Dziwne to były wybory. Ale dziwne tylko pozornie. Dlatego, że od lat nic w tej materii się nie zmieniło. Od lat społeczeństwu przedstawia się te same lub podobne kandydatury na posłów i senatorów, którzy w powszechnym odczuciu się nie sprawdzili. Od lat słychać, że „nie ma na kogo głosować”, że „pensja i dieta poselska to nie prezent, a posłowanie to nie praca”; są też bardziej dosadne, ale te pomińmy. Scena polityczna jest zabetonowana, partie polityczne okopane, jak w I wojnie światowej. Strzelają do siebie, ale tak, aby nie trafić, a gdy trafią, rzucają się jak hieny po to, by dorżnąć i dobić. Nie dla korzyści ogółu, lecz własnej. Społeczeństwo jest lekceważone, a w prywatnych rozmowach znieważane i porównywane do gawiedzi, lub gorzej. Takie jest powszechne odczucie. Jaką więc społeczeństwo ma dać odpowiedź, jak ma zareagować w tym jednym dniu, gdy ono ma władzę?
Zareagowało przekornie, po polsku. I wykpiło Sejm! No bo co można innego z nim zrobić skoro jego prestiż i powaga wciąż spadają? Na horyzoncie kryzys, a tu nie widać żadnej chęci zmiany? Jaki ruch mają wyborcy? Niech będzie wesoło.
Ruch Palikota szokuje, ale nie trzeba go demonizować ponieważ przez społeczeństwo potraktowany został w sposób instrumentalny, tak samo, jak wcześniej „Samoobrona”. Dawniej ona, a teraz Palikot ma to wszystko rozwalić na strzępy. Lepper przeliczył się w swoich rachubach i zabrnął w ślepy zaułek. Miał dwa wyjścia: wycofać się, albo podjąć wyzwanie i wystrzelić z wielkiej armaty. Na podobną drogę wchodzi Palikot. To hazard.
Powierzenie rządów Platformie Obywatelskiej w takiej konfiguracji wydaje się bardziej zapowiedzią katastrofy, niż zwycięstwa. Jak długo można robić dobrą minę do złej gry? Na czym może się ona oprzeć? Na wyprzedanej gospodarce, na dotacjach rozpadającej się Unii? Z czego ma czerpać swą siłę? Z bezideowości, którą głosi, z długu publicznego, z propozycji skorzystania z amerykańskiej zielonej karty, czy może ze współpracy z Rosją i Niemcami? Sądząc po reakcjach prasowych i zachwytach obu sąsiadów, kiepska to rekomendacja. Od tego rządu będzie zależało niewiele, bo będzie on uzależniony od wyborów w Stanach Zjednoczonych i dyrektyw z Brukseli. I jeszcze jedno: wyborcy postawili na święty spokój, a więc jakikolwiek ruch wbrew świętemu spokojowi, oznacza klęskę. Los całej PO zależeć będzie od garnka, przykrywkę bowiem podniesie każdy, kto poczuje głód i zmącony spokój.
W najlepszej sytuacji znalazł się PiS. Dostał czas na regenerację. Jak będzie on długi, pokaże rozwój wydarzeń. Oczywiście nie jest to dar od wyborców, lecz prezent ten zrobiła mu arytmetyka. Tu los przekorą odpowiedział na przekorę. Jeżeli nie zdoła odbudować swoich sił, jeżeli nie potrafi przyciągnąć do siebie, nie piękne dziewczyny, lecz poważnych i odpowiedzialnych ludzi, popłynie, jak PO, a Palikot otrzyma kolejną promocję, na kolejną maskaradę, aż do całkowitego zatracenia. Czy się to komuś podoba czy nie, cała scena polityczna, ba, los polskiego życia politycznego spoczął teraz na barkach PiS-u. Od tego, co zrobi w dużej mierze zależeć będą dalsze losy państwa. I tu już nie ma miejsca na małostkowość, małość i krótką perspektywę. Wyzwanie postawił czas. A czas jest bezwzględny.
I jeszcze jedno. PiS płaci dziś cenę za brak zrozumienia dla roli mediów. Ani za swoich rządów, ani w swojej historii nie zdołał stworzyć żadnej konkurencji w tym zakresie. To fatalny błąd, ponieważ poprzez takie rozwiązanie, zamknął usta swoim wyborcom. Także polityka gabinetowa, a więc brak współdziałania ze społeczeństwem musiała skończyć się klęską. Ponadto populizm, jego czas już minął. Społeczeństwo demokratyczne musi być odpowiednio i na odpowiednim poziomie kształcone, aby mogło być partnerem, a nie stadem baranów, których obietnicami zapędza się do urn. Boleśnie doświadczył tego SLD. Hasło wyborcze, jakie zaproponował wywoływało raczej skręt kiszek, niż zachętę do głosowania na nich. Cały świat pogrąża się w kryzysie, wszystkim żyje się coraz trudniej, ba, cywilizacja europejska się wali, a SLD głosi „bez obaw”.
Październikowe głosowanie stanęło pod znakiem przekory. Spora część wyborców głosowała więc na tych, których nie chciała: z przesytu informacji, z wściekłości czy z bezrefleksyjnej zapalczywości. I trzeba bardzo uważać, aby to głosowanie na pokaz nie przerodziło się w trwałą tendencję. Przy okazji doszło też do kilku nieprzyjemnych wydarzeń. Ale tam, gdzie rąbią drwa, lecą też wióry. Chyba najbardziej niesmacznie zachował się Kraków, który wybrał Bogdana Klicha, a odsunął wdowę po tragicznie zmarłym prezesie IPN-u, Zuzannę Kurtykę. Katastrofa smoleńska w królewskim mieście nie została zauważona.
Dwadzieścia lat III RP nadwerężyło cierpliwość społeczeństwa polskiego. Skończył się już czas dorabiania, a zaczyna czas budowania. Szkoda, że tak późno. Ale pytanie najważniejszym, na które nie mamy jeszcze odpowiedzi, brzmi następująco: co kryje się za tą społeczną przekorą?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/120149-dziwne-wybory-ruch-palikota-szokuje-ale-nie-trzeba-go-demonizowac
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.