Dlaczego PO nie wygra już wyborów w Warszawie. "W samym urzędzie miasta i w dzielnicach zatrudnienie wzrosło o prawie 2000 etatów"
opublikowano: 24 stycznia, 14:37
PAP
W obliczu kryzysu finansów, rosnącego długu i rozgrzebanych wielu inwestycji Hanna Gronkiewicz-Waltz i warszawska PO zdecydowały się pójść drogą antyrozwojową. Plan na przetrwanie był banalnie prosty: żadnych poważnych oszczędności, maksymalne podniesienie danin publicznych.
Na pierwszy rzut oka prezydentura Hanny Gronkiewicz-Waltz to pasmo samych sukcesów. Wydawało się, że wszystko Pani Prezydent Warszawy sprzyja. Nawet polityka poprzedników. Za czasów ś. p. Lecha Kaczyńskiego dochody miasta nie były na tyle imponujące by można było marzyć o wielkim rozmachu inwestycyjnym. Ale Ratusz przygotowywał projekty. Hanna Gronkiewicz-Waltz przejęła władzę w mieście w momencie gdy zaczęły gwałtownie rosnąc dochody i można było realizować projekty, które ekipa Prawa i Sprawiedliwości przygotowała i złożyła do szuflady. Koniunktura lat 2005-2008 pozwoliła rozdąć budżet inwestycyjny Warszawy bez specjalnych wyrzeczeń. Rozpoczęto realizację Mostu Północnego i kilku inwestycji drogowych, zakończono budowę I linii metra rozpoczęto prace nad II nitką. Ale nie wszystko było takie łatwe i proste. Inwestycje miejskie okazały się droższe niż zakładano, na dodatek rzadko która była oddawana w terminie. Most Północny zdrożał przy rozliczeniu o 100 mln złotych i do dziś jest nieczynny a ponadto miał być z linia tramwajową i ścieżka rowerową, jest bez. Budowę II linii metra (w pierwszej wersji miała być gotowa na Euro 2012 r.) rozpoczęto w chaosie. Aby pokazać Warszawiakom rozpoczęcie inwestycji, przed wyborami samorządowymi zamknięto ul. Kasprzaka, co sparaliżowało ruch na kierunku Woli i Bemowa. Po wyborach pieniądze na prace które miano wykonać w 2010 przesunięto na lata następne. Do dziś można odnieść wrażenie, że urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz celowo, by zwrócić uwagę mieszkańców na budowę, wymyślają coraz to nowe utrudnienia.
Co chwila zamykane są kolejne arterie, co skutecznie paraliżuje ruch kołowy w Warszawie. Nasuwa się nieodparte wrażenie, że nie wszystkie utrudnienia są niezbędne…
Niestety Hanna Gronkiewicz-Waltz nie potrafiła zapanować na szybko rosnącymi wydatkami bieżącymi miasta. Najwyraźniej widać to na przykładzie lawinowego wzrostu zatrudnienia w ratuszu. Nacisk aparatu partyjnego i silnego lobby urzędniczego bezwzględnie unaocznił, jak bardzo Hannie Gronkiewicz-Waltz jest daleko do „Żelaznej Damy”. Od 2006 roku w samym urzędzie miasta i w dzielnicach zatrudnienie wzrosło o prawie 2000 etatów. To ok 1/3 więcej niż w 2006 gdy ekipa Prawa i Sprawiedliwości zostawiał urząd. Ale zatrudnienie zwiększyło się nie tylko w urzędzie.
Biurokracja rosła i rośnie do dziś także w jednostkach miejskich: Zarządzie Transportu Miejskiego, Zarządzie Dróg Miejskich czy Zarządzie Miejskich Inwestycji Drogowych. Szybko rosły też pensje urzędników. Średnie wynagrodzenie w ratuszu oscyluje już między 6000 a 7000 zł brutto. A rok 2012 jest pierwszym rokiem w historii, w którym wydatki na administracje przekroczą 1 miliard złotych.
Polityka Hanny Gronkiewicz-Waltz i Platformy Obywatelskiej była bezbolesna w sytuacji silnego rozwoju gospodarczego, co w budżecie miasta objawiało się szybkim wzrostem dochodów głównie z PIT i CIT. Dużo gorzej władze Warszawy zaczęły radzić sobie, kiedy okazało się, że „zielona wyspa” w finansach Warszawy objawia się poważnymi kłopotami. Drogie inwestycje absorbowały pokaźną część środków, ponadto aparat Hanny Gronkiewicz-Waltz wydawał się być bezradny wobec niektórych niesprzyjających miastu zjawisk. Otóż okazało się, że Ci sami „młodzi wykształceni z wielkich miast”, którzy jakże tłumnie poparli w wyborach wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, nie za bardzo chcą płacić podatki w Warszawie. Pomimo tego, ze od dawna żyją na Ursynowie, Białołęce, czy Miasteczku Wilanów, korzystają komunikacji miejskiej, wysoko dotowanej edukacji, służby zdrowia, to jednak PIT-y wysyłają do urzędów skarbowych do swoich rodzinnych miejscowości, bo to albo OC tańsze, albo po prostu się nie chce się zmieniać.
Drugi problem to tzw. „Janosikowe”. Czyli opłata jaką do budżetu Państwa wnoszą duże silne samorządy na rzecz, tych, których dochody są niewielkie. Warszawa jako największy i najbogatszy samorząd płaci ok. 600 mln zł rocznie „Janosikowego”, to jest mniej więcej połowa- tego ile trzeba wydać na budowę następnego mostu w Warszawie. Platforma warszawska od dawna mówiła o likwidacji „Janosikowego”, zbierała podpisy pod projektem ustawy, który złożyła nawet Marszałkowi Sejmu. I co? I nic. Wiceprzewodnicząca PO nie jest w stanie przeforsować przyjęcia ustawy korzystnej dla budżetu Stolicy, okazało się, że wszystkie zabiegi dotyczące zniesienia „Janosikowego” to jedynie działania pozorne - pozycja Hanny Gronkiewicz-Waltz w PO jest daleko za słaba by zapewnić Warszawie cokolwiek od władz centralnych.
W obliczu kryzysu finansów, rosnącego długu i rozgrzebanych wielu inwestycji Hanna Gronkiewicz-Waltz i warszawska PO zdecydowały się pójść drogą antyrozwojową. Plan na przetrwanie był banalnie prosty: żadnych poważnych oszczędności, maksymalne podniesienie danin publicznych.
Drenowanie kieszeni Warszawiaków rozpoczęły zarządy dzielnic podnosząc drastycznie opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości. Opłaty te wzrosły częstokroć nawet kilkunastokrotnie! Podatek od nieruchomości jest przez ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz co roku indeksowany do najwyższej stawki jaka przewiduje prawo. O 30% w 2011 r. podniesiono opłaty za dostarczanie wody i odbiór ścieków. Opłaty za żłobki miały wzrosnąć nawet do 1200 zł za dziecko, ale po reakcji opinii publicznej Ratusz szybko wycofał się i podniósł opłaty „tylko” do 500 zł miesięcznie. W czerwcu 2011 r. podniesiono opłaty za przedszkola. Podwyżka była tak nieracjonalnie wysoka, ze zabrał głos w tej sprawie sam Donald Tusk, wyraźnie zaniepokojony reakcją opinii publicznej w obliczu nadchodzących wyborów i bezceremonialnie skrytykował warszawski samorząd za wykorzystanie zmiany ustawy o systemie oświaty do wydrenowania kieszeni rodziców przedszkolaków. We wrześniu potulnie Hanna Gronkiewicz-Waltz rakiem wycofała się z podwyżek opłat argumentując, że „przemyślała sprawę”. Rabunkową politykę dopełniła prywatyzacja najlepszej spółki miejskiej – Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Pospieszna, niechlujna i nietransparentna prywatyzacja pozwoli przejeść kolejne 1,5 mld majątku komunalnego regularnie przynoszącego do tej pory korzyści budżetowi miasta w postaci niemałej dywidendy.
Ale to wszystko okazało się za mało. Ekipa Platformy Obywatelskiej nie potrafiła wydusić z Warszawy tyle pieniędzy, by móc kontynuować beztroską politykę z lat poprzednich. „Zielona wyspa” zdemolowała tak głęboko finanse publiczne, że jednak pewne oszczędności stały się konieczne. O zgrozo, Pani Prezydent nie ma jednak wątpliwości. Wydatki na administracje będą nadal rosnąć. Natomiast edukacja i oświata to dziedziny, gdzie będzie się przykręcać śrubę.
Za czasów ś.p. Lecha Kaczyńskiego edukacja stanowiły oczko w głowie ekipy rządzącej. Wydatki na szkolnictwo stanowiły największa część ówczesnych budżetów, a sam Lech Kaczyński traktował edukację i wychowanie młodzieży jako najlepsza inwestycję w przyszłość, lepszą niż budowanie podświetlanych fontann.
Ale czasy się zmieniły. Dziś władze Warszawy nie maja żadnych skrupułów by zmienić system wynagrodzeń w warszawskiej oświacie w taki sposób, aby wydać na nauczycielskie pensje 100 mln zł rocznie mniej niż dotychczas. Mało tego, rządząca Warszawą Platforma Obywatelska uznała, że w Warszawie szkół jest za dużo i trzeba część zlikwidować. Według planów PO we wrześniu będzie w Warszawie aż 40 szkół mniej!
Na najbliższą sesję Rady Miasta (2 lutego) mają trafić projekty uchwał obniżające dodatki motywacyjne nauczycielom i likwidujące szkoły w Warszawie. Ciekawe czy Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie miała na tyle odwagi by przyjść na sesję Rady Warszawy i osobiście uzasadniać decyzję o zamknięciu szkół i o obniżeniu wynagrodzeń nauczycielom.
Wątpię.
Maciej Wąsik
Przewodniczący Klubu Radnych PiS, Rady m.st. Warszawy
kategorie: Polityka
tagi: Warszawa
Komentarzy: 25
i właśnie dlatego wygra - wujki ciotli szwagry i rodzinka zagłosuje na jedynie słuszną partię - z wdzięczności
całkowicie zgadzam się z Olafem. Tak się właśnie wiąże ludzi z panującą władzą
Słuszne działania: podnieść wynagrodzenia urzędnikom z PO oraz straży miejskiej, a zabrać wszystkim innym - oświacie, służbie zdrowia,służbom komunalnym. Mieszkańcom W-wy maksymalnie podnieść podatki. I tak trzymać. Jako podsumowanie mogę rzecz: Tak nie funkcjonowali nawet bolszewicy.
A JA SOBIE POCZEKAM SPOKOJNIE I ZOBACZĘ CO SIE STANIE PO EURO 2012 W WARSZAWIE. A HGW NIGDY NIE UMIAŁA RZĄDZIĆ, W BANKU EUROPEJSKIM ZAJMOWAŁA SIĘ ROZLICZANIEM PAPIERU W ROLCE, XERO I SPINACZAMI, A DO NBP TRAFIŁA DZIĘKI TEMU, ŻE Z NIEŻYJĄCY JUŻ FALANDYSZ KTÓRY DORADZAŁ WAŁĘSIE ZAPROPONOWAŁ KOLEŻANKĘ Z PRACY JAKO OSOBĘ NIE OBEZNANĄ Z TEMATYKĄ EKONOMICZNĄ.
Co nie wygra!! Wygra na pewno, choćby z Warsiawy kamień na kamieniu nie został!! PO forever!! Na POhybel rozsądkowi!!
Nie chodzi o likwidacje Janosikowego, ale o jego bardziej sprawiedliwe naliczanie! Warszawa być może jakoś sobie poradzi, ale co z innymi miastami ? Możemy cały czas zmienić ustawę dotyczącą Janosikowego! Potrzebujemy Twojego poparcia!! Poprzyj Naszą wspólną akcję na facebooku: www.facebook.pl/stopjanosikowe Pamiętajce, że te podwyżki dotyczą także tych, którzy do dużych miast przyjeżdzają na studia, do pracy... problem dotyczy więc nas wszystkich!
głosowac. z rodzinami...
A założymy się, że wygra????? Nie nalezy lekceważyć ilości matołów na metrze kwadratowym Warszawy. Nie pomogła ocena, w większości negatywna rządów Tiuska. Polacy zostalii zaimpregnowani na prawdę i rzeczywistość i postepuja jak zahipnotyzowani. Rzadnej racjonalnej przesłanki działania. Głosowali za HGW bo Bielecki był z PIS i to był argument merytoryczny.
oj wygra wystarczy hasło warszawa w budowie i łykną a inna sprawa że w budowie permanentnej już oni wiedzą jak budować tak żeby ciągle budować i nie zbudować, robota i kasa będzie cały czas
Musi wygrać - prostym sposobem: zbiera forsę od wszystkich i rozdaje/kupuje głosy dla siebie.Proszę przeczytać: Wawa zarabia krocie na podwyżkach.http://www.hotmoney.pl/artykul/warszawa-zarabia-krocie-na-podwyzkach-23626 Pózniej sie dowiadujesz,że na nagrody dla swoich pracowników "nasza Hania" przeznaczyła 50 mln PLN. To forsa zabrana z mojej i Twojej na zakup głosów....Proste jak kij od szczotki - wynalazek made in PO/HGW
Rozumiem ze mozna nie lubic PiSu ale glosowanie na HGW to skrajny idiotyzm. No i skutki swojego wyboru warszawaicy beda odczuwac jeszcze dlugie lata. By zylo sie lepiej: urzedasom, cwanikom i mlodym, wyksztalconym ze stolycy!
A utajnione wydatki?To wszystko pikus,najwazniejsze zeby PiS nie dopuscic do wladzy.Warszawka.Wystarczy ogladnac program Mellera a wiadomo co sadzic o warszawce.Mleczko,i jemu podobnie.nie da sie tego sluchac.
Oczywiście, że wygra. Ta armia urzędasów z rodzinami to właśnie jej żelazny elektorat. po to właśnie zwiększa się liczbę etatów. Do tego dochodzą tzw. biznesmeni i "europejska"młodzież...Niestety, podobnie jak w Gdańsku.Zlikwidowano stocznię i co, ruszyło to kogoś?Mózgi są wyprane odpowiednio przez wsi24 i polszmat
Wydawało mi się, że jak napiszę oj wygra, wygra to będę oryginalny. Większość jednak myśli podobnie. Nie może być przecież zadnych zmian, jeśli nie zdarzy się coś nadzwyczajnego.
Nie zgadzam się z autorem. Wszystkie matki, żony,kochanki,etc. zatrudnionych będą za. PO nauczyła się szybko od PSL zakorzenionego w terenie. Praca dla swoich, swoi głosują.
A czego ich uczą na warsiawskich uczelniach? lizusostwa , spolegliwości ikundlenia się - generalne pranie mózgu. To elektorat PO. Dla porządnego człowieka wstyd być w tym elektoracie.
,,PO nie wygra już wyborów w Warszawie?" Panie Wąsik nie docenia Pan lemingów.
ciemniaki z Warszawy - niestety - znowu zagłosują na złodziei
Nie wygra?! Wy chyba nie doceniacie poziomu otumanienia lemingów.
elektorat PO w Warszawie to głównie SB-ecja i dzieci SB-eków, tych z lat 50 i tych z okresu stanu wojennego, oraz element rozrywkowo-celebrycki, który ściągał tutaj przez ostatnie 22 lata. @ @ @ @ @ ogromna część rdzennych warszawiaków nie ma problemu z odróżnieniem tandety i plewu reprezentowanych przez HGW i jej dwór, od ludzi wartościowych. Problem, że tutaj jest największa propaganda. Tutaj są skoncentrowane wszystkie działania na jak największe otumanienie, bo Michnik wymyślił sobie, że Warszawa i tutaj wykreowane chore odruchy społeczne będą promieniowały na cały kraj jako przykład. Tutaj wszystko jest połączone z GW i TVNem. Wszystkie reklamy, bilbordy, stacje metra, przystanki autobusowe , biuletyny muzealne i rozrywkowe a także autokary wycieczkowe mają loga GW lub TVN albo w inny sposób są reklamowane. Gdy nie było propagandy to wygywał tutaj Lech Kaczyński, ale od tamtej pory propaganda antypolska stała się dużo bardziej agresywna i teraz są tego efekty. Przykre, wielu warszawiakom jest naprawdę wstyd.
i jeszcze, ja także uważam że ta liczba podwładnych HGW, będzie ją traktowała jako dobrodziejkę, dzięki której mają fuchę za publiczne pieniądze wykonując pracę na której się mało znają ale to się nie liczy. @@@ dlatego nie trzeba się z tego cieszyć że ktoś to zrozumie bo ludzie nie łączął takich rzeczy w całość jeśli im się tego nie nagłośni i nie pokaże jaka patologia dzieje się w mieście i że jest to szkodliwe dla nich. Trzeba to umiejętnie nagłaśnieć i wszystkie inne fuszerki, tandety, bezmyślność i przekręty obecnej władzy. Bo inaczej – i oni na to liczą – będą rządzić tutaj przez 20 lat.
Wygra, wygra. Bo POmatoły pójdą jak jeden mąż na wybory, natomiast matoły zostaną w domu. Jeśli się pomylę, to przecież wybory można sfałszować. To takie proste. Szkoda wysiłku autora.
Warszawa jest jak Moskwa. Wysysa krew z reszty kraju a co daje w zamian ? Bałagan, marną biurokrację, korki itd. Podatki wpłacane w Wawie tak naprawdę wypracowywane są na prowincji. Tam są zakłady produkcyjne, handlowe itd. a w Warsiawie tylko zarządy. Dlaczego w Warszawie bo na prowincji kontrola podatkowa przyjdzie do firmmy na tyle często, że nie opłaca się kombinować. W Warszawie kontrola grozi raz na...20 lat. Na dodatek poza Wa-wą w związku z brakiem atrakcyjniejszego rynku pracy będą to ludzie kompetentni i z dużą wiedzą. W Warszawie przeciwnie przeważnie odpady, którym nie chciało się poszukać lepszej pracy. Dość powiedzieć, że przeciętna kontrola w jakiejkolwiek firmie w Wawie przeprowadzona przez delegowanych urzędników skarbowych daje od kilku do kilkudziesięciu MILIONÓW ZŁOTYCH zaległych podatków. Dodatkowo w Wa-wie blisko do ministerstw, największych przetargów a więc do decydentów. Pomyślcie o tym Warszawiacy nim kolejny raz wyciągniecie rękę do reszty Polski żeby wam metro czy jakiś stadion wybudowała i zanim zaczniecie krzyczeć ile to podatku wpływa ze stolicy.
Ci co popierają taką PO i HGW (bufetową) to nie lemingi tylko zwykli dranie. Okradają w zorganizowany sposób współobywateli. Nawet słabo tresowana małpa widzi jakie draństwa wyczynia rządząca banda; nie ma żdnego przyzwoitego wytłumaczenia dla poparcia tych łobuzów. Wszystko zawalili, skumali się z wrogami Kraju, prześladują przyzwoitych ludzi i doją, doją, doją...
Następnych 500 urzędników zatrudni Pani Prezydent jak wprowadzi podatek od wody opadowej z dachu i terenów przyległych przy budynku
Nie przegap
- Sławomir Cenckiewicz: dwa świadectwa na temat pisowni „sowiecki” a nie „radziecki
- Przemówienie śp. prezydenta Kaczyńskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. "Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo"
- Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl na 3 maja: "Front naprawy Rzeczypospolitej rośnie w siłę, i to widać gołym okiem"
- Na Jasnej Górze odsłonięto Epitafium Smoleńskie. "Zapisujemy te imiona w duchowej stolicy narodu polskiego ku ich wiecznej pamięci"
- Piotr Zaremba: Trzy racje i trzy pułapki bojkotu Ukrainy. W tej sprawie jestem jednak za Jarosławem Kaczyńskim
- Zuzanna Kurtyka dla Stefczyk.info po odsłonięciu epitafium smoleńskiego: "wyręczamy władzę w jej psim obowiązku"