Wałęsa o PiS-ie, chomikach, Palikocie i większym placu budowy niż po wojnie. Ledwo nadążamy

Adam Warżawa
Adam Warżawa

Na portalu money.pl rozmowa z Lechem Wałęsą. Oczywiście o nadchodzących wyborach. Oczywiście barwna. I oczywiście zabawna.

Były prezydent za mijającą kadencję wystawił Platformie trójkę z plusem (w czterostopniowej skali).

- Money.pl: - Jest szansa, że za 4 lata PO będzie zasługiwać na wyższą ocenę niż trójka z plusem?
- Lech Wałęsa: - Pamiętajmy, że wiele inwestycji zostanie do tego czasu zakończonych i będziemy już żyli w innym kraju. Tym bardziej, że na tak dużym placu budowy nie byliśmy nigdy - nawet zaraz po wojnie, gdy trzeba było przecież pozbierać się z ruin i gruzowisk.

To dość śmiałe stwierdzenie, nie mające chyba za wiele wspólnego z rzeczywistością... Lech Wałęsa mógł w tej rozmowie poruszyć jeden ze swoich ulubionych tematów. Został zapytany, skąd bierze się popularność PiS:

- Problem polega na tym, że wielu ludzi jest niezadowolonych i to z przeróżnych rzeczy. Jeden z teściowej, drugi z żony, trzeci z chomika, a Kaczyński wszystkich ich zbiera. Mam jednak wątpliwości, czy rzeczywiście przełoży się to na wynik wyborczy, czy na pewno pójdą oni tłumnie głosować.

- Pana zdaniem PiS już się nie poprawi?

- Tam zebrali się wszelkiego typu defetyści i paranoicy. W związku z tym, dopóki partia sama się z nich nie oczyści, to nic dobrego nie wyjdzie. Zresztą poparcie dla niej będzie się kurczyć, bo życie idzie do przodu, kraj się rozwija i nie da się ciągle jechać na niezadowoleniu. Chyba że miejsce paranoików zajmą normalni ludzie. Jest to możliwe, bo oni również są w PiS, tylko że na zapleczu. Kierownicze stanowiska zajmują tam, niestety, ludzie nieodpowiedzialni.

Analizy Wałęsy dotyczące Prawa i Sprawiedliwości wyglądają najzabawniej w zestawieniu z jego oceną Janusza Palikota.

- Partia Jarosława Kaczyńskiego to jedyne źródło Pana niepokoju? A co Januszem Palikotem, który ma duże szanse wejść do Sejmu, podpierając się antyklerykalnymi hasłami?

- Nie obawiam się Palikota. On po prostu szuka miejsca na scenie politycznej i ludzi, którzy mogliby mu w tym pomóc. Ma jednak mało miejsca, bo większość aktywnych osób jest już w coś zaangażowana. Nikt z nich nie czeka, tylko w razie czego szybko zmienia legitymację i znowu wchodzi do Sejmu.
Tak więc ludzie z dobrymi papierami, są już najczęściej zagospodarowani. Dlatego Palikot zagląda w różne nietypowe miejsca, by znaleźć kogoś nowego, kto chce iść do polityki. Może mu nawet coś z tego wyjdzie, ale tak naprawdę ma chyba małe szanse na sukces. Scena polityczna jest już wyraźnie podzielona i nie ma na niej za bardzo miejsca na nowe inicjatywy.

- Nie rażą Pana jego hasła?

- Nie, on jest potrzebny jako coś higienicznego. Są przecież choćby mniejszości seksualne. To jest margines, ale są. Niech mają więc kogoś, kto przemawia w ich imieniu. Nawet jeśli podnosi kontrowersyjne hasła, np. pyta o rolę religii. To dobrze, że to robi. W ten sposób zmusza do myślenia, do poszukiwań. Nie mam jednak wątpliwości, że samo zajmowanie się takimi problemami, nie wyniesie nikogo do władzy. Ktoś taki, nie nadaje się po prostu do wyższych ról.

W PiSie defetyści i paranoicy leczący niezadowolenie z chomików i teściowych, a Palikot - potrzebny i higieniczny byt polityczny słusznie pytający o rolę religii. To - delikatnie mówiąc - osobliwe, że właśnie Lechowi Wałęsie tak bardzo podoba się działalność błazna z Biłgoraja i że właśnie Wałęsa - człowiek z Matką Boską w klapie - widzi potrzebę wznoszenia skrajnie antyklerykalnych haseł...

 

znp, money.pl

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych