"I burzą świat dotychczasowych ludzkich wartości, nie dając w zamian innych..."
opublikowano: 24 listopada, 15:15 | ostatnia zmiana: 24 listopada, 15:17
MUSI BYĆ WOJNA!
Wojna jako regulator wszystkiego – od liczebności populacji, rozwoju techniki, uzdrowienia morale?... Czemu nie...
Pamiętam, że gdy jako młody chłopak nosiłem włosy do ramion, dziewczyny biegały w seksownych mini-spódniczkach, a hippisowski duch próbował zadomowić się w kraju nad Wisłą – wielu starszych ludzi spluwało na ten widok z dezaprobatą, komentując swoja odrazę dla nadciągającego z Zachodu zgorszenia i zgnilizny moralnej jednym dosadnym stwierdzeniem: „MUSI BYĆ WOJNA!”...
Rzecz jasna takie radykalne i nieuprawnione sformułowania budziły mój ostry sprzeciw; wszak obalanie porządku zmurszałego świata było od wieków przywilejem małolatów (vide: Adaś Mickiewicz z podręcznikową już „Odą do młodości”). Poza tym owi nietolerancyjni staruszkowie doświadczyli wojennych okropieństw na własnej skórze; życzenie hekatomby za niewinne odstępstwa od ogólnie przyjętych norm zdało mi się czymś niehumanitarnym, nieetycznym, wręcz strasznym....
Lata mijały, ruch hippisowski okazał się jeszcze jedną utopią, wolna miłość zbrukana została chorobami przenoszonymi drogą płciową z zabójczym AIDS w finale (że o krzywdzie zaniedbywanych i opuszczonych dzieci, płodzonych ochoczo przez „dzieci-kwiaty” nie wspomnę). A niejeden guru tamtych lat przekręcił się przedwcześnie za sprawą heroinowo-opiumowej diety...
W późniejszym życiu starałem się zachowywać umiar i wykazywać więcej pobłażliwości kolejnym młodzieżowym modom i krótkotrwałym trendom kulturowym, zakładając, że póki te nowinki nie szkodzą stabilności kraju (i samym zainteresowanym) – nie ma co rozdzierać szat... Chyba jednak doszedłem właśnie do wspomnianego na wstępie wieku nietolerancji (nazywanego przez mojego przyjaciela „spierdołowacieniem postępującym”), bo obserwacja współczesnego świata w jego licznych odsłonach powoduje zrazu moje zadziwienie, potem ciche wku....nie, przechodzące w szewska pasję. Ostatkiem sił i rozsądku powstrzymuję się przed werbalizacją tytułowego zawołania (najpierw dziesięć głębokich oddechów, dopiero potem reakcja), starając się dociec źródeł narastającego debilizmu i chamstwa. Ba, swoistej mody na „jazdę po bandzie”.
Zrzucenie winy na polityków psujących (we własnym interesie) społeczeństwo i współpracujące z nimi, odmóżdżające plebs media (z coraz głupszą telewizją, obliczoną na odbiorcę z IQ70) jest uproszczeniem sprawy. Fakt, wszyscy licencjonowani przywódcy (na całym świecie, bez wyjątku) mają tylko jedno marzenie: wychować sobie spolegliwych wyborców, pracujących jak mróweczki w pocie czoła, płacących regularnie podatki, a po ciężkiej harówie zalegających na kanapie z piwem w jednym i pilotem tv w drugim ręku (i tu jest znacząca rola współczesnej telewizji). Taki obywatel nie stwarza problemów, nie zadaje trudnych pytań, nie patrzy na ręce rządzącym... Po prostu nie myśli...
Problem zaczyna się wtedy, gdy na skutek tego braku „nadzoru” nad wybrańcami narodu rozpasana władza doprowadzi do kryzysu; nagle, z dnia na dzień zabraknie na piwo, elektrownia wyłączy prąd, a komornik wyniesie plazmę wraz z kanapą, wystawiając na odchodne dom na licytację... Na zakończenie tej historii pojawia się zwykle Wielki Wierzyciel, który (jak to już nieraz w historii bywało) przejmuje cały kraj. Ekonomicznie, militarnie, jakkolwiek.
Słabych nie pyta się przecież o zdanie...
Reasumując – czy młody obywatel, w zderzeniu z tak sformatowanym na ogłupianie mas systemem ma jakieś szanse? Czy może uratować swój dobrobyt i wolność? Przecież wszyscy – od „niezależnych” mediów, przez skorumpowanych polityków, kupujących ustawy oligarchów, rozbijające rodzinę feministki, i wszystkich tych zielonych, różowych, tęczowych itp. przedstawicieli mniejszości wszelakich, modernistycznych dziwolągów, konsultantów PR, etc. etc. - po Ministerstwo Edukacji na samym końcu - zainteresowani są czystością myśli (tzn. praniem mózgu) małoletniego delikwenta... I burzą świat dotychczasowych ludzkich wartości, nie dając w zamian innych...
Gdzie więc szukać ratunku?
A no u tych śmiesznych, starych zgredów, mówiących do znudzenia, że nie wszystko nam wolno, a świat nie kręci się wokół naszego egoizmu. Że oprócz praw mamy jeszcze jakieś obowiązki, zbiorowe powinności. Dlatego nie wypada podcinać gałęzi, na której się siedzi...
I że tolerancja jest OK., ale kraj złożony z samych gejów przetrwałby tylko jedno pokolenie... A chciwość wcale nie jest cnotą... Że sformułowania „nie kradnij”, „nie zabijaj”, „czcij ojca swego” etc. nie przeterminowały się; wręcz przeciwnie – pomagają nam żyć i opanować cały ten chaos...
Te „oczywiste oczywistości”, ten „ciemnogrodzki jad” mogą nam sączyć (i powinni!) nasi rodzice, dziadkowie, rodzina i jej przyjaciele. Czasami nie potrafią tego umiejętnie zrobić (słynne tytułowe: „Musi być wojna!”).
Dlaczego więc – wbrew światowym trendom mamy im wierzyć? Z prostego powodu – bo oni patrzą na świat z perspektywy swego wieku (czyli doświadczenia)... I ... kochają nas... Dlatego bezinteresownie i szczerze, pragnąc naszego dobra - wtłaczają nam do zaczadzonych, modernistycznych łbów uniwersalne, sprawdzone treści.
Wszyscy pozostali chcą nas tylko zmanipulować i wykorzystać... Pomyślmy o tym przed kolejnym 11 listopada; zanim armia lewackich zadymiarzy z obu brzegów Odry ponownie zechce zbrukać narodową ikonę – Święto Niepodległości, do lamusa odsyłając „faszystowskie” zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna”...
Lech Makowiecki
P.S. Wrócę jeszcze na chwilę do poszukiwania jakiegoś głębszego sensu powiedzenia „musi być wojna”... Zadziwiające jest to, że po II wojnie światowej (potwornej kumulacji zbrodni i zbydlęcenia człowieka) ludziom udało się jednak znów powrócić do człowieczeństwa. Przerażeni okropieństwami ludobójstwa, komór gazowych, hekatomby frontowej, bombardowań, gwałtów, głodu i strachu – okaleczone społeczeństwa znowu zapełniły kościoły, znowu uwierzyły w wartości Dekalogu, starały się za wszelką cenę oszczędzić kolejnym pokoleniom ich krwawych doświadczeń.
Ale przecież nie może to być jedyny sposób na „ulepszenie” nas samych, tak, aby nam z innymi (i vice versa) żyło się dobrze.
Homo sapiens (człowiek rozumny) - to brzmi dumnie... To zobowiązuje...
Quo Vadis, Polonia?
kategorie: Kultura
tagi: Polska
Komentarzy: 14
Prawdę pan pisze Panie Lechu - najprawdziwszą prawdę...
http://www.youtube.com/watch?v=lPkOeUELczk super piosenka o katyniu
Dziękuję Panu za wielkie serce , mądry artykuł i piękne pieśni !
No to sie nie dziwie, ze istnieje cos takiego jak konflikt pokolen...Otoz najgorsza rzecza, jak moze zrobic stary pierdziel / mowie to tez za siebie/ jest mowic młodemu: chodz, wskaze ci droge i udziele Ci pokoleniowych napomnien. Tylko słychac wiatr, jak ten młody ucieka. Otoz gdyby pan Makowiecki miał troche pokory, to nie uznawałby, ze ktokolwiek dał mu prawo pouczania kogokolwiek, jak ma zyc...Mozna dawac wzor, bo prawdziwa cnota obroni sie zawsze. Ale przynudzanie jak masz kochac, kogo kochac i jak to wyrazac, to najlepszy dowod na to, ze człowiek/ Makowiecki/ uwierzył, ze jest Mesjaszem. Trzeba sie od niego trzymac z daleka.
a twój wpis jest najlepszym przykładem na to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem
GościuT - widać że nic do ciebie nie trafia. Musisz być jednym z Nich.
A ja Pański wiersz "Patriotyzm" rozpromowałam wczoraj na uczelni, w której pracuję. Dziękuję Panu za Jego piosenki, wiersze i za serce polskie. Nie damy się ogłupić. Dyktatura cynicznych cwaniaków upadnie tak, jak upadła dyktatura ciemniaków.
Jest Pan wspaniałym człowiekiem.Podziwiam Pana twórczość i to jest właśnie patriotyzm.To właśnie gra w duszach Polaków.Pozdrawiam
Takie proste, mocne, prawdziwie ludzkie sprawy, a dla niektórych nie do pojęcia. Dlatego zamiast cieszyć się życiem, potrzebują sztucznych bodźców, odurzenia i pokręconych dziwactw.
ciekawy tekst, generalnie się zgadzam, mimo że sam mam ledwo 22 lata. Jedno mi się bardzo nie spodobało. Mianowicie sformułowanie "czcij ojca swego", może odbieram to zbyt dosłownie, ale przecież jeśli czyjś ojciec jest dobrym człowiekiem to szacunek należy mu się niezależnie od tego że jest ojcem. Jeśli natomiast jest złym człowiekiem to mam go szanować tylko za to że spłodził dziecko? Jakby nie patrzeć wielka sztuka to to nie jest...
Ja na szczęście miałem dobrego ojca. A nawet, gdyby nie był najlepszy - to coś mu zawdzięczam: jestem... Rozumując tak jak ty można by zanegować wszystkie przykazania...
Wydaje mi się, że to wiąże się z przykazaniem miłości w ogóle. Poza tym załóżmy, że ktoś ma ojca łobuza i alkoholika. Co jest bardziej chrześcijańskim działaniem - pozwolić mu zdechnąć gdzieś pod płotem, czy jednak podnieść i udzielić pomocy - bo to jednak ojciec? I czy nie jest tak, że słuszne działanie w tym wypadku uczyni cię także szczęśliwszym? Zapobiegnie poczuciu winy oraz pozwoli odzyskać poczucie własnej wartości, często obniżone u dzieci złych rodziców? Chrześcijaństwo generalnie zaleca węższą i trudniejszą ścieżkę, bo człowiek, który wszystko sobie ułatwia i dostosowuje do własnej wygody, nie jest pełnym człowiekiem.
Ależ Panowie, pierwszy nietrafiony argument jaki tu widzę to że: podążając za moim rozumowaniem można by zanegować wszystkie przykazania. To całkowita nie prawda, przykazań nie zabijaj czy nie wiem, nie kradnij, absolutnie się nie da w ten sposób zanegować. Twierdzenie że zawdzięczamy swojemu ojcu istnienie to oczywiście prawda, ale jak można być komuś wdzięcznym za , nazwijmy rzecz po imieniu, chwile przyjemności z jakąś kobietą. Przecież spłodzić dziecko to sprawa łatwa i przyjemna, trudną i żmudną rzeczą jest je wychować. Mamy szanować kogoś kto łatwe i przyjemne zrobił a później np. znęcał się nad dzieckiem? Nie żartujmy. A czy należy mu pomóc gdy umiera zachlany pod płotem? Absolutnie nie. Moim zdaniem powinno się mu wybaczyć: powiedziec umeiraj z Bogiem ja ci wybaczam. A czas i siłe zamiast przeznaczać na pomoc temu kto zasłużył na swóoj los o wiele lepiej przeznaczyć np. na pomoc dzieciom które trafiły do domów dziecka, które są bezradne i niczemu nei winne. Wybaczyć tak, ratowac starego pijaka w życiu. To oczywiście tylko moje zdanie. Ps. też miałem super ojca
Ziomek! Młody jesteś; pewnie, że się da zanegować większość przykazań! "Nie zabijaj" - ale w obronie własnej, czy na wojnie - można, a nawet trzeba... "Nie kradnij!" - ale jak dziecko umiera ci z głodu, a ty nie masz pieniędzy na chleb?... "Nie mów fałszywego świadectwa..." - a co, gdy Twoje słowa wymuszane przez przestępców torturami mogą komuś zaszkodzić? etc. etc.
Nie przegap
- Sławomir Cenckiewicz: dwa świadectwa na temat pisowni „sowiecki” a nie „radziecki
- Przemówienie śp. prezydenta Kaczyńskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. "Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo"
- Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl na 3 maja: "Front naprawy Rzeczypospolitej rośnie w siłę, i to widać gołym okiem"
- Na Jasnej Górze odsłonięto Epitafium Smoleńskie. "Zapisujemy te imiona w duchowej stolicy narodu polskiego ku ich wiecznej pamięci"
- Piotr Zaremba: Trzy racje i trzy pułapki bojkotu Ukrainy. W tej sprawie jestem jednak za Jarosławem Kaczyńskim
- Zuzanna Kurtyka dla Stefczyk.info po odsłonięciu epitafium smoleńskiego: "wyręczamy władzę w jej psim obowiązku"