Polska prawica jest jak sama polskość: za silna, żeby dała się zniszczyć ale za słaba, żeby wygrać i przejąć władzę. Od liderów opinii prawicowej występujących m. in. w komitecie Marszu Niepodległości należy więc oczekiwać odpowiedzi: Co dalej? Czy brnąć w konfrontację po omacku kierując się przekonaniem o własnej słuszności? To mi przypomina kolejne powstanie. Mam na ten temat bardzo poważne wątpliwości. Przedstawiłem je w polemice z Rafałem Ziemkiewiczem także tu na blogu pt. "Publicyści do piór, rodacy do rozumu" wykazując, że droga insurekcyjna prowadzi do nikąd. Choćby na początku były sukcesy i zwycięstwa, to ostateczny wynik będzie przykry. Rafał Ziemkiewicz odpowiedział, że może mam rację, że insurekcja prędzej czy później prowadzi do rozczarowania. Jednak on tylko opisuje rzeczywistość, natomiast jej nie tworzy.
Niechże więc odezwie się ktoś, kto wie, dokąd prowadzi ludzi w Marszu Niepodległości. Może poda program działania na najbliższe lata: wymieni pożądane cele, wśród nich wskaże realne do osiagnięcia - bo przecież nie wszystkie pożądane są realne - i poda skuteczne sposoby działania, biorąc pod uwagę nie tylko układ sił w kraju ale również układ międzynarodowy. Czekam i chyba nie jestem sam w tym oczekiwaniu.