisława Kozieja- szefa BBN, autora planów obronnych RP, o niepokojące mnie reformy wojskowe ministra obrony FR Anatolija Sierdiukowa.

Odpowiedział lekceważąco:

wydaje mi się, że reforma wojskowa w Rosji niestety bardziej będzie posiadała wymiar zmian papierowych aniżeli realnych.[1]

Władimir Putin dodaje w swoim, wspomnianym już przeze mnie tekście programowym:

że armii rosyjskiej przekazanych zostanie ponad 600 nowoczesnych samolotów, w tym myśliwiec piątej generacji, oraz ponad 1000 śmigłowców. Siły zbrojne Rosji - zadeklarował - otrzymają również kompletne uzbrojenie dla 28 pułków rakiet S-400, 38 dywizjonów rakiet Witiaź i 10 brygad rakiet Iskander-M. Według Putina, otrzymają one także ponad 2300 czołgów, około 2000 samobieżnych kompleksów artyleryjskich i dział, jak też ponad 17 tysięcy pojazdów wojskowych.[2]

Moja rozmowa z generałem Koziejem odbyła się 3 lata po rosyjskiej agresji na Gruzję, zgwałceniu integralności terytorialnej tego kraju i pokrojeniu go na kawałki. 3 lata po wydarzeniu, które zapoczątkowało rosyjskie reformy wojskowe. Przez ten czas rezolucja Parlamentu Europejskiego, której inicjatorem był Krzysztof Lisek zdążyła wezwać władze FR „do przerwania okupacji terytoriów gruzińskich”, a tzw. „Plan Sakozy’ego”, którego naczelną zasadą było status quo ante bellum został przez FR zignorowany.

Koziej w 3 lata po tych wydarzeniach stwierdza:

nie można się obrażać, czy mieć pretensje, że ktoś buduje sobie armię, jeśli uważa, że jemu to jest potrzebne. Problem leży w jakim kierunku ta armia pójdzie. Jeśli Rosjanie budowaliby armię ofensywną i agresywną, to ten proces musiałby wywoływać z naszej strony jakąś reakcję.

To symptomatyczne. Podczas, gdy u nas lansuje się wizję nowego świata (w opozycji do "antykwarycznego" myślenia o polityce zagranicznej) , pokojowego ładu opartego na NATO i UE, Rosja zbroi się, napada na sąsiadów, zagarnia ich terytoria.

Powyższe streszczenie rzeczywistości jest i tak wybiórcze, bo Bronisław Komorowski całkiem niedawno wsparł werbalnie projekt nowego systemu bezpieczeństwa europejskiego wyzutego z Paktu Północnoatlantyckiego, za to z udziałem FR.[3] W Polsce obśmiewa się historyczne porównania, szczególnie międzywojenne, Federacja tworzy dla odmiany 180 tysięczną organizację paramilitarną (DOSAAF) wspierającą armię i wychowującą 14 latków w duchu patriotycznym.[4]

Może hipotetyczne pytanie prawicowego dziennikarza, podczas hipotetycznej konferencji warto jednak postawić? I drążyć- generał Koziej nie pozostawia nam złudzeń, odpowiedzi mogą być niesatysfakcjonujące, a rzeczywistość polityczna staje się w ostatnich latach przerażająco namacalna.

 

Piotr A. Maciążek

 

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Rosja zbrojenia

Komentarzy: 30

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie warto tracić czasu na zadawanie pytań ignorantom, dyletantom, arogantom.

Zgłoś nadużycie

Putin za to doskonale3 wie co robić i robi to. Obawiam się, że stanie się to naszym kosztem. Ta piąstka Władymirowicza pokazuje wiele...

Zgłoś nadużycie

Im większe Problemy Rosja ma wewnątrz,tym bardziej staje się wściekła,Nie lekceważyć Misia,bo gdy głodny potrafii Nabroić,z Rosją nie ma zartów,mimo ze CHR Pokojowo Aneksuje Syberie,to Rosja prze na Zachód,widocznie Misie stały się ciepłolubne,tak więc nie Karmić Misia zbyt soczyście ,bo urośnie.szkoda ze pan Pawlak przekarmił Misia Kontraktem,dlatego ukrandną US.AF dane do Silników F22 i bedzie Idealna Kopia Raptora w wydaniu PAK T50 /F22 Bis ale to my im fundujemy zakup zabawek z kontraktu gazowego

Zgłoś nadużycie

T-50 nie jest żadna kopia F-22 tak jak Tiger nie jest kopią Rooivalka po prostu założenia wspólczesnych konstrukcji lotniczych wymuszaja taki a nie inny kształt

Zgłoś nadużycie

Generał Koziej, to co, pracuje dla nas czy dla nich?

Zgłoś nadużycie

Koziej z pewnością pracuje dla nas jest to jednak niestety przykład niewłaściwego człowieka na niewłasciwym miejscu. O ile dawniej swoje dziwaczne koncepcje prezentować mógł na łamach prasy nie było to szkodliwe. Teraz jednak stał się osobą mającą wpływ na realne decyzje. Jest to chyba główny w rzadzącej koalicji ekspert od spraw wojska a jak wiadomo wśród ślepców jednookoi jest królem.

Zgłoś nadużycie

Co robią władze, by nie powtórzył się 1939 rok? Proste: pomagają budować "Korridor", którego chciał Adolf H. i którego żąda Aniela M. Oddają Danzig (kiedyś Gdańsk), Breslau (przejściowo Wrocław). Oddadzą Gruenberg, Bromberg, Stettin, Posen. Oddadzą wszystko, co Aniela M. sobie zażyczy. No chyba, że Wołodia zaprotestuje, wówczas on dostanie. W ten sposób nie powtórzy się Wrzesień 1939. W GazWyb nie napiszą "FINIS POLONIAE", napiszą "Wreszcie nastała w Priwislinskim kraju Jewropa".

Zgłoś nadużycie

Ten antypolski nierzad robi absolutnie wszystko, zeby sytuacja sie nie powtorzyla. Szef administrcji niemieckiej na Polske, herr Tusk, zlikwidowal juz wojsko polskie. Polacy jako spoleczenstwo sa demoralizowani i niszczeni. Tak, sytuacja z 1939 nie powtorzy sie z cala pewnoscia.

Zgłoś nadużycie

Jak tu wszyscy siedzą i piszą: zorganizujmy któregoś dnia happening na rzecz obronności kraju! Nie życzę sobie, żeby nieodpowiedzialni ludzie przy władzy pozostawiali mój kraj w stanie bezbronności. Chcę racjonalnej dyskusji w telewizji publicznej na temat zdolności wojska do obrony Polski i naszej kultury. Jak można po takich doświadczeniach historycznych nie mieć sprawnej i nowoczesnej armii? Czy my szykujemy sobie wyginięcie? jak jakiś predator pojawi się na horyzoncie? co to do ch.. ma być? armia w prl-u lepsza niż ta dzisiejsza? czy warunkiem wejścia do Nato była demilitaryzacja własnych wojsk? nie interesuje mnie to czy ktoś nas, jako naród, wkręca czy nie (np. do uczynienia nas łatwym łupem dla napastników) ale my potrzebujemy porządnej armii. A co do sojuszu z nato - chciałem zadać proste pytanie - czy w razie nieotrzymania pomocy od sojuszników mamy jakiś plan awaryjny na wypadek wrogiej agresji na nasz kraj? Czy jesteśmy państwem przezornym i zawsze ubezpieczonym czy też nieukiem nieuczącym się nawet na własnych błędach?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pan Maciążek strzelił sobie w kolano. Doświadczenie 1939r jasno pokazało, że wydawanie kolosalnych pieniędzy na okręty (sam ORP Orzeł to ok. 20 mln zł) w stosunku do ich osiągnięć wojennych było gigantycznym marnotrawstwem. P.S. 20 ml zł pozwoliłoby na wdrożenie systemu łączności radiowej dla polskich dywizji. Czego tak bardzo we wrześniu brakowało.

Zgłoś nadużycie

Śmiała teoria możesz podac skąd zaczerpnąłeś tę kalkulację?

Zgłoś nadużycie

to też całkiem nie tak jak piszesz.Rozbudowę naszej floty podwodnej optymalizowano pod przyszłą wojnę z Rosja Sowiecką do neutralizowania jej ciężkich okrętów na Bałtyku.Inna sprawa co z tej koncepcji wyszło w realiach wojny z Kriegsmarine na płytkich wodach Zatoki Gdańskiej i wodach okalających cypel Helski -wskutek złego rozplanowania ich sektorów operacyjnych.

Zgłoś nadużycie

Poprzednicy podają fakty wskazujące na konieczność planowania przewidującego nieprzewidywalne dzisiaj zdarzenia. A drugą kwestią jest uwzględnianie stanu finansowego państwa, racjonalizowanie wydatków. Warto więc zadać sobie też pytanie, czy, w świetle opisanej w artykule postawy generała, wydatki na pensje generała Kozieja są racjonalnymi.

Zgłoś nadużycie

Gdybyśmy we Wrześniu mieli dobrą łączność radiową, to wygralibyśmy? Ciekawa koncepcja, jak PRL'owskie "musztrą, śpiewem i WueFem zwyciężymy z NRF'em. Nie wystarcz "wiedzieć", trzeba jeszcze "móc" i mieć "czym"!

Zgłoś nadużycie

"Gdybyśmy we Wrześniu mieli dobrą łączność radiową, to wygralibyśmy?" Być może nie, ale może mniej nas by zginęło w tym cywili, może nie byłoby obozów koncentracyjnych lub wywózek na wschód. Tego nie wiemy. Ale to nie zwalnia nas z obowiązku wyciągania wniosków. A to jak widać idzie nam nad wyraz opornie.

Zgłoś nadużycie

Dariusz. do neutralizowania jej ciężkich okrętów na Bałtyku -- przy pomocy oceanicznych okrętów podwodnych o zasięgu obejmującym Indie Holenderskie?? O czym ty piszesz??

Zgłoś nadużycie

Qwerty- o czym piszę? O tzw."sześcioletnim programie rozbudowy floty". W przewidywaniu wybuchu wojny z Sowietami i pewnego w takim wypadku blokowania naszych linii komunikacyjnych przez obydwa bałtyckie pancerniki zamierzano pozyskać właśnie okręt tej klasy.Ponieważ oczywiście potrzeby armii IIRP w stosunku do możliwości finansowania były podobne (ze wskazaniem na te"drugą") do potrzeb Sił Zbrojnych IIIRP -to z konieczności postawiono na OP ,a do zablokowania Z.Fińskiej zakupiono "Gryfa". Pod względem wielkości "Sęp" i "Orzeł" rzeczywiście odpowiadały "oceanicznym" OP -ale musiały k o s z t e m zwiększonej wyporności (aby w w a r u n k a c h bałtyckich mieć możliwość skutecznie zaatakować sowieckie OL) posiadać i odpowiednią prędkość i silne uzbrojenie torpedowe do wystrzelenia salwy zdolnej unieszkodliwić pancernik.Taki okręt musiał z konieczności mieć dużą wyporność-coś za coś.Zresztą ,że skorzystano z doskonałego holenderskiego projektu-to tylko chwalić taki wybór.To zresztą temat -rzeka ,a i miejsca tu na szersze wyjaśnienia nie ma.Skorzystałem jeszcze z tego ,że artykuł nie zszedł do archiwum portalu i odpowiadam.

Zgłoś nadużycie

Do Dariusza. Czyli plan był świetny tylko wykonanie do bani. Bo zaatakowały nas Niemcy i Rosja a nie tylko Rosja i nie w 1945 (tak, tak, takie były przewidywania) tylko 1939. Niestety plan nie był świetny. Był przykładam myślenia życzeniowego oraz zaślepienia. Musimy przyznać że pieniądze (bardzo duże) zostały wywalone w błoto i nie przyniosły żadnej realnej korzyści. Dzisiaj znowu chcemy popełniać ten sam błąd. Duże okręty, za dużą kasę do zabezpieczania szlaków komunikacyjnych.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

pan minister Siemoniak nie może odpowiedzieć na tak postawione pytanie ,bo zwyczajnie na tym co robi -podobnie jak jego poprzednik zwyczajnie się nie zna.Odnośnie Putina to zapomniał wyjaśnić przy okazji -d l a c z e g o sowiecka armia nie była przygotowana w 1941 roku na atak hitlerowskich Niemiec? A odpowiedź jest banalnie prosta i powinien ją znać każdy uczeń Historii w polskiej szkole do czasu wprowadzenia "reformy" pani Hall (najlepiej jakby bieliznę o takiej nazwie założyła na d...ę -to może i rozum tam usadowiony nie przemarzłby do głupich pomysłów). Mianowicie sowiecka armia poniosła hekatombę ofiar w ludziach i sprzęcie z jednego tylko powodu (pomijając czystki w generalicji) -dyslokacji swoich wojsk i lotnisk w pasie granicznym przygotowana do ataku na IIIRzeszę i resztę podbitej przez Hitlera Europy- zapewne.Czy może powtórzyć się rok 1939? Oczywiście -przy filo-rosyjskich sojusznikach z dogorywającego NATO ,przy pacyfistycznie nastawionych do własnych sił zbrojnych społeczeństwach tej na wskróś lewackiej Europy ,przy coraz mniejszym zaangażowaniu USA na naszym kontynencie i nieudolnych lawirantach w typie Obamy zasiadających na stolcu Białego Domu ,przy beztroskiej polityce takich pięknoduchów jak Tusk i Sikorski (poświęcających Tarczę dla dobrych stosunków z Berlinem i Moskwą) ,przy rządach psychiatrów ,Siemoniaków i Niesiołowskich na ministerialnym urzędzie i komisji obrony ,przy cięciu wydatków na każdy rodzaj polskich sil zbrojnych (oprócz afgańskiej brygady) i idiotycznej polityce modernizacji tychże-odpowiedź musi być twierdząca! MY- nie będziemy w stanie "umierać za Gdańsk" ,nasi sojusznicy z NATO nie będą chcieli. Ich uległą postawę wobec Rosji można podziwiać już dzisiaj -a innego TEGO kalibru zagrożenia zza naszymi granicami po prostu nie ma.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Sytuacja z tragicznego września 1939r. Nigdy się już nie powtórzy. W tedy broniliśmy terytorium Polski dwa miesiące, dzisiaj trwało by to 1 lub 2 godziny. Co by nie mówić o słabości II RP mieliśmy armię dzisiaj nie posiadamy wojska. Jedynie armię oficerskich zapijaczonych rozleniwionych pasibrzuchów z kretynami na najwyższych szczeblach władzy.

Zgłoś nadużycie

Tylko żeby nie powtórzył się dramat z pierwszej wojny światowej, wtedy Polacy wcieleni do armii rozyjskiej musieli walczyć z Polakami w armiach pruskiej i austriackiej. Zinęły miliony Polaków. Wyobraźić sobie można włączenie wschodu Polski w orbitę Rosji Putina i aneks zachodnich ziem Polski przez cesarstwo wielkich Niemiec. Niewiarygodne? Już zdarzały się w historii narodów zdrady premierów, a nawet głów państw. Tak!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ostatni większy program modernizacyjny wdrożono w czasach SLD. Później było to już tylko przelewanie z pustego w próżne, pozorowanie jakiejś aktywności a niekiedy jak w przypadku Klicha zwyczajne szkodnictwo za które ten człowiek powinien znaleźć się we Wronkach

Zgłoś nadużycie

No,jest nie tylko pozorowanie działania reformatorskiego, wystarczy wspomnieć skuteczność gen. Kozieja, szefa Biura Bezpieczeństwa rezydenta, który bierze porady gen. Laruzelskiego a nawet na posiedzenia BBN zaprasza min. obrony Rosjii i nawiązuje stały kontakt z nim. Ważne jest też działanie Sikorskiego, otwarcie granicy z Kaliningradem pozwoli naszym oglądać tam nowe rakiety.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Rodacy ! Obecnie jesteśmy słabsi niż w 1939 roku. Taki bałagan i nieodpowiedzialne działania / planowanie i realizacja / organów państwowych, jest tego przyczyną. Wniosek liczymy na cuda a nie na siebie.

Zgłoś nadużycie

Mam nadzieję, że POstępowanie "władz" jest odpowiedzialne i chłopcy staną przed plutonem egzekucyjnym, odpowiadając po wyroku za zdradę Stanu.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

ROBIĄ BARDZO DUŻO - NP. POSTAWIŁY NA CZELE KOMISJI OBRONY SEJMU PROF. S.NIESIOŁOWSKIEGO, KTORY JAKO EKSPERT OD BŁONKOSKRZYDŁYCH OPRACOWAŁ METODĘ BOJOWEGO ZASTOSOWANIA MESZEK. A TAK W OGÓLE JESTEŚMY BARDZO DOBRZE PRZYGOTOWANI DO WOJNY. MAMY BARDZO DOBRYCH WYWIADOWCÓW Z WSI, EKSPERTÓW OD KONSPIRACJI (BUJAK I FRASYNIUK). A NAWET SPECJALNĄ GRUPĘ KOMANDOSÓW POD KIERUNKIEM A. MICHNIKA. TAKICH SPECÓW NIE BYŁO W 1939R., STĄD KLĘSKA WRZEŚNIOWA. I WRESZCIE MAMY GURU, LUDZI HONORU, AUTORYTETY WSZECHŚWIATOWE, ZAPRAWIONE W BOJACH O WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ - JARUZELSKIEGO I KISZCZAKA, ZNAJĄCYCH MOSKWĘ OD PODSZEWKI. SUKCES GWARANTOWANY!!!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jak tu wszyscy siedzą i piszą: zorganizujmy któregoś dnia happening na rzecz obronności kraju! Nie życzę sobie, żeby nieodpowiedzialni ludzie przy władzy pozostawiali mój kraj w stanie bezbronności. Chcę racjonalnej dyskusji w telewizji publicznej na temat zdolności wojska do obrony Polski i naszej kultury. Jak można po takich doświadczeniach historycznych nie mieć sprawnej i nowoczesnej armii? Czy my szykujemy sobie wyginięcie? jak jakiś predator pojawi się na horyzoncie? co to do ch.. ma być? armia w prl-u lepsza niż ta dzisiejsza? czy warunkiem wejścia do Nato była demilitaryzacja własnych wojsk? nie interesuje mnie to czy ktoś nas, jako naród, wkręca czy nie (np. do uczynienia nas łatwym łupem dla napastników) ale my potrzebujemy porządnej armii. A co do sojuszu z nato - chciałem zadać proste pytanie - czy w razie nieotrzymania pomocy od sojuszników mamy jakiś plan awaryjny na wypadek wrogiej agresji na nasz kraj? Czy jesteśmy państwem przezornym i zawsze ubezpieczonym czy też nieukiem nieuczącym się nawet na własnych błędach?

Zgłoś nadużycie

zorganizujmy któregoś dnia happening na rzecz obronności kraju! --- Taki happening jest organizowany systematycznie co cztery lata i nazywa się wybory. Tylko trzeba je wygrywać!!!

Zgłoś nadużycie

Żeby je wygrać, trzeba działać nie co 4 lata, ale każdego dnia - to po pierwsze. Po drugie - nie wszyscy Polacy od zawsze się interesują polityką i pewne rzeczy trzeba im po prostu uświadomić, np. to, że owszem można sobie fajnie żyć, można mieć udany biznes, dobrze płatną pracę, ale to wszystko zawiśnie na włosku, jeśli ktoś na nas napadnie a my będziemy nieprzygotowani. W każdej grze, włączając w nią grę światową, równie ważną rzeczą jak atak (prężna gospodarka i know-how) jest obrona (wojsko, wywiad i stosunki międzynarodowe). To tak jakby wyjść na boisko piłkarskie bez obrońców tylko z atakiem. Jeśli nasz przeciwnik będzie posiadał poza atakiem również obronę - nie mamy szans. I uważam rze takim językiem powinno się rozmawiać ze społeczeństwem, od podstaw.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

I. Nie interesuje mnie co mają do powiedzenia na temat zagrożeń dla Polski "przedstawiciele" federacji rosyjskiej w Polsce. Interesuje mnie co na ten temat myśli odurnione społeczeństwo polskie. II. Czy doszło by do katastrofy smoleńskiej gdyby Ludwik Dorn będąc marszałkiem sejmu udostępnił teczkę Bolka, gdy go o to poproszono ? Twierdzę, że nie. Cały układ III RP rozleciał by się jak domek z kart. Śmierć tych ludzi oraz wszystkie konsekwencje Smoleńska, będzie Dorn miał na swoim sumieniu do końca życia ( bez względu jak będzie się tłumaczył. Pytanie jest tylko czy to z głupoty czy też świadomie taka decyzja Dorna. Niestety nie uważam go za idiotę. W jego tłumaczenia nie wierzę ani na sekundę. Albo więc potrafi to uzasadnić albo.............

Najnowsze