"Sponsoring" - pean na cześć prostytucji. "To po prostu film o niczym. A właściwie nie – film o poważnym problemie, za to bez żadnego przesłania"
opublikowano: 20 lutego, 21:41
„Czego pragną kobiety, o czym marzą mężczyźni, a wstydzą się powiedzieć...”. Takim napisem na plakatach reklamowany jest najnowszy film Małgośki (jak sama siebie przedstawia reżyserka) Szumowskiej „Sponsoring”. Gdyby uwierzyć temu zapewnieniu i rzeczywiście szukać w filmie wiedzy na temat tajników kobiecej i męskiej duszy, to z kina wychodzi się z pustką w głowie. A nawet nie – z obrzydliwą, ciężkostrawną papką, którą Szumowska wylewa z ekranów do głów rozmiłowanych w jej twórczości widzów... .
„Sponsoring” Szumowskiej to po prostu film o niczym. A właściwie nie – film o poważnym problemie, za to bez żadnego przesłania i pozbawiony jakiejkolwiek wartości. Widać, reżyserkę znacznie przerósł temat studentek sprzedających swoje ciało za pieniądze, albo zwyczajnie, jeszcze nie dojrzała do pokazania tego tematu w mądry i przemyślany sposób. I z nieskrywaną radością muszę przyznać, że – choć to nieco inna kategoria ciężkości problemu – to „Galerianki” Kaśki Rosłaniec biją na głowę „Sponsoring”.
Film Szumowskiej po prostu dusi. Po ponad półtoragodzinnej projekcji, na sali kinowej duszna chmura, jaka wisi nad głową widza przez cały seans, po prostu wbija w fotel. Pomijam już momenty, które wywołują jedynie odruchy wymiotne. W komentarzach do „Sponsoringu” pojawiają się komentarze oburzonych, że Szumowska zrobiła soft porno. Soft porno? Dla mnie niektóre sceny z najnowszego obrazu autorki pamiętnych (aczkolwiek także kontrowersyjnych) „33 scen z życia” to po prosto najczystsze porno, i to momentami w wersji hard, z oddawaniem moczu na partnerkę, wspólną masturbacją i gwałtem butelką po szampanie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to artystyczna wizja Szumowskiej, a ja zaś jestem pruderyjna i pąsowym rumieńcem oblewam się na widok kawałka nagiego ciała. Zgodziłabym się, gdyby nie fakt, że te sceny po prostu niczego do filmu nie wnoszą. Absolutnie niczego, poza poczuciem niesmaku, kiedy się już wychodzi z kina. I gwoli jasności, nie kontestuję całkowicie filmów z tzw. „momentami”, ale jeśli – po pierwsze – one rzeczywiście mają uzasadnioną rację bytu w danym obrazie, i – po drugie – jeśli nie są bezwstydnym pokazywaniem golizny dla samego szokowania. A niestety, tak chyba jest w „Sponsoringu”. Oczywiście, rozumiem, że trudno byłoby zrobić film o sprzedawaniu się za pieniądze bez scen seksu, ale wspomnianej wyżej Rosłaniec (i wielu innym) udało się to zrobić bez zbędnego epatowania pornografią. (Mówiąc już zupełnie najprościej, jeśli ktoś ma ochotę na porno, to siada przed komputerem w zaciszu swojego domu, a nie wydaje 20 zł na bilet do kina, i to jeszcze w towarzystwie wypełnionej po brzegi widzami sali. Taka rada dla pani Szumowskiej, która ponoć już pracuje nad kolejnym dziełem, zatytułowanym „Nowhere”, który ma opowiadać o polskim księdzu).
Szumowska opiera cały film na prostej (a nawet banalnej) historii dziennikarki magazynu „Elle”, która pisze artykuł o studentkach robiących „to” za pieniądze. Poszukując inspiracji do tekstu, kobieta poznaje dwie młode dziewczyny, Polkę i Francuzkę, które zdradzają jej tajniki swojej „pracy”. Historia o tyle banalna, co całkowicie nieprzemyślana – jak słusznie zauważyła Małgorzata Piwowar w recenzji dla „Rz” - autorka scenariusza i zarazem reżyserka ma marne pojęcie o pracy w redakcji. - Napisanie reportażu na osiem tysięcy znaków (takie jest zamówienie redakcji) nie zajmuje doświadczonej dziennikarce tak wiele czasu jak w filmie – to brak kompetencji zawodowych – ocenia Piwowar.
Juliette Binoche w roli głównej jest tak irytująca, że po prostu trudno znieść ją na ekranie. Rozmemłana, snująca się po domu w wyciągniętym szlafroku i rozczochranych, tłustych włosach, zaglądająca często do butelki nerwowo wypalająca papierosa na balkonie, w dodatku kompletnie nie potrafiąca poradzić sobie ze swoim dorastającym synem zwyczajnie denerwuje. Kiedy, przygotowując potrawy na kolację dla szefa męża po raz kolejny się kaleczy, oparza albo po raz nie wiem, który nie może domknąć drzwi od lodówki, po prostu chce się ją zdzielić po głowie.
Ale kreacja Binoche budzi też współczucie. Kobieta, w trakcie pisania swojego artykułu, być może po raz pierwszy w życiu dopuszcza do swojej świadomości, tłamszoną przez lata prawdę, że najzwyczajniej w świecie jest nieszczęśliwa, niespełniona. Mąż, którego wciąż nie ma w domu, problemy wychowawcze z dorastającym synem przerzuca właściwie całkowicie na nią, chyba w ogóle mało troszczy się o potrzeby swojej żony, która sama zaczyna zaspokajać swoje pragnienia. Po wstrząsającej scenie, kiedy bohaterka masturbuje się na podłodze łazienki, a potem szlocha, zwyczajnie ma się ochotę ją przytulić.
Namiastkę ciepła, którego dziennikarka nie zaznaje od męża, znajduje w ramionach... bohaterek swojego artykułu. Kiedy przyjrzeć się bliżej życiu kobiety, jakoś mocno nie zaskakuje jej spontaniczne przytulanie się do uniwersytutek, których wcześniej wysłuchiwała.
A co o samych dziewczynach? Cóż, niewiele ponadto, że zdają się być naprawdę szczęśliwe w tym, co robią. Jedynym problemem, jaki widzi jedna z nich – Charlotte – jest kłamstwo. Bo przecież jakoś musi wytłumaczyć rodzicom, skąd ma pieniądze, a umawianie się z kilkunastoma mężczyznami wymaga też niezłej kombinatoryki. Alicja, studentka z Polski (swoją drogą, świetny obraz polskich studentek za granicą serwuje Szumowska) doskonale sobie z tym radzi – bez żenady wyznaje, że potrzeba jedynie dobrej organizacji. Przez myśl jej nie przejdzie, że robi coś niemoralnego. „Szkoda , że nie można tego wpisać w CV” - to jej jedyna troska.
Dziewczyny ze „Sponsoringu” Szumowskiej, to nie są dziewczyny z problematyczną przeszłością, z domów dziecka, córki alkoholików, przestępców etc. - Nie ma w „Sponsoringu” pojawiających się zazwyczaj w tego rodzaju historiach łzawych opowieści o trudnym dzieciństwie, toksycznej rodzinie, grzesznym ojcu alkoholiku itp. - pisze Zdzisław Pietrasik w „Polityce”, jakby ciesząc się, że Szumowska przedstawia uniwersytutki jako najnormalniejsze na świecie dziewczyny. Rzeczywiście, przesłanie filmu „Szumowskiej” jest nader proste – studentki świadczące erotyczne usługi za pieniądze to dziewczyny zaradne, doskonale wiedzące, co chcą w życiu osiągnąć i zdecydowane to zrobić bez względu na środki. To one same anonsują się w internecie, to one same wybierają mężczyzn, z którymi będą się kochać, to wreszcie one same dominują, choć paradoksalnie muszą robić to, czego wymagają od nich klienci. Czy się nie brzydzą? Nie czują się z tym nieszczęśliwe? Alicja z wstrząsającą szczerością przyznaję, że to lubi... A Charlotte, nawet zgwałcona butelką od szampana, nie zamierza zerwać ze swoją profesją, która w końcu jest intratnym interesem... .
- Szumowska zrobiła mocny, poruszający film, odsłaniający odważnie tajemnice męskiej i kobiecej seksualności – zachwala obraz Szumowskiej recenzent „Polityki”. Owszem, mocny, ale w sensie – mocno męczący. Nawet fizycznie. Poruszający? Raczej wstrząsający. Odsłaniający tajemnice? Nie czuję się wtajemniczona przez panią Szumowską w nic, o czego istnieniu wcześniej nie miałabym pojęcia. Napisałam na początku, że „Sponsoring” to film o niczym. Właściwie, muszę się poprawić. Obraz Szumowskiej to po prostu nachalny pean na cześć zarabiania tyłkiem na życie. W dodatku, to kolejne „dziełko”, które uderza w rodzinę – wniosek z filmu jest taki, że to uniwersytutki są spełnionymi, usatysfakcjonowanymi (także w łóżku), pięknymi, dowartościowanymi kobietami, a Anne (Binoche) – matka dwóch chłopców, żona jednego męża, łącząca prowadzenie domu z pracą, to stara, zmęczona życiem, sfrustrowana kobieta, która musi masturbować się w łazience... .
Marta Brzezińska
Tekst ukazał się na portalu Fronda.pl
kategorie: Społeczeństwo
Komentarzy: 34
Więcej szacunku dla interpunkcji, kochajmy przecinki, dbajmy o ich prawidłowe wstawianie!
Autorka, tekstu, nie wie, widać, kto zacz, jest Szumowska, (choć początek nazwiska winien być jakąś wskazówką), stąd lamentuje. - Otóż pani reżyser, jest, feministką - ergo, zło staje się dobrem, dobro złem,
Politpoprawna neokomuna uderza we wszystkie konserwatywne wartości z rodziną na czele. Właściwie można sobie darować politpoprawną "sztukę" nudną do bólu, bo przewidywalną na 3 ruchy naprzód: jak ksiądz - to pedofil, jak Polak - to antysemita,jak rodzina- to toksyczna, jak kobieta rozwiązła- to spełniona, itp, itd. Na topie są profanacja, masturbacja i defekacja.
Zauważ, że skala tego "modelu" rozkwita po 1990 r. I wcale nie ma to nic, lub niewiele,wspólnego ze "spełnieniem" się demokracji po zmianie systemu.... Dla kogoś tak ma tu być z tymi tybulcami....
odczepcie się od masturbacji!
pani marto... Jak mozna pominąc najwazniejsze kłamstwo i zagrozenie tego pornosa?... PRZECIEZ ZNAKOMITA WIEKSZOSC TYCH KOBIET TRAFIA W NIEWOLE BANDZIOROW, ZAWSZE, WCZESNIEJ CZY POZNIEJ, MUSZĄ „ PŁACIC ZA OCHRONE”, a nierzadko są szantazowane, zmuszame siłąlub sprzedawane do "pracy”. Tak przynajmniej mowi przedstawicielka policji na jednym z portali. I druga sprawa ... Ta podaż jest mozliwa tylko dlatego zejest popyt. Małosc i upadek rzesz niedorobionych meżczyzn... To dopiero temat. Pisała o tym vinca na dawnym ff.
Trafiasz w sedno! JAK KOŃCZĄ SIĘ TAKIE HISTORIE? Ogólnie: tragicznie. Tylko na ekranie można zmyslic happy end...
No, chyba niewielu jest facetów zadowolonych z faktu nazywania ich szwagrami, przez pół męskiego miasta. I nie jest to żaden szczęśliwy happy end, zarówno dla prostytutki jak i jej mena. Szczególnie na spotkaniach towarzyskich zakrapianych alkoholem.
Wiadomo, pedagogika salonowa cd. Polacy to antysemici, a Polki to prostytutki... i na calutkim świecie koorwy to przede wszystkim Polki. Szumowska tak jak np. Słobodzianek przypodobała się nadobnie.
Mam nadzieję, że po tym filmie Pani Małgośka Szumowska sama będzie zmuszona zarabiać dupą na życie, na czym się tak wybornie zna. Nie sądzę bowiem, żeby po takim gównie ktokolwiek zechciał dać jej pieniądze na nowy film, a już tym bardziej, żeby znalazł się ktoś, kto miałby ochotę taki syf oglądać.
DOKŁADNIE!!!! a Szumowska niech zgnije w masturbacyjnej agonii, na pohybel takiemu kinu
Film Szumowskiej jest przedstawiany w Polsce jako dzieło na wskroś oryginalne. Tymczasem podobnych filmów powstało ostatnio kilka. W tym jeden francuski. Nie były to wielkie filmy więc nie zapamiętałem ich tytułów. Natomiast o prostytucji jako problemie na poważnie jest chociażby pierwszy amerykański film Bachledy-Curuś - "Trade" i kilka innych podobnych filmów. Temat Szumowskiej jest zgrany od dziesiątków lat, że wspomnę Piękność dnia z genialną w tej roli Catherine Deneuve. Rzeczywiście te ochy i achy są nieprawdopodobnie głupie i infantylne bo film jest przecież zupełnie nie oryginalny w swoim temacie. A Polsce był przecież film Meszaros.
Mechanizm jest prosty. Wpuścić na rynek francuski taki film, który pokaze "polski rasizm" i kurestwo. Taki jest wygodny stereotyp Francuzów na temat Polaków i taki jest cel urzedników z europejskich instytucji finansujących produkcję. A Małgoska se radzi.
Problem jest i to poważny. Jakis bydgoski socjolog badał skale tzw. uniwersytutek i porazilo go. Wg srednich szacunków, to ok 20 % studentek. I taka nam wyrośnie kadra wykształconych z wielkich miast, do niesienia kaganka w lud. A potem sie dziwia, co niektórzy, że istnieją "zimne suki"....
To, że istnieją "zimne suki", to małe piwo. W końcu, zawsze można wybrać cieplejsze. Znacznie gorsze jest to, że to po prostu przyszły elektorat PO, SLD i gabinetu osobliwości Janusza Palikota. Czyli ten, który chce zniszczyć Polskę gorzej niż Tatarzy, Krzyżacy, Szwedzi, Moskale, hitlerowcy i bolszewicy razem wzięci.
Taki film to część planu niszczenia Narodu czyli PROPAGOWANIE DEMORALIZACJI, niczym "kawałka chleba".Od dawna jesteśmy w stanie wojny nie tylko ekonomicznej, ale psychologiczno-duchowej. Polecam wykład amerykańskiego sowietologa "Jak zniszczyć państwo"jest dostępny w internecie.
Idolki elektoratu (i sam elektorat) PO i lewusów.
a może dla ludzi którzy wykorzystują katastrofę smoleńską do robienia polityki (PIS) lub nabijania kabzy (Gazeta Polska, Uważam Rze itp)
Pietrasik może sam korzysta z takich uniwersytutek?!?! I chwali sobie, te młode, dzielne dziewczęta!
za moich czasów to nazywało się ku...two, za czasów mojego syna to była prostytucja, za czasów mojego wnuka to jest sponsoring !!!!
Rzeczywiście ,nędzne filmidło!
Kobiety są siłą , która rozniesie naszą kulturę na strzępy. Na jej ruinach przybysze z innych kontynentów zbudują nowy, surowy porządek, którym kobiety pierwsze się poddadzą.
Racja te film to g...o i to w proszku z mierną aktorzyną . I tak został oceniony w Berlinie.
Ba! wpolityce.pl powinno promować masturbację. Wszak oni nie wodzą na pokuszenie pieniędzmi studentek i nie zostają sponsorami.
A tak na marginesie. Kto im płaci?? Te marne kilka procent, które nie jest katolikami?? Gdzie są argumenty, że żyjemy w katolickim kraju więc coś tam być musi?
I TO WŁAŚNIE FEMINISTKI 'STWORZYŁY' FILM ODDAJĄCY ICH STAN LEWACKIEGO DUCHA, KTÓRY UPOWSZECHNIA PRZEKONANIE, ŻE WSZYSTKO MOŻNA KUPIĆ, MIŁOŚCI NIE MA, MĘŻCZYŹNI TO ALFONSY, A KOBIETY TO K..WY!
W sumie film o kurwach.
Pani Marto,w pełni zgadzam się z Pani zdaniem na temat filmu Szumowskiej.Chciałabym również zwrócić uwagę na to,iż w repertuarze kin w internecie ten film jest (b.o.) bez ograniczenia wieku dla kinomanów.Uważam to za skandal.
Otóż, to co trzeba powiedzieć o tym filmie przede wszystkim, to, że jest on całkowicie NIEPRAWDZIWY. Życie wygląda zupełnie inaczej. Prostytucja degraduje psychicznie zarówno kobiety jak i ich klientów. Prostytutki nigdy nie są piękne, inteligentne,zaradne życiowo, to tylko ofiary wykorzystywane przez alfonsów, albo tzw. sponsorów, traktowane jak żywe mięso, pozbawione godności, najczęściej po prostu głupie. Faceci, korzystający z ich "usług", to znerwicowani seksualnie frustraci, którzy po wszystkim, mają moralniaka, wracają prędko do domu i martwią się tylko jednym - czy nie złapali jakiegoś syfa. Tymczasem reżyserka kręci jakiś obłąkany film o wyzwolonych, dobrze zarabiających i bawiących się kobietach. To zwykłe kłamstwo i nie można go traktować inaczej jak tylko nachalną propagandę permisywizmu społecznego. Zero oryginalności, z typowymi lewackimi kalkami z setek podobnych filmów. Recenzentka ma rację. W dzisiejszych czasach film nawet nie może szokować nastolatków, którzy nie takie produkcje w sieci oglądali. Poraża jedynie głupota "twórców", ale oczywiście dla postępaków film jest odważnym dziełem przełamującym tabu. Cóż, można się tylko uśmiać nad ruiną umysłową naszych komediantów.
Nie rozumiem jak sympatyczna osoba gdy wciela się w rolę publicystki staje się w swoim tekście tak napastliwa. A może po prostu autorka filmu chciała powiedzieć coś zupełnie innego. Dlaczego życie tych dziewczyn takie jakie jest, nie sprawie im trudności? Może ona wcale nie uważa, "zarabianie tyłkiem na życie" jest ok, ale zadaje pytanie, dlaczego takie się jawi? Bo może czegoś brakuje?
Chyba jakieś nieporozumienie bo autorka tak nie twierdzi. Film jest najzwyczajniejszym bzdetem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. O tym pisze autorka. Tak właśnie się składa że przed chwilą obejrzałem Listę Klientów, film amerykański traktujący o tym samym i oparty na faktach. Diametralne inne spojrzenie i pokazana straszna prawda ( w tym wypadku dziewczyna sięga po narkotyki). Szumowska lepiej zrobiłaby zajmując się Polkami często z dobrych domów występującymi jako Polish Escort Girl in London rozwijając np: króciutką scenkę z London Boulvard gdzie angielski bandzior i żul traktuje odpowiednio ewidentnie słowiańską panienkę do towarzystwa. A Szumowska zrobiła bzdurę nie do obejrzenia, jakiś bełkot o świecie którego nie było i nie ma. Przecież każda dziewczyna wcześniej czy później trafia pod skrzydła ochroniarza-alfonsa. Musi. Bo albo oni ją znajdują albo kolejny klient wymaga odpowiedniej interwencji. A Szumowska? Żyje w świecie swojej nierzeczywistości i to nie ma nic wspólnego ze sztuką a raczej z ideologią.
szanowni państwo..przepraszam,ale moii dziadkowie mówil mi ze niebawem przed II WŚ nastąpił nagły i gwałtowny rozkwit Prostytucji,Pedofilli,oraz Homoseksualizmu,do tego w Europie powstawało dziesiątki małych Państw,dziwne,czy 2012r nie przypomina roku 1932?zapomniałem o najwazniejszym w 1929 wybuchł Kryzys,sorry czy dzisiejszy kryzys nie eksplodował w 2009?dziwne Koncówki się zgadzają ciekawe co będzie w 2013?
A jest w filmie wątek księży, chodzących po burdelach?
Wczoraj słyszałem w TVN ubolewania, że ten film nie odniósł sukcesu na Berlinale po przeczytaniu tego tekstu nie dziwię się (filmu nie oglądałem i chyba już nie obejrzę)
Nie przegap
- Sławomir Cenckiewicz: dwa świadectwa na temat pisowni „sowiecki” a nie „radziecki
- Przemówienie śp. prezydenta Kaczyńskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. "Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo"
- Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl na 3 maja: "Front naprawy Rzeczypospolitej rośnie w siłę, i to widać gołym okiem"
- Na Jasnej Górze odsłonięto Epitafium Smoleńskie. "Zapisujemy te imiona w duchowej stolicy narodu polskiego ku ich wiecznej pamięci"
- Piotr Zaremba: Trzy racje i trzy pułapki bojkotu Ukrainy. W tej sprawie jestem jednak za Jarosławem Kaczyńskim
- Zuzanna Kurtyka dla Stefczyk.info po odsłonięciu epitafium smoleńskiego: "wyręczamy władzę w jej psim obowiązku"