Patrząc na rosnące sondaże lewicy - kosztem Platformy Obywatelskiej - nie sposób nie stwierdzić, że Donald Tusk w znacznej mierze sam sobie zgotował ten los.
W końcu to jego rząd i jego ludzie - także w samorządach, także w spółkach skarbu państwa, także w aparacie obsługującym dotacje unijne - pompują miliony w lewicowe przedsięwzięcia, z Krytyką Polityczną na czele.
A to nie jest tak, że miliony wpuszczone w obieg kulturalny i społeczny nie pozostawiają śladu. Każda propaganda zostawia ślad, mawiali komuniści, i mieli sporo racji.
Miliony dają lewicy siłę, dają jej możliwość promowania swoich idei, pozwalają przyciągać studentów, artystów, dziennikarzy, pisarzy. Kasa przyciąga także ideowców, więcej nawet: kasa często tworzy "ideowców". To także dzięki tym milionom wykreowano swego rodzaju modę na lewicę, która teraz przyciąga wyborców do Palikota.
Czy Donald Tusk nie zdawał sobie sprawy z takich konsekwencji podtuczania radykalnej lewicy? Oczywiście zdawał sobie sprawę. Każdy polityk wie, że wszystko ma, albo przynajmniej może mieć, skutki polityczne.
Czy liczył, że zagospodaruje tę lewicę? Nie sądzę, by liczył na ogarnięcie całości. Platforma zbyt szeroko siedzi w centrum, zbyt dużo obejmuje, od Libickiego i Gowina na prawej flance, by ulegać takim mirażom.
Dlaczego więc Donald Tusk podtuczał lewicę? Ano dlatego, że - moim zdaniem - taki dostał sygnał z Europy. Nie był to żaden rozkaz, żadne polecenie, ale właśnie wyraźny sygnał: na tych nam zależy. Oni mają przeorać polską świadomość. A już kto trzeba wytłumaczył, jak przełożyć to na konkrety.
Tusk musiał usłuchać, bo wiemy przecież, że chce być kimś ważnym w Europie. A skoro chce się być kimś ważnym, trzeba być grzecznym na długo przed zaszczytnym wyborem.
I tak oto premier Tusk zafundował sobie lewicowe zagrożenie. Niestety, nie tylko sobie, ale i nam wszystkim.
Dla prawicy z tego wszystkiego wniosek jeden: gdy zdobędzie władzę, nie może żałować pieniędzy na przedsięwzięcia prawicowe i konserwatywne. Nie takie, co chcą się tylko utuczyć, ale takie, które mają coś konkretnego do zaproponowania. Które chcą wydawać książki, prowadzić seminaria, wykuwać idee, stale podnosić umiejętności. Już dziś trzeba takich ludzi namierzać, trzeba ich szukać i przy sobie trzymać, pomagając w miarę możliwości.
I nie chodzi o proste pompowanie swoich w odpowiedzi na dzisiejsze pompowanie lewicy. Chodzi o próbę naprawienia szkód, które podtuczanie lewicy przyniesie - i już przyniosło - Polsce. O szczepionkę na chorobę, dziś infekowaną Polsce. W sumie - o ochronę społeczeństwa przed agresją, przed tymi, którzy próbują wyhodować "nowych Polaków".
Sytuacja będzie komfortowa, bo przecież ci, którzy dziś milczą w sprawie podtuczania lewicy z pieniędzy podatników, nie będą mogli powiedzieć złego słowa na konserwatywny rząd, który da miliony prawicy.
Może nawet warto policzyć, ile dostała lewica, i dać tyle samo, co do złotówki, prawicy? Żeby było sprawiedliwie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/127019-patrzac-na-rosnace-sondaze-lewicy-kosztem-platformy-warto-pamietac-ze-donald-tusk-sam-sobie-zgotowal-ten-los
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.