Palikot to inwestor. Właśnie szykuje produkt na sprzedaż

opublikowano: 4 października 2010 roku, 1:21 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:41

fot. wPolityce.pl, kam

Eryk Mistewicz specjalnie dla wPolityce.pl

Janusz Palikot jest menedżerem, a nie historykiem idei, socjologiem ani prawnikiem. Nie jest też marketingowcem, co niestety było widać na jego banalnym w sumie, słabym spektaklu. Po wejściu z "Odysei kosmicznej" można było się spodziewać fajerwerków pomysłów, nie zaś spotkania "u cioci na imieninach".

Biznesmen dobrze jednak wyczuł, na których hektarach sceny politycznej zarasta szuwarami niezagospodarowane łowisko. Sposób uprawiania polityki przez Sojusz Lewicy Demokratycznej w dobie nowych mediów i bardzo dużego ssania na politycznym rynku populistycznego "socjalu" (nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie, vide najnowsze, kolejne już dwumilionowe manifestacje we Francji) pokazuje, że w tym właśnie miejscu najłatwiej jest znaleźć wyborców. Gdyby okazało się, że większe łowisko jest np. na prawo od PiS, Janusz Palikot zapewne zainwestowałby w łowisko, w które inwestował już w czasach "Ozonu". SLD zarządzane tak, jak ma to miejsce w ostatnich latach, zaprosiło Janusza Palikota na swoje pole.

Janusz Palikot nie jest krępowany ani ustawą o partiach politycznych (może rejestrować się jako stowarzyszenie, choć mógłby spróbować równie dobrze jako kościół). Stać go więc na nowoczesny populizm i eksperymentowanie przez dwa miesiące z budowaniem produktu pod sprzedaż. Produktu plastikowego, marketingowego, w którym jest wszystko dla każdego i za darmo (jak internet), a nawet za dopłatą (jak środki antykoncepcyjne). Produktu, w którym znajdą coś dla siebie i Zieloni, i anarchiści, i zwolennicy szybszej modernizacji z populistycznymi hasłami "Tuska zadłużającego Polskę bardziej niż Gierek". Jest miejsce dla Partii Kobiet, której w sondażach udało się przekroczyć 20 procent, ale niestety nie udało się zaistnieć na poważniej w polskiej polityce. Ale jest też miejsce dla liberałów i tych, którzy, jak liderzy Partii Racja, szli już nie raz do wyborów pod hasłem "Wrzuć granat na tacę".

W tej chwili wartość "Partii Palikot" jest niewielka. Antyklerykalizm nie jest bowiem - i nigdy chyba nie był - wystarczającym paliwem w polskiej polityce, o czym boleśnie przekonała się antyklerykalna partia Racja, a o czym przekonuje się równie boleśnie co jakiś czas SLD. Jeśli jednak tylko antyklerykalizm różni "Partię Palikota" od Platformy Obywatelskiej, po cóź marnować swój głos na podróbkę, jeśli można głosować na oryginał?

Przy okazji Janusz Palikot uwalnia od siebie Platformę Obywatelską. To ważne dla ludzi, którzy od kilku dobrych lat czują absmak musząc tłumaczyć się podczas spotkaniach w swoich okręgach wyborzcych z jego obecności w PO. Donald Tusk utrzymując minister Elżbietę Radziszewską w rządzie i lekko wypychając ("nie stój w przeciągu") Janusza Palikota, daje całkiem jasny sygnał. Znów działa na wysokich obrotach słynny "radar Tuska". I znów po raz kolejny nie widzę powodu, dla którego PO miałaby zejść (zostać wypchnięta?) z wierzchołka polskiej sceny politycznej przez najbliższe kilka czy kilkanaście najbliższych lat. Także dzięki takim manewrom jak te, których dziś jesteśmy świadkami.

Dwie konferencje - live Janusza Palikota ze zjazdu w Sali Kongresowej (i 4 tysiące zgromadzonych) i także live Donalda Tuska - z korytarza przy salce Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku (mocne wystąpienie premiera w sprawie "dopalaczy") pokazały gigantyczną różnicę czegoś, co młodzi ludzie nazywają "powerem". Na korzyść, moim zdaniem, lidera PO. Po cóż więc głosować na "Podróbkę Platformy", jeśli można głosować na nią samą? Tylko z racji na mocne uderzenie w Kościół? Mało... Ale wystarczyć może do zdobycia niezainteresowanych polityką młodych ludzi mających dość polityków i polityki, ale lubiących Kubę Wojewódzkiego (pamiętne badania sprzed roku dla "Rzeczpospolitej") i rozpoznających Janusza Palikota.

Przedsiębiorca Janusz Palikot szykuje swój produkt na sprzedaż, i będzie to  jedna z bardziej udanych inwestycji w jego życiu. Być może stosunek zainwestowanych środków do wyciągniętych z tej inwestycji po jej sprzedaży  stanowić będzie jego powód do wielkiej dumy. W tej chwili dużo na to wskazuje.

Jednak nie jest to możliwe bez zwiększenia wartości tego projektu. A wartość ta, niewielka w tej chwili, może zostać wylewarowana w sposób zasadniczy wówczas, gdy do wartości projektu zostaną dopisani np. Andrzej Olechowski, Stronnictwo Demokratyczne, a przede wszystkim bardzo wpływowe Stowarzyszenie Ordynacka - jeśli ostatecznie zdecyduje się zdjąć a parasol ochronny nad "dotychczasową lewicą". Wówczas akcje projektu Janusza Palikota zostaną wylewarowane na bardzo wysoki pułap. Na pułap, na którym złota akcja projektu może być warta posady wicepremiera ds. gospodarczych. A może i więcej.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Mistewicz Eryk Palikot, Kaczyński, Komorowski, PiS, wybory, PO PO PiS SLD PSL

Komentarzy: 33

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Mistewicz znów w punkt. Jakoś bardzo lubię jego analizy dlatego, że NA ZIMNO i bez histerii ani z jednej ani z drugiej strony ani po stronie PO ani po stronie PiS (mimo że raz po raz wiąże się go z jedną lub drugą stroną) jest w stanie ZACHOWAC DYSTANS i ZIMNE OKO. O Palikocie też, będę wchodziła częściej, póki co śledzę @ErykMistewicz na Twitterze, ale dopiero tutaj mogłam napisać tak dużo, bo Twitter jednak ma ogranoiczenia. Z pozdrowieniami dla całego portalu WPolityce!

Zgłoś nadużycie

Tylko sie Pani nie zakochaj w Panu Mistewiczu! Chyba że z Francyi Pani Pani Karolko :)

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Produkt może i na sprzedaż, ale kto kupi taki produkt??? No kto????

Zgłoś nadużycie

No wiadomo kto kupi produkt Palikota tak opisany przez Mistewicza: PO. Ewentualnie SLD. Tylko skąd SLD weźmie tyle kasy???? A w ogóle to ile taka partia może kosztować, wie kto?

Zgłoś nadużycie

Taka partia jak partia Palikota to moze kosztować ho ho ho i jeszcze więcej, szczególnie gdy Hrabia Edward Ącki ją poprze. Mistewicz chciałby tam widzieć Olechowskiego i Ordynacką. A będzie Edward Ącki. Czyli kicha będzie!

Zgłoś nadużycie

No nie, nie osłabiajcie mnie swoją podinteligencją. Nie o realne pieniądze tu chodzi (tych Palikot ma dość), ale o WŁADZĘ. To jest heroina, za którą niektórzy dadzą się pokroić.

Zgłoś nadużycie

Świetny ten Mistewicz. Lekko, a przy tym głęboko, no i rozwałkował Palikota jak miło.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ciekawy artykuł na nieciekawy temat. Warto w ogóle tracić czas na eksperyment "P"?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tak, Mistewicz w punkt! Od Ozonu do walki z Kościołem...

Zgłoś nadużycie

Słusznie zauważył EM że Palikotpowi wszystko jedno czy to prawica czy lewica czy xxxxwie co, ważne żeby kaska się z tego biznesu zgadzała!

Zgłoś nadużycie

I to mnie najbardziej boli! Ludzie kochani, jak ten idiota będzie miał 5% to na nową partię BĘDZIEMY PŁACIĆ MY! NIGDY W ŻYCIU!!!@

Zgłoś nadużycie

wiarygodność masek gorsza niż u Jarka i jakość nikt nie krzyczy

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Palikot idzie śladem Lepera, smród z jego wcześniejszych interesów się rozchodzi, teraz będzie mógł głosić że jest niewinny, że dawni koledzy się na nim mszczą, co będzie mu napędzało nowych wielbicieli - półgłówków nie brakuje.

Zgłoś nadużycie

Masz racje, Palikot idzie śladem Leppera, za sznurki pociągają przecież te same siły z WsI.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

więcej mistewicza, mniej skaja!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Palikot to bardzo pożyteczna inicjatywa,głównie dlatego że odbiera wyborców PO. A jeśli nie jest to ruch inspirowany przez Tuska( a wydaje się że nie) to przed nami dużo ciekawych informacji z życia PO,rządu i koalicji.

Zgłoś nadużycie

Tylko że Palikot nie jest samobójcą ani idiotą. Nie będzie strzelał do Tuska, bo z nikim innym przecież nie ma szansy na koalicję. Jeśli sens ma mieć jego partyjka, to tylko jako przybudówka Platfusów. O tym też między wierszami mówi Mistewicz. Tekst ważny, do wczytania się co się tli w peowiackich głowinach.

Zgłoś nadużycie

Mówiąc twoim językiem: pisiorki powinny się cieszyć.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

a ja myślę, że jak media przestaną o nim na okrągło mówić, a przestaną bo już z PO nie będzie, to Palikot zniknie. Sam internet nie wystarczy Chyba że jakiś koncern odwróci się od Tuska i zwietrzy szanse, np. na kolejny stadion

Zgłoś nadużycie

Mistewicz pisze o tym, że Palikot tylko ZROBI PRODUKT POD SPRZEDAZ ale nie pisze KTO TEN PRODUKT kupi. A według mnie nie ma nic na przeciw tego, żeby to coś zostało KUPIONE PRZEZ PO. I to by się Cloomie składało do tzw. kupy, nieprawdaż?

Zgłoś nadużycie

Wiadomo, że kupuje silny. Palikot, jak każdy ambitny facet chce być dla innych partnerem, a nie przystawką a la LPR. W gruncie rzeczy PiS powinien po cichu wspierać Palikota, bo tenże ma szansę zmieść SLD - postkomunistyczny pomiot, dziedzica PRL-u, jak nazwałby ich Macierewicz. Palikot jako wizerunkowy libertyn jest czytelniejszym przeciwnikiem niż niezdecydowane SLD.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Sam fakt, że temu człowiekowi poświęca się tyle czasu i zaprząta on głowę tylu ludziom, wydawałoby się myślącym, utwierdza mnie w przekonaniu o zdurnieniu narodu.

Zgłoś nadużycie

naród spożywa dopalacze, włącz wiadomości to się dowiesz, najnowszy hit to coś o nazwie Jarosław

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Moim zdanie to sprytna gra Tuska i Palikota. Palikot odbierze elektorat SLD i będzie świetny koalicjant dla PO. A PO będzie mogło trochę przesunąć się w prawo. I tak będą rządzić latami w tej koalicji. Simple as a pimple - proste jak drut!

Zgłoś nadużycie

Tak, wykluczyć tego nie można. Tylko czy to będzie małżeństwo z miłości? Palikot już teraz jest enfant terrible w PO. Jako równorzędny partner będzie mocniej licytował. Niewiele wskazuje na to, by chodził na pasku Tuska. Teraz robi skok na głęboką wodę i sporo ryzykuje. Być może za rok będziemy pytać kto to był Palikot?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

staje się jak przewidywałem. PO stworzy sobie koncesjonowaną opozycję, żeby rynek nie poczuł głodu prawdziwej jej wersji czyli PiS. Koncesjonowaną opozycją będzie puszczający oko do starej inteligencji Komorowski i Partia Palikota. Pokłócą się widowiskowo o jakieś błahe z punktu widzenia państwa sprawy sygnalizując Opinii Publicznej, że panuje pełen pluralizm i scena nie jest niebezpiecznie zawłaszczona przez jedną dominantę.

Zgłoś nadużycie

Kiedy wektory wojny polsko-polskiej (ona musi istnieć dla podtrzymania Polski nazwijmy to wprost - geopolitycznie międzywojennej) skierowane będą na siebie pod czujnym okiem reżyserów postpolitycznego teatru opozycja prawdziwa zostanie na dobe wyparta prawdopodobnie poprzez jej podział i osłabienie. Czy Kaczyński to wie i obcina skrzydła właśnie dlatego? Nie wiem, ale "scenariusz węgierski" może się nie powieść bo w Polsce miał już on miejsce kilka lat temu. Dobrą wiadomością dla prawdziwie pluralistycznej opozycji byłaby medialna abdykacja Kaczyńskiego (wyznaczenie mu "patriotycznego" odcinka - to byłby sukces moim zdaniem), nowy lider, zwarcie szeregów na prawo i ponowne wyjście na centrum.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

jakoś nie wydaje mi się, aby grupy, które Pan wymienił chciały pozbawić się poparcia ludzi bliżej centrum na korzyść tych bliżej lewej ściany, bo w środku jest po prostu jest więcej miejsca niż przy ścianie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pan Mistewicz jak zwykle minął sie zasadniczo.Partia [ana p. nie ma zadnych szans....Ciekawe czy boss ptzyjmie go [pmpwnie go pelo.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Palikot to inwestor czy wykonawca?Jak inwestor to za czyje a jak wykonawca to dla kogo?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ten marketing zaczyna być nudny, miałki i bezduszny.

Zgłoś nadużycie

Z pierwszym się nie zgodzę, z drugim jako-tako, a z trzecim - jak najbardziej, niestety. Polityka nie jest romantyczną walką rycerską.

Zgłoś nadużycie

To nie marketing! to propaganda w iście KGB'owskim wydaniu!

Najnowsze