Wczorajsza konferencja prasowa prok. Przybyła była wydarzeniem niezwykle dramatyczym. Czegoś takiego jeszcze w III RP nie widzieliśmy. Wraz z upływem godzin niektóre wątki zaczynają jednak zastanawiać. Pomijając już sprawy dotyczące kontekstu zdarzenia i treści przesłania prok. Przybyła, warto zwrócić uwagę na kilka dziwnych elementów związanych z upublicznieniem zapisu pochodzącego z pozostawionej w gabinecie kamery:
Wątpliwość 1.
Jaka jest prawdziwa rola tajemniczego "Jurka" (tak mówi do niego płk Przybył) pojawiającego się w scenie dwu lub trzykrotnie?
1:08 - płk. Przybył prosi "Jurka", by opuścił gabinet
1:26 – prawdopodobnie to on uchyla drzwi i na zdecydowaną prośbę płk. zamyka je z powrotem
1:42 – zanim dziennikarze zdążą wejść do gabinetu i sprawdzić co się stało, zza uchylonych drzwi słychać głos mężczyzny, który mówi, że pułkownik się zastrzelił.
1:47 – Jurek wchodzi do gabinetu dość swobodnie "bawiąc się" komórką. Znalezienie leżącego w kałuży krwi człowieka nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Po rzuceniu okiem za biurko, opuszcza pomieszczenie. Stanem zdrowia pułkownika interesują się tylko nieliczni dziennikarze.
Cechą charakterystyczną "Jurka" jest brak reakcji, wręcz obojętność wobec zdarzenia, które powinno wstrząsnąć każdym, kto nie jest na nie przygotowany.
Wątpliwość 2.
Dlaczego Jurek nie udziela pierwszej pomocy pomocy pułkownikowi? Zobowiązany jest do tego przecież nie tylko po ludzku, ale i prawnie. Za nieudzielenie pomocy odpowiada się w Polsce przed sądem.
Wątpliwość 3.
Na filmikach, które zniknęły już niestety z youtube’a słychać wyraźnie, że od przeładowania broni do oddania strzału mija kilka sekund. To dosyć długo. Dziennikarze znaleźli prokuratora, leżącego na brzuchu, z twarzą zwróconą w stronę podłogi. Ciekawe ułożenie, jak na strzał w głowę oddany przez samego siebie.
Wątpliwość 4.
Wojskowy, mający na co dzień kontakt z bronią, doskonale wie jak oddać śmiertelny strzał. Tymczasem stan prokuratora jest dobry, a jego rany jedynie powierzchowne. Oczywiście, to mógł być przypadek - ale w kontekście pozostałych wątpliwości, nie sposób nie zwrócić nań uwagi.
I jeszcze jedna uwaga, już systemowa, i nie "spiskowa":
Gdy jedna z dziennikarek próbuje wezwać karetkę przez numer 112, słyszy od przyjmującego zgłoszenie, że ten przełącza ją na policję, a sygnał się zrywa. Karetka nie przyjeżdża od razu. A chodzi o człowieka potrzebującego natychmiastowej pomocy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/125119-kilka-watpliwosci-po-wczorajszej-dramatycznej-konferencji-prasowej-prok-przybyla
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.