Czy za jakiś czas do urzędników Krajowej Rady może zapukać CBA albo ABW?

PAP / G. Jakubowski
PAP / G. Jakubowski

Ostatnie decyzje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dotyczące przyznawania koncesji na nadawanie na multipleksie cyfrowym wzbudzają wiele kontrowersji. Dowiadujemy się, że jedne podmioty dostały koncesje w sytuacji, kiedy niezgodnie z wcześniej przyjętymi regułami uzupełniały dokumenty. Takiej koncesji Rada odmówiła telewizji Trwam, która złożyła odpowiednie dokumenty. Działanie Krajowej Rady nosi znamiona dyskryminacji katolickiego nadawcy.

Cały proceder przyznawania koncesji wzbudził wątpliwości Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Fundacja zwróciła się do KRRiT o informacje dotyczące zasad przyznawania koncesji na nadawanie w ramach multipleksów cyfrowych. Reakcja Fundacji wynika z zastrzeżeń, jakie budzi "brak transparentnych kryteriów" w konkursie, brak szczegółowego uzasadnienia podjętych decyzji.

Rada jest w trudnej sytuacji, bo pismo wysłała do niej Fundacja o uznanej renomie. Trudno będzie zlekceważyć pytania i wątpliwości HFPC. Wtedy trudno będzie przyjąć tłumaczenia, że cały proces decyzyjny był transparentny. No chyba, że panowie z KRRiT są tak pewni siebie, a raczej wsparcia środowisk i polityków, którym zawdzięczają nominacje do Rady, że nic ich nie obchodzą liczne głosy protestów. Może mając wsparcie prezydenta Komorowskiego, Platformy, SLD, PSL-u, myślą sobie: po nas choćby potop.

Przyznawanie koncesji na nadawanie cyfrowe wzbudza wiele emocji. Sprawa dotyczy przyszłości mediów. W tle są oczywiście duże pieniądze i interesy. Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy, a nawet tygodni pokazały nam, że tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, interesy wielkich koncernów, a decyzje podejmują politycy i urzędnicy, często kończy się to potem wizytą funkcjonariuszy ABW czy CBA w ich domach. Po tych wizytach panowie wyprowadzani są w kajdankach, a z nazwisk pozostaje im pierwsza litera.

Kilkanaście dni temu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała wysokiej rangi urzędników ministerstwa środowiska podejrzanych o przyjęcie dużych łapówek przy wydawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Kilka miesięcy temu funkcjonariusze innej służby specjalnej - Centralnego Biura Antykorupcyjnego - w kajdankach wyprowadzali wysokiej rangi urzędników ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji. Podejrzewani są o przyjęcie dużych łapówek przy zamówieniach na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. W jednej i drugiej sprawie przewijają się wysocy urzędnicy państwowi, piastujący dyrektorskie stanowiska w ministerstwach. Niektóre z tych spraw dotyczą łapówek wręczonych wiele miesięcy temu. A przykład gen. Gromosława Czempińskiego pokazuje, że panowie ze służb mogą zapukać nawet wiele lat po fakcie przyjęcia łapówki. Nie wszystko musi mieć miejsce natychmiast.

W tym kontekście ciekawi mnie bardzo, czy może za jakiś czas nie usłyszymy i nie zobaczymy w podobnym kontekście jakiś urzędników KRRiT. A może im także pewnego dnia funkcjonariusze ABW i CBA złożą wizytę, po których zostanie im tylko pierwsza litera nazwiska?

Jeśli nie mają nic na sumieniu, to nie muszą się bać. W innym wypadku zawsze, kiedy zadzwoni ktoś do drzwi, muszą mieć świadomość, że może nie być to listonosz, ale panowie z ABW lub CBA.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych